Podsumowanie miesiąca – lipiec 2012


O dziwo, lipiec nie był tak tragiczny czytelniczo, jak się spodziewałam! Myslałam, że sporo wyjazdów, do tego goście, spotkania etc. będzie razem oznaczało, że mało, co przeczytam, ale się myliłam, co bardzo mnie cieszy.

W lipcu przeczytałam 11 książek, co jest dla mnie aktualnie wynikiem więcej niż przyzwoitym. Słucham także ciągle „Francuskiej oberży”, ale słabo mi idzie, za mało czasu mogę na to przeznaczyć.

W tym miesiącu dotarło do mnie całkiem sporo książek (w porównaniu do poprzednich miesięcy), co mnie trochę cieszy, trochę smuci. Ale ciągle nie wydałam ani złotówki na książki, od 6 miesięcy nie kupiłam ani jednej książki i jestem z tego niezmiernie dumna!

W lipcu przeczytałam:

– 4 książki recenzyjne,

– 4 książki własne nierecenzyjne,

– 1 książkę z biblioteki,

– 1 książkę pożyczoną,

– 1 książkę do recenzji wewnętrznej.

Bardzo mnie cieszą te statystyki, w końcu czytałam więcej książek nierecenzyjnych, niż recenzyjnych, oby tak dalej! Przeczytałam 8 książek napisanych przez kobiety, a 3 przez mężczyzn. Pięciu autorów pochodzi z Polski, a sześciu to obcokrajowcy.

Średnia lipcowych ocen to 4,4, czyli ani nie powala, ani nie przeraża 😉 Trudno jest mi ocenić ilość stron, gdyż dwie książki z tych, które czytałam, to nasze jesienne nowości i jeszcze nie znam ostatecznej ilości stron. Więc podsumowania dotyczące objętości będą dotyczyły 9 książek. Suma przeczytanych w lipcu stron, to 2730. Średnio były to 303 strony na książkę. Przez to, że czytałam sporo naszych „roboczych” książek, to miesiąc dla bloga był dziwny – mało tekstów, ale przynajmniej opisałam praktycznie wszystkie książki, które mogłam (oprócz jednej).

Odkrycie miesiąca? Zdecydowanie „Pieśń czasu. Podróże” Iana R. MacLeoda. Dlaczego? Bo jest to taka książka, która poruszyła we mnie praktycznie wszystko to, co mogła poruszyć. Moje wrażenia opisałam zresztą TUTAJ.

Gniot miesiąca? Najgorszą książką, którą przeczytałam w tym miesiącu była książka „Pierwiastek zero” Ewy Barańskiej. Napisałam zresztą wszystko, co o niej myślę w notce na jej temat, nie będę się dalej rozpisywać.

Plany na sierpień? Aktualnie mam gości, więc od kilku dni nie przeczytałam ani strony i nie zmieni się to zapewne aż do wtorku 😉 W połowie miesiąca mam sporo wolnego i jadę odwiedzić rodziców. Tam zapewne poczytam, ale też będę spotykała masę znajomych, których nie daję rady spotkać, gdy jestem tam tylko na 1,5-dniowy weekend. Więc będzie co robić. Potem znowu mam gości, a po ich odjeździe jest już koniec sierpnia. Więc nastawiam się na marny czytelniczo miesiąc, ale kompletnie mnie to nie martwi 😉

Advertisements

12 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – lipiec 2012

  1. No lipiec nie był w ogóle tragiczny jak widać.11 książek miesięcznie to ja czytam przy naprawdę dobrych wiatrach. Raaany, jak Ty to robisz, że masz wiecznie tyle zajęć, a nadal czytasz aż tyle? :>

  2. Przeczytałam kilka stron tego bloga – interesujący. Zaskoczyło mnie, że współpracując z wydawnictwami, jako recenzent, jednocześnie jest pani dumna z niekupowania książek przez kilka miesięcy. Plus – za odwagę. Niektórzy baliby się takiej szczerości z powodu konfliktu interesów. Dla mnie to znak, że pewnie nie boi się też pani uczciwej oceny recenzowanych książek. Będę tu zaglądać.

