„Rozpalmy słońce” i „Na rozstajach” – José Mauro de Vasconcelos


Wydawnictwo: Muza, 2008 i 2009

Oprawa: miękka

Liczba stron: 304 i 88

Moja ocena: 4/6 i 3/6

Ocena wciągnięcia: 3/6

*****

Kilka lat temu dostałam „Moje drzewko pomarańczowe”. Nie znając tej książki, postanowiłam zabrać ją ze sobą do łóżka, jako lekturę przed snem. Skończyło się na tym, że o 2 czy 3 w nocy skończyłam lekturę, zapłakana, a potem długo nie mogłam usnąć. Jaka to jest niesamowita książka!

Kolejne dwa tomy długo musiały czekać na swoja czytelniczą kolej. Jak wypadła moja konfrontacja po latach z dalszymi losami Zeze?

Chłopiec trafił do dalszej rodziny, bogatych państwa, którzy zechcieli przyjąć na wychowanie narowistego marzyciela. Zeze trafia do przyklasztornej, elitarnej szkoły, spędza dni podzielone między szkołę, fortepian i naukę. Rodzina zapewnia mu wszystko, oprócz bliskości, ciepła, wsparcia duchowego, jest więc bardzo samotny. Jedyne ciepło, którego doświadcza, pochodzi od ojca Fayolle, jednego z braci. Jednakże to nie wystarcza i tak oto w życiu Zeze pojawia się najpierw ropucha kururu – Adam, która wnika w jego serce, by „rozpalić w nim słońce”, a potem znany aktor, którego chłopiec traktuje, jak ukochanego ojca.

Mijają lata. Zeze, wspierany przez trójkę przyjaciół, powoli dojrzewa fizycznie. Nabiera tężyzny, jego ciało się rozwija, co pomaga mu uwierzyć w swe siły, coś, czego mu zawsze brakowało. Jednakże jego postawa się nie zmienia – jest narowistym dzikusem, któremu tylko kolejne dzikie figle w głowie. Na początku miałam wrażenie, że to jest sposób na zwrócenie uwagi, na to, by ktoś go zauważył i pokochał. Z czasem jego postawa zaczęła mnie denerwować – nabrałam wrażenia, że jest bezmyślny i skupiony na sobie, nawet nie stara się zrozumieć innych.

Gdzieś w tle sinusoidalnie rozwijają się jego stosunki z przybranym ojcem. Przybrana matka jest praktycznie kompletnie niewidoczna. Przybrana siostra jest znienawidzoną najbardziej na świecie osobą, która stoi na drodze szczęściu Zeze. A co z wyimaginowanymi przyjaciółmi? Czy przyjaźń z ojcem Fayolle przetrwa próbę lat? I co się ostatecznie stanie z Zeze, z cudownym, marzycielskim, mądrym chłopcem, którego upływające lata mocno zmieniły?

Zeze powoli zamienia się w młodego mężczyznę, lecz ciągle – jak to mówią – go „nosi”, nie potrafi odnaleźć swojego miejsca w życiu, nie spieszy mu się do obowiązków i myślenia o przyszłości. To, co go ciągnie, to plaża, pływanie, kolejne wygłupy oraz dziewczyny. Tom drugi jest tak pełen poczucia opuszczenia, bycia nieszczęśliwym, psot i wybryków, kolejnych pomysłów Zeze, że miałam poczucie bycia na karuzeli. A znowu „Na rozstajach”, to tylko liźnięcie po wierzchu, tak, jakby zabrakło autorowi pomysłu na zakończenie.

„Moje drzewko pomarańczowe” mnie zachwyciło. „Rozpalmy słońce” wzbudziło we mnie już mieszane uczucia, a „Na rozstajach” niestety osiągnęło tylko przeciętny poziom. Czyli kontynuacja tej historii mnie rozczarowała. Kolejny prywatny dowód na to, że nie wszystkie historie powinny doczekać się kontynuacji. Czasami dobrze jest wiedzieć, kiedy powiedzieć „stop”.

© 

Reklamy

5 thoughts on “„Rozpalmy słońce” i „Na rozstajach” – José Mauro de Vasconcelos

  1. A widzisz, ja też tak sobie pomyślałam po przeczytaniu całości, że pisanie drugiej, a już na pewno trzeciej części było zupełnie bezsensownym posunięciem. No ale niektórzy nie wiedzą kiedy skończyć ;DD

  2. Po Drzewku pomarańczowym miałem mieszane uczucia i nawet nie wiedziałem, że jest kontynuacja. Już wiem, ale nie skorzystam:P

    1. izusr – hehehehehe, tia, widziałam 😀 Wczoraj, jak już napisałam ten mój tekst, to pochodziłam po blogach i widzę, że więcej osób miało podobne uczucia. Mam wrażenie, że całkiem sporo osób nie wie, kiedy skończyć. Już szczególnie mocno mi się to przypomina, gdy patrzę na to, co porabia część z polskich autorek.

      ZWL – mnie się bardzo podobało i pewnie gdybym przeczytała tom 2 i 3 szybciej, gdyby czas oczekiwania między ich lekturą był krótszy, to rozczarowanie byłoby zapewne jeszcze większe.

  3. ,,Moje drzewko pomarańczowe” czytałam dawno, dawno temu – byłam zachwycona lekturą. Ciekawa jestem, czy teraz, po upływie czasu, odebrałabym tę książkę tak samo emocjonalnie. Niemniej jednak, kontynuacja kusi 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s