„Asurito Sagishi – cnotliwy aferzysta” – Mariusz Zielke


Wydawnictwo: Principium, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 294

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6

*****

Główny bohater, Michał Stawiński, prowadzi agencję detektywistyczną, która zajmuje się głównie sprawami związanymi z biznesem. Żyje mu się całkiem nieźle – agencja zarabia godziwie, Weronika – jego dziewczyna – jest fajna, kształtna i lubi seks, właściwie trudno mu na cokolwiek narzekać. Poznajemy go, gdy bawi w Szarm el-Szejk, gdzie właśnie dochodzi do ataków terrorystycznych. Turyści zostają przez władze czym prędzej odesłani do domu. I to akurat w trakcie podróży Michał spotyka osobę, od której wszystko się zaczęło – Hermana Bolsa. Na lotnisku w Amsterdamie odbywają przedziwną rozmowę, a po powrocie do kraju okazuje się, że Michał nie ma już portfela. Obstawia, że ukradł go właśnie Bols, zaczyna szukać o nim informacji i w ten sposób rusza koło najdziwniejszych przypadków i zbiegów okoliczności.

Po pierwszych kilku czy kilkunastu stronach możemy poczuć się, jakbyśmy siedzieli w kolejce górskiej w wesołym miasteczku – akcja pędzi, co chwilę coś się dzieje, momentów wytchnienia jest mało i są króciutkie, a na dodatek rozpędzamy się coraz bardziej i bardziej! Michał zostaje wmieszany w rozgrywki związane z mafią, rządem, prezydentem, kandydatami na prezydenta, służbami wojskowymi, policją, Interpolem… Co chwilę ktoś dybie na jego życie, a on nie rozumie dlaczego. W badaniu sprawy dzielnie towarzyszą mu koleżanki z firmy – Ivo, brzydka jak noc, śmiertelnie groźna była sportsmenka oraz Magda – filigranowa policjantka o kamiennym sercu. Oczywiście, mniej lub bardziej w tle, jest też Weronika, dziewczyna Michała, której ojciec jest jednym z kandydatów startujących w wyborach.

Jeżeli akcja przypomina kolejkę górską, to jest to kolejka górska, którą zawiaduje szaleniec. Tą książką rządzą: satyra, ironia i absurd. Fabuła momentami zdaje się pękać, ale – jak to w powieściach absurdalnych bywa – mimo wszystko trzyma się kupy. Czytelnik znaleźć może mnóstwo analogii między sytuacjami opisanymi w tej książce, a naszą codziennością. Szczególnie wyraźnie widać te powiązania, które dotyczą polityki i biznesu. Oraz oczywiście mediów. Czasami miałam wręcz wrażenie, że niektóre rzeczywiste osoby są wręcz zbyt mocną inspiracją dla autora. Mariusz Zielke co chwilę puszcza oczko do czytelnika ukazując sytuację nierealną, jednak mocno podobną do tych, o których słyszymy  w mediach. Albo z sytuacji pozornie realnej nagle robi coś, co sprawia, że nasz mózg staje okoniem i zastanawia się „chwila, chwila, ale o co chodzi?” 😉

Po przeczytaniu czterech książek tego autora mogę chyba już powiedzieć zdecydowanie: ma on talent i lekkie pióro. Wyśmienicie czuje się w konwencji satyry, groteski, bawieniu się tworzonymi bohaterami, jak i czytelnikiem i jego odczuciami. Jest też bardzo kreatywnym autorem, który chyba nie zna ograniczeń dla swojej wyobraźni. Bardzo jestem ciekawa, co też będzie dalej – czy coś bardziej w stylu „Wyroku”, czy też może „Księgi kłamców”. A może jeszcze inny gatunek, inna forma? Zobaczymy! © Agnieszka Tatera

Reklamy

2 thoughts on “„Asurito Sagishi – cnotliwy aferzysta” – Mariusz Zielke

  1. Czterech książek??? Nie słyszałam o nim. Co więcej, gdyby nie Twoja notka, nie wzięłabym go do ręki w księgarni, nawet gdyby była w przecenie, po prostu okładka całkiem nie w mojej konwencji, nie zainteresowałaby mnie. A tak, zwrócę uwagę.
    Jestem bardzo ciekawa Bibliotekarza. Niestety odłożyłam na półkę, czyli wycofałam z już zrobionego zamówienia, bo jak zwykle okazało się, ze funduszy mniej niż tych tytułów, które muszę, bo się uduszę. Założyłam, ze jak nowośc dłuzej będzie dostępne niż taka na przykład Magda Dygat i jej książka o ojcu. Czekam na Twoje wrażenia.
    Dzięki za propozycję kupienia Chmielewskiej, ale trudno by było sie rozliczyć, bo ja nie posiadam konta polskiego, muszę jakoś inaczej.

    1. Kasia.eire – ano, czterech 🙂 Wszystkie tutaj opisywałam, a są bardzo różne, możesz znaleźć coś dla siebie.
      Co do Bibliotekarza, to na razie został u Rodziców, ja tu już miejsca nie mam. Jak pojadę w październiku, to może w końcu przywiozę – jak wywiozę jakieś przeczytane 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s