„Wieczór panieński” – Izabela Pietrzyk


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2012

Oprawa: miękka

Liczba stron: 552

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Sama nie wiem, jakim cudem, gdy zamawiałam „Wieczór panieński” do recenzji, to nie dotarło do mnie, że ponownie wskoczę do szalonego świata „dziewczynek”. Miałam więc niespodziankę na początku lektury. A gdzieś tam, z tyłu głowy, czaiły się wrażenia innych z lektury tej książki, bo przecież zaraz po premierze nie oparłam się i przeczytałam kilka tekstów na blogach. Recenzje najczęściej nie były pozytywne. A jaki był mój odbiór?

Ponowna wizyta w świecie tych jakże – według metryki – dorosłych już kobiet wssysa wręcz w tornado wydarzeń. Tutaj jeden kryzys, tam drugi, związki się tworzą, rozpadają, trzeba zaplanować wieczór panieński, na niego dojechać, przetrwać zawirowania pociągowo-portfelowo-hotelowo-inne, wrócić w jednym kawałku, przeżyć przygody z taksówkarzem, znowu pocieszać przyjaciółki, wspierać je duchowo, relacjonować pobyt i robić mnóstwo innych rzeczy. Mocnej fabuły się tu nie spodziewajcie. Ta książka – tak samo, jak zresztą „Babskie gadanie” – opiera się na relacjach między „dziewczynkami”, na tym, co dla siebie znaczą, co są w stanie dla siebie wzajemnie zrobić. A tych kilka pań przypomina wir! Są pełne energii, pomysłów, czasami wręcz wariackich, mają niewyparzone jęzory, ale za sobą wzajemnie pójdą w ogień.

Mam wrażenie, że idea wieczoru panieńskiego, to tylko luźna inspiracja do opowieści o samych „dziewczynkach”. Nie wiem, czyim pomysłem było stworzenie tego tytułu, ale trochę on może prowadzić do rozczarowań, jeżeli ktoś faktycznie szuka mocnego wątku wieczoru panieńskiego. Ta książka powinna raczej nazywać się „Baby gadają dalej” lub jakoś podobnie 😉 Tytuł pierwszej wpasowywał się koncepcję bardzo dobrze, tytuł drugiej już niestety sporo słabiej.

Pamiętam ciągle, że przy czytaniu recenzji natykałam się na zarzuty infantylności. Ja nie wiem, czy może ja i moje różne znajome też jesteśmy infantylne, ale jakoś mnie tak bardzo tutaj to nie raziło. Owszem, byłoby to trochę naturalniejsze, gdyby bohaterki były ciut młodsze. Ale jak spotykam się ze znajomymi, to też potrafimy się w żartach wyzywać od np. małp i jakoś to nie robi na żadnej z nas wielkiego wrażenia 😉 Koncept „zdzir” tutaj też jakoś mnie nie ruszył, właśnie ze względu na te wariackie lekko relacje, sama miewam podobne z niektórymi znajomymi. A i cięte jęzory w towarzystwie mnie otaczającym, to wcale nie jest rzadki przypadek 😉 A może ja zwyczajnie mam niewysokie wymagania w stosunku do babskiej literatury rozrywkowej?

Jednakże „Wieczór panieński” jest zauważalnie gorszy od poprzedniej książki tej autorki. Dwa główne zarzuty z mojej strony, to zbytnie rozchwiana fabuła. A przez to całość nie robi wrażenia spójnej, tylko mniej lub bardziej chaotycznej. A szkoda, bo ja właściwie lubię świat „dziewczynek”. Może nie bawiła mnie ta książka tak bardzo, jak poprzednia, ale ciągle wywoływała na mej twarzy uśmiech, a czasami wręcz chichot, chociaż czytałam ją w pociągach, więc wzbudzało to podejrzliwe spojrzenia rzucane w mym kierunku 😉

Autorce życzę powrotu do „normy” pierwszej książki, a wszystkich tych, którym podobało się „Babskie gadanie” zapraszam do przeczytania i tej książki.

© 

Reklamy

10 thoughts on “„Wieczór panieński” – Izabela Pietrzyk

  1. Czytałam ‚Babskie gadanie’ i bardzo mi się podobały ‚Dziewczynki’ i ich rozmowy 🙂
    Pomimo wielu negatywnych recenzji, cieszę się, że Twoja jest bardziej na tak niż na nie. Mam ochotę sięgnąć po ‚Wieczór panieński’ i ponownie spotkać się z ‚ryczącymi czterdziestkami’. Wciąż pamiętam jak podczas lektury poprzedniej części parskałam śmiechem gdy czytałam jak Iza uczyła się jeździć. Współczułam instruktorowi (a to był starszy pan o ile dobrze pamiętam) z całego serca 🙂

    1. ZWL – ale nie non-stop vintage. Może kiedyś więcej, ale na razie mam jeszcze multum recenzyjnych 😛

      Evita – jeżeli podobało Ci się „Babskie gadanie”, to myślę, że spokojnie możesz sięgnąć. Teraz czyta „Wieczór panieński” moja Mama i ponoć kwiczy ze śmiechu, czyli albo bardziej pod jej poczucie humoru, albo pod jej wiek 😉
      A swoją drogą ten opis nauki jazdy to jest prawie majstersztyk, też był jednym z moich ulubionych fragmentów. Czytałam i ryczałam ze śmiechu 😀

  2. To może ze mnie wyłazi ponurak – ale to raczej nie moje klimaty, chyba nie potrafiłabym się odnaleźć w takim gronie „dziewczynek”; moje żarty ze znajomymi idą w nieco innym kierunku xD
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Isadora – e tam, ponurak. Każdy z nas ma inne poczucie humoru i tyle. My się może od zdzir nie wyzywamy, ale małpy i babsztyle czasami fruwają. No i mamy podobnie jadowite poczucie humoru 😉 Chociaż jak teraz widzę – książka bardziej śmieszy moją Mamę, niż mnie śmieszyła. Pozdrawiam!

  3. ja nie podołałam właśnie z tego względu, że zdecydowanie gorszy. Przyłączam się do Twoich uwag!

    p.s. a ja tak czekałam na kolejną książkę tej autorki;/

    1. Moni-libri – czyli pozostaje nam liczyć na to, że przy kolejnej książce autorka wróci do formy z debiutu. Oby! Szkoda byłoby, gdyby stało się inaczej, bo brakuje nam ostatnio naprawdę fajnych i dobrze napisanych czytadeł, które nie aspirowałyby do niczego ponad bycie czytadłem.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s