Między nami nowojorczykami – Cathleen Schine


Wydawnictwo: Prószyński, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 348

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6

*****

Tak, „Między nami nowojorczykami” to dobry tytuł. Autorka pozwala nam spędzić rok z kilkoma osobami mieszkającymi na tej samej ulicy położonej niedaleko Central Parku. Na początku mijają się bez słowa, może ewentualnie z uśmiechem, właściwie nie nastawiając się na poznawanie swoich sąsiadów. Wręcz odwrotnie! Jednakże powolutku – i w dużej mierze dzięki psom – zaczynają ze sobą rozmawiać, poznawać się, rozbudowywać swoje relacje.

A, że bohaterowie są różnorodni, to i wydarzeń między nimi wiele. Mamy tutaj kobietę, która uważa siebie za starą pannę i misję życiową widzi w zajmowaniu się swoim śnieżnobiałym pitbullem. Mamy młodą dziewczynę, która koniecznie pragnie zapomnieć o świeżo złamanym sercu oraz uszczęśliwić swego brata, któremu praktycznie matkuje. Jest tenże brat, który mimo trzydziestki na karku nie wie, czego chce od życia i kompletnie nie wie, co ze sobą zrobić. Do tego restaurator-gej, który utrzymuje liczną rodzinę oraz wszystkich swych byłych partnerów, nie zapominając oczywiście o aktualnym ukochanym. Jest zacietrzewiona mężatka, która zachowuje się jakby miała problemy mentalne, upatrując w psach największych wrogów porządku publicznego, a w ich właścicielach rewolucjonistów, których trzeba tępić. Mamy pana po pięćdziesiątce, który trochę się zagubił po rozwodzie i wyjeździe córki na studia. A do tego jeszcze pracownik opieki społecznej, który cały rok nie robi nic innego, tylko czeka na jesień, gdy wyjeżdża do Wirginii, gdzie poluje na listy. Prawda, że barwna gromadka? A to jeszcze nie wszystko, bo wielu z nich posiada psy, które także tworzą interesującą zbieraninę, każdy jest bardzo charakterystyczny, a wszystkie wpływają na to, co się dzieje z ludźmi dookoła nich 🙂

Towarzyszymy im wszystkim cały rok, poznając – dzięki zmiennej narracji- ich współżycie oczami każdej z tych osób. Jest to zabieg, który lubię, więc dla mnie jest to plus tejże ksiażki. Kolejnym plusem jest to, że autorka ukazała nam życie zwykłych ludzi. Nie jest to kolejna opowieść o pracy w korporacji lub mediach, o robieniu kariery, wrednej szefowej (ewentualnie szefie) i w końcu o odniesieniu sukcesu, a na dodatek szczęściu osobistym. Tutaj ludzie są przaśni, swojsy, tacy, jak wszędzie dookoła. Zwykli przeciętniacy. I to jest w tej ksiażce fajne. Nie jest to żadna wysoka listeratura i chwała jej za to. Potrzebna mi była ciepła, lekka, okraszona humorem i nostalgią opowieść – i voila! Wyśmienicie mi się ją czytało po serii cięższych tematycznie książek. A na dodatek wręcz czuć z tej książki, że autorka lubi Nowy Jork, a  to dodaje tylko przyjemności tej lekturze.

Coś jest w tych książkach „o niczym”. Od czasu do czasu lubię po taką sięgnąć i potowarzyszyć bohaterom jak cień, obserwować jak robią głupoty, nie dostrzegają ważnych znaków, a potem czekają na nich konsekwencje ich decyzji i zachowań. Lubię też takie zwykłe, nie roszcące sobie praw do wielce ambitnej literatury książki, które jednakże atmosferą, ciepłem, humorem potrafią sprawdzić, że czuję się dobrze w trakcie ich lektury. To taki literacki ekwiwalent ciepłego kubka herbaty z cytryną… 😉 © Agnieszka Tatera

Reklamy

3 thoughts on “Między nami nowojorczykami – Cathleen Schine

  1. Też lubię czasem zagłębić w niezobowiązujące historie, które pozwolą zapomnieć o teraźniejszych problemach i spowodują, że pojawi się uśmiech na twarzy. Chętnie poznam ten tytuł, szczególnie, że pogoda za oknem idealnie temu sprzyja. Pozdrawiam!

  2. Hah, ja to czasem mam wrażenie, że czytam tylko takie książki „o niczym” 😀 Serio, serio, zwłaszcza teraz mnie to dopadło, jak lecę przez cykl Grocholi, ale co zrobić, kiedy ja to uwieeeelbiam i żyć bez tego nie mogę? ;))

    1. Palanee – tia, tutaj pogoda aktualnie niezbyt sprzyjająca czemukolwiek poza czytaniem 😉 A ja akurat muszę ruszyć w drogę powrotną, ale cóż… Ja lubię takie książki, może nie tylko takie i nie wiele pod rząd, ale generalnie lubię, czytuję i czytywać będę 🙂 Również pozdrawiam!

      Izusr – e, czasami tak to już jst, że najlepsze na kryzys są właśnie takie książki 🙂 A nie czytujesz tylko takich, wiem przecież, co czytasz 😛

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s