„Szewc z Lichtenrade” – Andrzej Pilipiuk


Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2012

Oprawa: zintegrowana

Liczba stron: 384

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Wielki Grafoman to według mnie autor, który doskonale czuje się w opowiadaniach i po którego zbiory opowiadań sięgać będę w ciemno. Wyjątkowo sprawnie wychodzi mu tworzenie krótkich form, a i pisane przez niego powieści to godna rozrywka. Co ciekawego znajdziemy w tym zbiorze?

„Szewc z Lichtenrade” zawiera bardzo różnorodne opowiadania. Zbiór otwiera opowiadanie „Wunderwaffe”, które znaleźć można również w innej fabrycznej antologii „Strasznie mi się podobasz”, w recenzji której już dostatecznie wychwaliłam to opowiadanie, więc teraz je pominę. „Traktat o higienie” to urocza satyra po części na zabobony i gusła, a po części na pychę nowoczesności i nauki. „Ślady stóp w wykopie” to jedna z pilipiukowych wariacji światów równoległych. Jak bardzo tajemnicze i wciągające mogą być wykopaliska archeologiczne? „Parowóz” to świetna zabawa łącząca i alternatywną wersję historii i przenikanie się światów. Dlaczego we wsi Michałowice jest tak wysoki odsetek zgonów? Dlaczego tak wielu ludzi choruje na różne przypadłości? Akcja „Ludzi którzy wiedzą” skupia się na sklepiku, który w sennej mieścinie próbuje rozwinąć młodzieniec zafiksowany na zdobywaniu, odnawianiu i sprzedawaniu staroci. Czy jednak uda mu się przebić przez klątwę? „W okularze stereoskopu” to historia o pewnym ledwo zipiącym staruszku i chłopcu, który mu pomaga. Dlaczego pan Aleksander gromadzi zapasy i po co mu plecak? Chłopiec zafascynowany nowoodkrytymi możliwościami stereoskopu nawet nie spodziewa się rozwoju sytuacji. Jaki jest „Sekret Wyspy Niedźwiedziej”? W Rosji przed wielu laty zostaje skompletowany dziwaczny zespół, który zostaje – oficjalnie – wysłany w poszukiwaniu dziwnych gęsi, których pióra wzbudziły zainteresowanie samej góry. A przy okazji mają zerkać na to, co robią Niemcy, w tym samym czasie będący na wyspie. A nuż uda się dowiedzieć, czego tak naprawdę szukają… „Yeti ciągną na zachód” czyli tajemnica Państwowego Instytutu Kryptozoologii. Czy istniał, czym się zajmował, co się z nim stało – tyle pytań, tak wiele do zbadania, a tylko jedna osoba przekonana, że jest co badać. „Świątynia” to smakowita opowieść o wykopaliskach archeologicznych przeprowadzanych w miejscu wielce świętym dla zadziwiającej liczby ludów, a aktualnie zagrożonym zagładą. Pazerność ludzka wszakże nie zna granic, a miejsce świetnie nadaje się na ośrodek sportów zimowych. Czy archeologom i tajemniczej dwójce gości z północy uda się ochronić święte miejsce? „Szewc z Lichtenrade” to interesująca opowieść o tym, jak istotne mogą być umiejętności dobrego rzemieślnika w połączeniu z jego narzędziami. A jednocześnie, jak groźny może być talent. Wręcz zabójczy!

Andrzej Pilipiuk kolejny raz zachwycił mnie kreatywnością, talentem do wymyślania i snucia historii o światach przenikających do naszego, alternatywnych wersjach historii, łączeniu tego, co możliwe z niemożliwym. I nawet przebijające z tekstów przekonania społeczno-polityczne mi nie przeszkadzają 😉 Uważam, że to jeden z lepszych zbiorów opowiadań, jakie miałam okazję ostatnimi czasy czytać, co bardzo mnie cieszy, bo jeżeli autor jest w formie, to może i „Trucizna” mnie zachwyci? Pozostaje ją zdobyć i się przekonać na własnej skórze.

Może i Andrzej Pilipiuk jest grafomanem, ale zasługuje na przydomek Wielki Grafoman. Nie mam wcale nic przeciwko temu, by było mu podobnych grafomanów więcej, przynajmniej wiedziałby człowiek, czego się spodziewać – gdy ma się ochotę na czystej wody rozrywkę, to wystarczy sięgnąć po jego ksiażkę i właściwie ma się ją jak w banku.

© 

Reklamy

4 thoughts on “„Szewc z Lichtenrade” – Andrzej Pilipiuk

  1. Dużo pozytywnych, zachęcających recenzji książek tego autora czytam po blogach. Moja siostra też się zachwyca. Ja jednak wciąż omijam lekkim łukiem, raz spróbowałam Homo Bimbrownikus, ale okazało się, że to ostatni tom czegoś, toteż może dlatego wrażenia były umiarkowanie dobre i poza 20. stronę nie wyszłam. Masz może radę, od czego zacząć przygodę z Pilipiukiem, żeby się zajawić tak jak reszta?

    1. Viv87 – Jakub W. jest specyficzny. Albo się go lubi, albo od niego odrzuca. Ja tam starego drania nawet lubię, chociaż początki były przeciętne, dopiero z czasem doceniłam go za wariactwo i ułańską fantazję 😉 Ja zaczynałam mą przygodę z Pilipiukiem 😉 od trylogii Kuzynki (http://www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=2905) i uważam, że dla mnie był to dobry wybór. Potem były jakieś opowiadania i dopiero po nich – już troszkę zaznajomiona z autorem – sięgnęłam po któryś z tomów przygód Jakuba.
      Ale wiesz, nie na każdego Pilipiuk działa, trzeba mieć określone poczucie humoru i lekkie zacięcie „alternatywno-historyczno-obrazoburczo-zwariowane” 😉 Mogę o tym oko w oko. Musisz wpaść do W-wy z naszymi dwoma znajomymi. Czy np. z Syrenką 😉

      Takitutaki – dam chyba taką samą radę, chociaż nie jestem pewna, bo jednak różnica płci czasami jest decydująca w odbiorze 😉 Tutaj wprawdzie wiek dosyć podobny (patrząc na ten w notce o Tobie), ale nie wiem jeszcze, jak z gustami literackimi, zobaczymy za jakiś czas.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s