„Operacja „Sodoma” czyli Dziewiąty sprawiedliwy” – Jerzy Jurandot


Wydawnictwo: Iskry, 1968

Oprawa: miękka z obwolutą

Liczba stron: 218

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Z dedykacją dla tych, którzy cenią vintage 😉

Sodoma. Wielu z nas całkiem dobrze zna biblijną przypowieść o tym mieście. Miejsce pełne zepsucia, nieposzanowania praw bożych, bezprawia. Bóg postanawia je poddać próbie – wysyła tam swoich posłów, aniołów, których zadaniem jest znalezienie dziesięciu sprawiedliwych. Jeżeli im się nie uda, miasto zniknie z powierzchni ziemi. Jak wiemy, z tej próby zwycięsko wyszedł tylko Lot z żoną.

A Sodoma w wersji Jurandota? Miasto niczym się niby nie różni od tego biblijnego – rozpusta kwitnie, praktycznie każdy obywatel to oszust, złodziej, uosobienie wad wszelakich. Bóg zsyła do Sodomy trzech aniołów, którzy mają dołożyć wszelkich starań, by znaleźć dziesięciu sprawiedliwych. Jednakże od początku wszystko idzie… dziwnie. Anieli z czasem stają się jakoś mało anielscy. Tego pociągać zaczynają trunki, tamtego kobiety. Cel misji się rozmywa, nie przykładają się do niego tak bardzo, jak spodziewał się tego Bóg. A czas upływa nieubłaganie, szef całkiem często przypomina im o celu ich misji. Aniołowie rozpuszczają wici, włączają do poszukiwań mieszkańców, którzy jednak nie do końca skorzy do uwierzenia im i zaangażowania się w taką dziwną sprawę. Udaje im się w końcu zebrać kilkoro sprawiedliwych, jednak do dziesiątki ciągle jeszcze daleko. Jak się skończy ta odsłona opowieści?

Jurandot uczynił ją bardzo ludzką, pełną słabości, typowych dla naszego gatunku zachowań. Jakby na luzie, bez patosu, z wielkiej opowieści uczynił jakby jej „wersję light”. Pełną humoru, wręcz nim tryskającą. Jednakże tak duży ładunek humoru nie jest w stanie przesłonić gorzkich prawd wynikających z tej wersji opowieści. Jurandot stworzył lustro, w którym odbijamy się sami – jako jednostki, ale także jako rasa ludzka, nasze relacje międzyludzkie, to, jak traktujemy siebie samych i innych. To, jak potrafimy grać przed innymi, ile masek nosimy na twarzy i jakie pozy przyjmujemy. Jak łatwo kogoś osądzić, z jaką łatwością przychodzi nam ferowanie wyroków.

Pomyślałby ktoś, że to tylko taka lekka historyjka do śmiechu…

©

Reklamy

4 thoughts on “„Operacja „Sodoma” czyli Dziewiąty sprawiedliwy” – Jerzy Jurandot

  1. Heh, ja cenię vintage i Jurandota:) A przypomnij się, to dostaniesz Wspomnienia chałturzystki Grodzieńskiej, vintage vintage’ów i rozkosz zupełna:DD

  2. Vintage reading! Coś czuję, że to będzie nowy trend w światku czytających. Sama często zaskakiwałam się jakie perełki kryje stara domowa biblioteczka. A jakie cuda potrafiłam u dziadków znaleźć… Warto czytać książki, które bronią się treścią, a nie śliczną okładką (no takie moralizatorskie a la Colho 😉 )
    Na pewno sięgnę, bo uwielbiam pisanie w starym stylu – kiedy o słowo się po prostu dbało… Uściski!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s