„Księga Diny” – Herbjorg Wassmo


Wydawnictwo: Muza, 1999

Oprawa: twarda

Liczba stron: 636

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Dina, którą poznajemy na pierwszych stronach książki, to bezbronne, małe dziecko. Dziecko, na którym los położył swą ciężką łapę i przewidział dla niej najcięższe próby. Bo to właśnie ona, przez przypadek, przyczynia się do straszliwej agonii własnej matki. Ojciec nie jest w stanie poradzić sobie ze straumatyzowanym dzieckiem, wysyła je rodzinie zależnych od niego chłopów, gdzie mała rośnie pospołu z krowami i dziećmi gospodarza. W pewnym momencie ojciec wzywa ją ponownie do domu, ale tam ciągle żyje samotnie, spędzając czas w dziczy lub między zwierzętami.

Los, oprócz odrzucenia przez ojca, prowadzi ją w stronę dziwnego, niespodziewanego małżeństwa. Zostaje panią na Reinsnes, dużym majątku w północnej Norwegii. Dzika Dina przez lata wzbudza spore kontrowersje wśród domowników i gości, nie zachowuje się tak, jak powinna zachowywać się kobieta, na dodatek pani na włościach. Sprawia raczej wrażenie mężczyzny w kobiecej skórze. Na dodatek cechuje ją dosyć silny i nieskrępowany apetyt seksualny, co dodatkowo wprawia innych w zdumienie.

Dina jednak konsekwentnie dąży do swych celów, ta inteligentna i zdecydowana kobieta ma wyraźne zdolności do sprawnego zarządzania majątkiem, pomnażania tego, co posiadała wcześniej rodzina męża. Interesy prowadzi twardą ręką, ale bardzo sprawiedliwie. Sprawiedliwość jest dla niej tak ważna, że kompletnie nie przejmuje się tym, co ludzie powiedzą, tylko dąży do wyjaśnienia danej sytuacji.

Na razie obraz Diny jest bez skazy, prawda? Wydaje się, że to taka ciekawa bohaterka. Jednocześnie jest to jedna z najbardziej wkurzających bohaterek, jakie dane mi było poznać. Jest uparta jak osioł, pełna gniewu, zimna jak głaz, nieprzewidywalna. Swe własne dziecko traktuje – moim zdaniem – bardzo zimno, nie dba o więź z synem. Przez to wszystko, mimo że wiedziałam, jak bardzo została skrzywdzona w młodości, nie byłam nawet w stanie jej współczuć. Mało tego, współczułam prawie wszystkim innym bohaterom, że muszą się z nią zadawać.

Ta książka to opowieść – jak tytuł wskazuje – o życiu Diny. Jak już widać z mych opisów, jest to życie nietypowe dla tego typu bohaterek, czasu i miejsca. W końcu ile kobiet w dziewiętnastowiecznej Norwegii zdobyłoby się na to, co robiła Dina? Jest to opowieść o życiu, wyborach, relacjach międzyludzkich. Jednakże tak wielki cień na nią rzucała główna bohaterka, że pewnie oceniłabym ją dużo niżej, gdyby nie jeden – wielki – plus.

Tym plusem są przecudownej urody opisy życia głównie norweskiej prowincji, ale nie tylko. Autorka naprawdę wyśmienicie potrafiła opisywać najdrobniejsze czynności, najbłahsze miejsca, te wszystkie tradycje, opisy mieszkań, obejścia, statków, przyrody – cudeńka! Nie dość, że robiła to prześlicznie i tak wyraziście, że miało się uczucie, że tam się jest, to jeszcze w taki sposób potrafiła np. opisywać pogodę, że w upalnym sierpniu robiło mi się zimno, gdy czytałam o zimie, która dopadła bohaterów książki.

I znowu przez to byłam na rozdrożu, bo gdyby nie ta wkurzająca Dina, to dałabym książce z czystym sumieniem szóstkę. Końskim targiem staje na środku – czytajcie na własną odpowiedzialność. Wiem, że sporo osób uwiodła ta książka jako całość, część z nich nawet pokochała Dinę. Mnie uwiodła otoczka obyczajowa, Dina odrzucała. Jednakże książka jest na tyle unikatowa, że warto po nią sięgnąć. © Agnieszka Tatera

Reklamy

5 thoughts on “„Księga Diny” – Herbjorg Wassmo

  1. Bardzo dobrze to ujęłaś – bohaterka wkurzająca, miałam podobne odczucia 🙂
    I byłam radykalniejsza w ocenie, tylko 4/6 . Mimo,że czytałam tą książkę jakieś 10 lat temu (przed filmem i ogólną modą), nie zmieniłam zdania.

  2. Ciekawostka na temat tej książki. Ma status białego kruka. Jeśli już pojawia się gdzieś na aukcjach itp jej cena sięga zawrotnej wysokości zwykle 200 zł i więcej. Nikt tego nie wznowił, a szkoda. Wiem, bo kiedyś próbowałam zakupić. Książka wciąż mnie zachwyca, choć to jeden z tych rzadkich przypadków, w których film (Depardieu i genialna Maria Bonnevie – istna Dina) przykuł mnie do fotela i została w pamięci na dłużej niż książka. Film w mojej pierwszej dziesiątce, książka bliżej pierwszej setki 🙂 Pozdrawiam – przy okazji – wpadła Ci może w ręce „Tymczasowa” M. Hayles? Czytam właśnie i jestem ciekawa Twojej opinii.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s