„Dziedzictwo Adama” – Astrid Rosenfeld


Wydawnictwo: Muza, 2012

Oprawa: miękka

Liczba stron: 320

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 3,5/6

*****

Edward, mieszka wraz z rodziną w Berlinie. To młody człowiek, który nie potrafi odnaleźć swojego miejsca na ziemi, nie potrafi odnaleźć siebie. Pewnego dnia znajduje na strychu dziennik Adama Cohena, swego stryjecznego dziadka. Wiedział o nim właściwie tylko tyle, że rodzina unika rozmów na temat Adama oraz że on sam jest do niego wybitnie podobny, co przysparza zresztą cierpień jego najbliższym. A teraz ma poznać życie Adama. Jego dziedzictwo.

Adam miał nieszczęście urodzić się w czasie niedobrym dla Żydów. Szczęściem była niesamowita rodzina, a właściwie babcia, która go ukształtowała. I to dzięki niej zyskał szansę na to, by gonić za osobą, która spowodowała, że poczuł, że żyje i chce żyć… za nią. Młody mężczyzna rusza do okupowanej przez Niemców Polski, gdzie zamierza odnaleźć Annę i jej rodzinę. A, by to się udało, Żyd z pomocą Niemca, oficera SS, wciela się w postać hodowcy róż, pracującego u gubernatora Franka. Traci tożsamość, zyskuje tożsamość. Czy uda mu się odnaleźć ukochaną? Co jeszcze – oprócz opuszczenia rodziny i utraty dawnego życia – jest w stanie dla niej zrobić?

Owszem, widzę spójność między obydwiema historiami, widzę też ich podobieństwo. Dostrzegam zabieg ukryty w powiązaniu historii tych dwóch spokrewnionych mężczyzn. Ale i tak muszę to napisać – historia Adama obroniłaby się sama. Historia Edwarda jest dla mnie kompletnie niepotrzebna. Mało tego, pierwszy raz w życiu miałam wrażenie, że książkę napisaną przez ponoć jedną osobę, pisały dwie. Serio, aż mi się wierzyć nie chce, że jedna osoba napisała historię Adama i historię Edwarda. Część dotycząca Edwarda jest miałka, bezpłciowa, nudna. Musiałam się przez nią przebijać. Część o Adamie jest dużo lepsza, momentami bardzo dobra, chociaż chwilami dziwnie naiwna i nierealna. Bo jak inaczej pomyśleć w momencie, gdy dorosły mężczyzna zachowuje się, jakby nie widział, że dookoła jest wojna, mordują, rabują, gwałcą, jakby nie rozumiał, co dzieje się z Żydami dookoła niego. Ma oczy, uszy, sprawny umysł i nic do niego tak długo nie dociera?

Trzeba jednak przyznać autorce, że pięknie operuje językiem. Pisze w bardzo subtelny, lekko poetycki sposób. Kilkoma zdaniami potrafi tworzyć bardzo przejmujące sceny. Udało jej się także mnie zaskoczyć rozwojem akcji dotyczącej Adama. Nie spodziewałam się takiego rozwinięcia jego historii i za to zyskała dużo w moich oczach.

Akcja toczy się przeważnie bardzo powoli, snuje się między detalami. Ja lubię opowieści rodzinne, sagi, powolny rozwój sytuacji, jednakże tutaj to już momentami mnie denerwowało. Szczególnie a propos Edwarda, bo w moich oczach ta część mało co wnosi do samej książki.

Jednakże „Dziedzictwo Adama” porusza bardzo interesujące tematy i za to trzeba autorce dorzucić kolejny plus. Mamy tu spojrzenie na wojnę oczami Niemców i niemieckich Żydów. Mamy przyjaźń i miłość, również takie, które łączą obydwie strony konfliktu. Mamy kwestię tożsamości, poczucia przynależności, poświęcenia dla innej osoby, podejmowania wyborów i ich konsekwencji dla nas samych i innych. Czy jesteście w stanie zmierzyć się z dziedzictwem Adama?

© 

Advertisements

4 thoughts on “„Dziedzictwo Adama” – Astrid Rosenfeld

  1. Ja jak najbardziej. Interesuje mnie tematyka Holokaustu i staram się poznawać literaturę prezentującą różne aspekty i perspektywy Zagłady. Na tę książkę jeszcze nie trafiłam i nie zniechęcają mnie wymienione przez Ciebie mankamenty:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  2. czytałam jakiś czas temu i wystaiłam identyczną ocenę, początek ksiązki wydał mi się rozwlekły i chaotyczny, ale na szczęście druga część okazała się ciekawa 🙂

    1. Isadora – mnie rownież interesuje ta tematyka i ja także staram się poznawać książki z nią związane. Ta zdecydowanie nie jest typowa. No i jednak częściej czytuję literaturę faktu na ten temat, niż powieści. Czytaj więc i podziel się wrażeniami! Pozdrawiam!

      Magda – o proszę, to witaj w klubie 🙂 Tak, część o Adamie jest znacznie lepsza, ciekawsza.

  3. Złośliwiec mógłby napisać, że im dalej tym mniej zajmująco, a ja napiszę, że wraz z upływem stron opowieść nabiera coraz to nowszego wydźwięku. I trudno przewidzieć jak te zmiany, na kogo podziałają… Dla jednych to pierwsza część może być nużąca, a ta traktująca o czasie wojny – ciekawa i wciągająca. A jeżeliby rozpatrywać jakość całej publikacji, biorąc pod uwagę, że jest to debiut literacki, to wypada ona całkiem dobrze. Nie nudzi, nie irytuje, potrafi zaskoczyć trafna myślą, odważnym dialogiem, czy nieoczekiwanym zwrotem akcji.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s