„Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” – Małgorzata Warda


Wydawnictwo: Prószyński, 2012

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 320

Moja ocena: 5,5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

*****

Ania stroni od ludzi. Nie ma przyjaciół w szkole, poza szkoła właściwie też nie. Tak naprawdę najbliższą jej osobą jest brat – Aaron. A jednak to jego oskarża o gwałt. Takim właśnie mocnym akcentem zaczyna się nowa książka Małgorzaty Wardy. A potem – jak u Hitchcocka – napięcie rośnie i rośnie.

W wielowarstwowej i retrospektywnej narracji powolutku pojawiają się kolejni bohaterowie – poza rodzeństwem jest jeszcze ich matka, ciotka z chłopakiem, a sporadycznie także wspomina się nieżyjącego ojca Ani i Aarona. Matka, od śmierci męża w ciągłej depresji, kompletnie nie dostrzega dzieci i ich potrzeb. Dnie spędza otumaniona lekami, leżąc w łóżku. Dzieci, na tyle, na ile mogą, radzą sobie same. Jednakże często i czasami na długo trafiają do domu cioci Gabrysi. Do bogatego domu, gdzie ciocia przecież zawsze się dobrze nimi zajmie. Jednak, czy na pewno jest to dla nich dom szczęśliwy…?

Przemoc. Tak wielu z nas jej doświadcza każdego dnia, a tak niewielu naprawdę coś w tej sprawie robi. Zarówno po stronie ofiar, jak i po stronie obserwatorów. Owszem, trąbi się o tym w mediach, ale tak naprawdę jak wielu z nas zareaguje, gdy zobaczy rodzica bijącego dziecko, młodzież napadającą kolegę, czy rabusia gwałtownie wyszarpującego torebkę staruszce? Tak samo, jak w życiu, i tutaj osoby postronne niewiele tak naprawdę zrobiły w sprawie Ani i Aarona. Chociaż jednocześnie powstaje pytanie – ile mogły zrobić?

Rodzeństwo wspiera się, jak tylko może. Są bardzo skryci, tworzą własny świat, chociaż tylko do pewnego momentu. Potem pojawia się w nim swego rodzaju szczelina, która – paradoksalnie – prowadzić może do ich wyzwolenia.

Ta książka jest tak pełna emocji, że jej czytanie bolało, powodowało, że mój żołądek zwijał się w supeł. Z przerażeniem czytałam o tym, co przytrafiało się Aaronowi i Ani, nie mogłam pojąć tego, co inni im robili. Musiałam sobie dawkować czytanie tej książki. Odwzorowanie emocji prawdziwych ofiar przemocy oraz ich zachowania to zresztą silna strona tej książki, widać, że autorka solidnie się przygotowywała do jej napisania. Schematy funkcjonowania prześladowanej dwójki oraz postępowania ich oprawcy i bliskich wydają się być bardzo dobrze ukazane w tejże książce, na tyle oczywiście, na ile jestem to w stanie ocenić.

Bardzo było mi zal Aarona i Ani. Osieroceni przez ojca, porzuceni przez matkę, a potem przez lata przeżywający piekło. Do czego to doprowadziło? A co zepchnęło oprawcę do takiego zachowania? A inne osoby, które były bliskie rodzeństwu, skąd brał się ich brak reakcji? Najbardziej jednak zaskoczyła mnie Gabrysia i jej postawa. Przerażające wyrachowanie, bo przecież sama swoim zachowaniem doprowadzała do takich, a nie innych sytuacji.

Jedyne, czego mi zabrakło, to większe rozwinięcie wątku z ojcem rodzeństwa. Wydaje się on być tylko liźnięty i tak naprawdę niczego w tej formie do książki nie wnosi. Albo ja czegoś nie zauważyłam…

Ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie, głównie na poziomie emocjonalnym, za co autorce serdecznie dziękuję! © Agnieszka Tatera

Reklamy

6 thoughts on “„Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” – Małgorzata Warda

  1. Muszę przeczytać. Po emocjach, które dostarczyło mi „Nikt nie widział, nikt nie słyszał” Warda ma u mnie ogromny kredyt zaufania. Przy okazji kolejnych zakupów w księgarni Prószyńskiego na pewno wrzucę książkę do koszyka 🙂

  2. Bardzo cenię książki, które potrafią wywołać w czytelniku taki nawał emocji. Jeżeli od lektury aż człowieka boli i skręca w środku, to znaczy, że musi być interesująca i warta uwagi. Nie wiem, czy akurat teraz, kiedy puka do nas jesień, mam ochotę na coś tak trudnego, ale z pewnością kiedyś sięgnę. Zwłaszcza, że mam już w posiadaniu bardzo ciekawie zapowiadającą się powieść ‚Nikt nie widział, nikt nie słyszał’ tej samej autorki.

  3. Czytałam tę książkę jakiś czas temu, wywołała we mnie wiele emocji, a autorka stała się jedną z ulubionych polskich pisarek 🙂
    Zgadzam się z Twoimi słowami, że autorka solidnie przygotowała się do napisania ‚Dziewczynki…’, to się czuje czytając tę opowieść. A jeśli jeszcze nie czytałaś to polecam też inną powieść Wardy „Nikt nie widział, nikt nie słyszał” 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s