    1. Izusr – wiesz, że nie wiem. Bo przeca bywały miesiące, w których o wiele więcej siedziałam w domu, a przeczytałam 5 czy 6 książek. Sama tego nie pojmuję, wiec nic nie jestem w stanie doradzić :/

      Czytelniczka – dziękuję za dobre słowo o moim blogu. Nie boję się o tym pisać, gdyż przez lata tak namiętnie nabywałam książki, że uzbierało mi się moich własnych (nierecenzyjnych) książek pewnie już ponad 1000! Dlatego więc położyłam sobie szlaban na kupowanie, bo chcę mieć szansę na ich przeczytanie jeszcze w tym życiu 😉 Niestety, ciągle też ciągną biblioteki i półki znajomych. No i również dostaję książki od wydawnictw. Ale faktycznie, nie boję się pisać szczerze – raz, że szanuję swój czas i nie rozumiem dlaczego miałabym fałszować mą opinię dla książki (którą najczęściej docelowo i tak byłabym w stanie zdobyć i przeczytać), a poza tym nie boję się „fochów” wydawnictw, bo z tymi, z którymi współpracuję, pracuję już od lat, przeszli juz przez próby typu „uuuu, niefajna książka”, nie wydurniali się rzucając fochami, podchodzili profesjonalnie, więc taka współpraca, to czysta przyjemność 🙂

  3. Również przeczytałam 11 książek. Szkoda, że nie udało mi się więcej, bo miałam ku temu możliwości. Cały czas mam nadzieję, że kolejne miesiące będą lepsze.

    1. Ceisha – ja mam uczucie, że dobrze wykorzystałam ten miesiąc, jednak jakbym się uparła, to pewnie więcej mogłabym przeczytać. Ale po co? Inne rzeczy też są w mym życiu ważne, więc spędzam czas różnorodnie i cieszy mnie to 🙂

      Agata Adelajda – dzięki 🙂 Hehehehe, niezła kombinacja! A co to za „dziwna czcionka”?

  4. Czeka Cię wyjątkowo fajny sierpień – mam nadzieję, że naładujesz akumulatory na kolejne miesiące pracy. Wynik 11 książek naprawdę imponujący, zważywszy na czas, jaki poświęcasz pracy i wyjazdy, które – jeśli dobrze pamiętam – odbyłaś w minionym miesiącu. Oby tak dalej 🙂

    1. Klaudyna – tak, też myślę, że będzie fajny, a nawet już jest (bo pierwsi goście dopiero co odjechali, więc już wiem, że było fajnie 😀 ) Dzięki za dobre słowo, też mnie zdziwił (pozytywnie oczywiście!) ten wynik, miła niespodzianka. Ciekawa jestem sierpniowego wyniku, oj ciekawa!

      Viv – hehehehe, nie, po nocach nie daję rady, usypiam 😉 Troszkę na początku lipca u Rodziców (gdzie mogę się lenić), trochę w kilkugodzinnych podróżach, sporo w wolnych chwilach w domu etc. Gości pozdrowię już wirtualnie, bo dopiero zajrzałam, a oni dzisiaj rano już pojechali. Dzięki!

  5. A czy fakt, że nie kupiłaś żadnej książki przez tyle miesięcy z jednej strony nie jest smutny? W końcu kupowanie książek to prawdziwa przyjemność 🙂

    1. Karolina – dla mnie wręcz odwrotnie, ten fakt sprawia mi dziką radość i satysfakcję 😀 Może to brzmieć dla większości moli książkowych dziwnie. Ale mam tak, że mam już z 1000 książek własnych do przeczytania i naprawdę nie jest mi potrzebne powiększanie tego zbioru jeżeli chcę go przeczytać do końca życia 😉 Poza tym – nie mam już miejsca na kolejne książki. No i ostatnia sprawa – jaka to będzie satysfakcja, jak w końcu troszkę nadrobię chociaż namiastkę tych zaległości i wtedy kupię sobie jakąś książkę! Na razie mam poczucie przytłoczenia i osaczenia.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s