„Księga kłamców” – Mariusz Zielke


Wydawnictwo: Principium, 2012

Oprawa: miękka

Liczba stron: 480

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Przyznam, że mam wielki problem z „Księgą kłamców”, bo nie umiem oszacować ile mogę napisać o fabule, żeby nie zdradzić zbyt wiele. Bo przecież fabuła właśnie jest tutaj najmocniejszą stroną książki. Dlatego też pierwszy raz od wieków posiłkować się będę opisem wydawcy:

Wciągająca opowieść o miłości, strachu, zbrodni i ryzykownej pasji tworzenia, która na trwałe zapisze się w waszych sercach, umysłach i duszach. Jeśli tylko je macie…

Czystą miłość Iny i Bastiana czeka ostateczna próba. Gdy przypadek rzuca młodych kochanków w ramiona genialnej kobiety-modliszki i jej tajemniczych opowieści, tylko demony mogą się nad nimi zlitować.

Demony jednak rzadko bywają litościwe, za to uwielbiają gry i zabawy, w których makabra jest najlepszym środkiem płatniczym.

Prawda i fałsz, surrealistyczne wizje, wirtuozeria wyobraźni i niesamowite sploty zdarzeń sprawią, że poczujecie, co siedzi w głowie każdego artysty.

Czy już wiecie, czego się spodziewać? Nie? Ja też nie wiedzialam zbytnio i autorowi udało się mnie zaskoczyć. Całkiem długo wgryzałam się w treść, próbowałam odnaleźć w prezentowanych wydarzeniach i połapać w relacjach między bohaterami. Ale gdy już się zagościłam w zbudowanej przez autora rzeczywistości, to zaczęłam w pełni doceniać pomysł autora i jego wykonanie. Dawno już nie czytałam czegoś tak zakręconego! Chyba od „Dżozefa” i „Objawienia”! Chociaż podobieństwa głównie dotyczą odjechanej fabuły, bo pomysły na te trzy książki generalnie mocno się od siebie różnią. Łączy je tylko mieszanie czytelnikowi w mózgu 😉 Autorowi udawało się często mnie zaskakiwać, a wprowadzane postaci czy wydarzenia były mocno od czapy. Tej książce da się porwać tylko ten, kto ma chociaż częściowe zamiłowanie do absurdu i niewiarygodności.

Mariusz Zielke nie przestaje mnie zaskakiwać. Zaczęłam przygodę z tym autorem od bardzo dobrego, ale jednak dosyć poważnego (a czasami nawet przerażającego w kwestii tego, jak wyglądają relacje biznes-polityka-media) thrillera „Wyrok”. Potem miałam okazję poznać przewrotne opowieści o miłości i zbrodniach, czyli „Wyspa dla dwojga i inne historie o miłości i zbrodni”, gdzie autor ukazał umiejętność snucia historii bardzo zróżnicowanych i kreatywnie przedstawionych. A „Księgą kłamców” z lekka przyłożył mi po głowie, długo zbierałam się do napisania tej recenzji. Ciekawi mnie, w jaką stronę teraz pójdzie Pan Mariusz. Bo pokazuje, że potrafi odnaleźć się w różnych gatunkach, różnych konwencjach i formach.

„Księga kłamców” to powieść napisana z rozmachem, baaaardzo kreatywna i – w porównaniu do tego, co przeważnie aktualnie pojawia sie na rynku księgarskim – mocno unikatowa. Autor bawi się bohaterami, ich losami, a przez to także czytelnikiem. Robi to umiejętnie i w interesujący sposób. Wiem, że mą recenzją nie opisałam tak naprawdę książki, tylko moje odczucia z lektury, ale z opisywaniem takiej fabuły nie zamierzam się nawet mierzyć 😉 © Agnieszka Tatera

Reklamy

5 thoughts on “„Księga kłamców” – Mariusz Zielke

  1. Trafiłem na jedną z pierwszych recenzji książki. Strasznie się cieszę bo jutro powinien do mnie dotrzeć mój egzemplarz a za kilka dni będę mógł sam napisać recenzję 😉 Liczę na dobrą lekturę, uwielbiam absurd!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s