„Brylantowy miecz, drewniany miecz” – Nik Pierumow (tom 1)


Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2011

Oprawa: miekka

Liczba stron: 496

Moja ocena: 6/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

*****

Tym razem – zamiast samodzielnie pisać o fabule – oddam to miejsce we władanie opisu z okładki. Moim zdaniem jest na tyle udany, że warto.

Raz na sto lat Królewskie Drzewo Aerdunne rodzi cudowną broń – Immelstorn. Głęboko u korzeni Pasma Szkieletów spoczywa Dragnir – oręż krasnoludów. 

Dziewczynka z plemienia Danu i Imperator – jedno w żelaznej obroży, drugie w złotogłowiu, a łączy ich jedno: oboje są niewolnikami. Starzec w lochach świątyni, zwany Zamkniętym. Fess z Szarej Ligi, związany przysięgą… Tavi, której odebrano twarz i naród… Wszyscy uwięzieni, ograniczeni, zniewoleni – lecz nadchodzi czas, gdy wypełnia się proroctwo i świta nadzieja. 

„Kiedy Dwaj Bracia odzyskają wolność, nastąpi koniec świata”. 
Koniec starego i początek nowego, zrodzonego we krwi i cierpieniu, lecz wszak wolność nigdy nie była tania…

Ten opis krótko i konkretnie opisuje fabułą, ja bym tak nie potrafiła z prostego powodu – jak dla mnie jest ona bardzo bogata. Ale od początku! Ta książka to zdecydowanie klasyczne fantasy – rozbudowany świat ludzi i starych ras, pomieszanie interesów władców i magów, stare i potężne artefakty. Ale jednocześnie Pierumow tworzy świat, w który wkłada sporo nowego – chociażby dziwaczną Ulewę z jej Panem czy tajemniczego, potężnego starca żyjącego w lochach pod miastem i będącego niewiadomo kim. Do tego dochodzą dziwaczne postaci, szczególnie te negatywne. A to wszystko osadzone w bardzo spójnym i kompleksowo opisanym świecie. Autor przyłożył się do tego, co ja bardzo lubię – do opisu nie tylko miejsc, ale także zwyczajów, praw, tradycji, religii czy nawet kultury. Takie prowadzenie fabuły dodaje jej soczystości, pozwala lepiej zrozumieć świat i bohaterów, zwiększa wiarygodność. I przede wszystkim ukazuje – jeżeli fabuła jest spójna, a tu była – że autor przygotował się porządnie do pisania danej książki.

Podchodziłam do tej książki trochę nieufnie, zapewne dlatego, że nie wiedziałam czego się spodziewać. Jednakże błyskawicznie wsiąkłam w świat oferowany przez Pierumowa. Urzekły mnie przygody bohaterów, świat rozpięty pomiędzy Imperatorem, Tęczą i Szarą Ligą. Te wszystkie knowania, walka o władzę, w połączeniu z niewinnością czy pełną honoru postawą niektórych bohaterów – cacuszko! Z każdą kolejną stroną ten świat fascynował mnie bardziej, nie mogłam się doczekać tego, by zobaczyć, w którą stronę autor rozwinie akcję. A Pierumow zgrabnie rozwija fabułę – sporo akcji, ale też powolutku poznajemy odpowiedzi na część naszych pytań, widzimy rozwój bohaterów, jak również dowiadujemy się więcej o ich przeszłości, a to wszystko plecie się w zgrabną całość.

Bogactwo świata, wiarygodni i barwni bohaterowie, ciekawa akcja i dobrze zbudowana fabuła – to wszystko spowodowało, że zostałam podbita przez pierwszy tom Kronik Przełomu. Z wielką ciekawością zajrzałam na stronę wydawcy, by sprawdzić, kiedy wychodzą dalsze tomy, a tam… zero informacji. Pierwszy raz jestem zdenerwowana na jedno z moich ulubionych wydawnictw. Pierwszy tom na rynku jest już dosyć długo, całość w oryginale istnieje już od dawna, więc nie trzeba czekać, aż autor napisze, a tu taka przykrość 😦 Fabryko Słów – wydajcie resztę! Inaczej przyjdzie mi albo nauczyć się na nowo rosyjskiego, albo zbankrutować na kupno całości po angielsku. Bardzo chcę sie dowiedzieć, co się zdarzy w następnych tomach! © Agnieszka Tatera

Reklamy

11 thoughts on “„Brylantowy miecz, drewniany miecz” – Nik Pierumow (tom 1)

  1. Chciałam kupić dla męża i córki, bo oni najwięksi u nas w domu zwolennicy fantasy, ja też, ale dla nich najpierw wybieram. Zastanawiałam się, czy ten świat nie za bogaty, nie za skomplikowany, a opisu wtedy, teraz też, nawet nie miałam cierpliwości do końca przeczytać. Jak zaczynają modzić imionami i miejscami, jakieś dziwne opisy, to ja się wyłączam. No, ale mówisz, ze warto, wrzuciłam do przechowalni i będę namiętnie myśleć. Do Gwiazdki mam czas na decyzję. I wiem, że jak dalej nie wydadzą, to mnie mąż prześwieci, kiedy mu pierwszy tom dam do ręki bez perspektyw na drugi

    1. Nie, nie jest skomplikowany. Jest wielowarstwowy, na początku trzeba się „rozgościć”, ale nie jest za trudny do pojęcia. Wręcz odwrotnie, ja tam się poczułam, jak u siebie 🙂
      Wy i tak macie dobrze, bo całość została wydana po angielsku i możecie bez problemu przeczytać!

  2. Ja chyba kompletnie nie czuję Pierumowa, szczególnie w wersji fantasy. Zmogłem kiedyś dwa tomy Kronik Hjorvardu i zupełnie mnie nie wciągnęło, rzekłbym, że raczej wynudziło. Lepsze było Imperium ponad wszystko, bo to już nie fantasy, ale też mi nic nie urwało:P

      1. ZWL i Bazyl – dla mnie to było pierwsze spotkanie z tym autorem i – jak widać – bardzo mi się podobało. Nie wiem, czy to ta książka wyszła mu tak dobrze, czy też mamy inne standardy jeżeli chodzi o książki fantasy 😀 Może się kiedyś wyjaśni, jak się nam pokryją inne jego książki (tzn. zapewne prędzej ja przeczytam coś już wydanego, niż Wy sięgniecie po powyższy tytuł, jak się tak zraziliście).

  3. Ja się nie boję, bo nie znam nic tego autora, a to, co piszesz bardzo mnie zachęca. Ale może po angielsku poszukam, skoro u nas tylko pierwszy tom wydany i ani słowa o kontynuacji.

    1. Grendella – no właśnie 😦 Sama się teraz mocno zastanawiam. Ale jako, że w tym roku i tak nie stać mnie na ściągnięcie całości, to przymusowo poczekam, zobaczymy, czy coś się ruszy.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s