„W twoich rękach: Dziennik matki” – Glenys Carl


Wydawnictwo: Niebieska Studnia, 2007

Oprawa: miękka

Liczba stron: 366

Moja ocena: 6/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

*****

Wieki temu pożyczyłam tę książkę od znajomej. Przeleżała na mej półce hm… ze dwa lata chyba. Sięgnęłam więc po nią już kompletnie bez oczekiwań, nie pamiętałam o czym jest, sięgnęłam, bo chciałam ją w końcu oddać. Zaczęłam czytać… i połknęłam ją prawie za jednym zamachem, jest niesamowita!

Glenys Carl jest matką trzech dorosłych synów, którzy żyją własnym życiem, rozrzuceni są po całym świecie. Ona sama próbuje sobie ułożyć życie u boku ukochanego w tak mało znanych jej Niemczech. Przyjechała tam za mężczyzną i coraz bardziej zaczyna odczuwać tego skutki – odrzucenie jej przez jego rodzinę, odmienność kulturową etc. Jednakże to wszystko schodzi w cień pewnej nocy. Nocy, gdy dowiaduje się, że jej najmłodszy syn leży w śpiączce na drugim końcu świata. Nocy, gdy słyszy od obcego człowieka, że ma przyjechać jak najprędzej, bo Scottowi nie zostało już wiele czasu…

Glenys najszbyciej, jak tylko może, rusza w podróż do Australii, gdzie faktycznie, znajduje syna w głębokiej śpiączce. Okazuje się, że został napadnięty, ma uraz głowy, źle reaguje na leki i ma niewielkie szanse na przeżycie. Matka praktycznie zamieszkuje przy jego łóżku, mówi do niego, opiekuje sie nim, praktycznie cały czas coś dla niego robi. I niezmiennie wierzy, że Scott się obudzi. Co – ku wielkiemu zaskoczeniu personelu – za jakiś czas się dzieje, jednakże jest to tylko pierwszy krok, bo stan jej syna jest bardzo zły i wiele jeszcze drogi przed nimi. Otoczenie myśli wręcz, że Scott będzie praktycznie roślinką, jednak Glenys zamierza walczyć o to, by stan syna polepszył się do maksymalnego stopnia.

Jednakże sprawa nie jest prosta – są w obcym kraju, na turystycznej wizie, która skończy się bardzo szybko, a na dodatek ich fundusze są mocno ograniczone. I tutaj zaczynają się zdarzać kolejne cuda: zaczynają się zjawiać wolontariusze chętni do pomocy! Czy to do zrobienia prania, zakupów, posiedzenia ze Scottem, masowania jego mięśni, do rozmów etc. Sieć wolontariuszy rośnie, organizują oni nawet system, dzięki któremu zarabiają chociaż trochę pieniędzy dla tej dwójki walczącej z losem. Jednakże na ich drodze ciągle stają dalsze zagrożenia – australijska biurokracja, niekompetentni lekarze w szpitalu rehabilitacyjnym, ciągłe problemy finansowe, zapaści Scotta na zdrowiu. Ich życie to ciągła walka – o każdy dzień, o każdy ruch ręką, o każdy skręt tułowia. To opowieść o niesamowitym poświęceniu matki, która jest gotowa na wszystko, by tylko jej syn żył i wracał do zdrowia.

Ta książka to pomnik miłości, wytrwałości i matczynego poświęcenia. To hymn na temat wiary, optymizmu, determinacji. To książka, która motywuje do działania i walki. Długo tkwiła mi w głowie, szykowałam się do opisania moich uczuć. Wiele razy się wzruszałam, wiele razy nie mogłam uwierzyć w to, o czym czytałam, ale cały czas czułam podziw, zarówno dla matki, za jej niezłomną postawę, wiarę i optymizm, jak i dla Scotta, że będąc w tak trudnej sytuacji taki był dzielny, nie załamywał się, nie narzekał, tylko dzielnie ćwiczył, starał się zawsze matce i innym pokazywać uśmiechniętą, pogodną twarz. Zawsze walczyli w zgranym duecie…

Nie umiem napisać o tej książce tak, jakbym chciała. Napiszę więc tyle: na mnie zrobiła bardzo duże wrażenie, pozwoliła mi też przy okazji odświeżyć sobie to, co w życiu dla mnie ważne oraz zainspirowała mnie do różnych przemyśleń. Polecam z całego serca! © Agnieszka Tatera

Reklamy

6 thoughts on “„W twoich rękach: Dziennik matki” – Glenys Carl

  1. Masz bardzo cierpliwą znajomą 😉
    A tak serio: ostatnio chętnie sięgam po każdą książkę poruszającą temat macierzyństwa, mogłabym o tym czytać i czytać, a jak jeszcze naprawdę dobra książka – tym lepiej 🙂 Tak że wpisuję na listę i będę szukać.

    1. Książkozaur – a, to działa w obydwie strony 😉 Od lat pożyczamy sobie książki, wysyłamy całą paczkę – jakieś 4-6 książek i trzymamy tak długo, aż przeczytamy. A, że wiemy, że obydwie szanujemy książki i cudzą własność, to bez żadnego zastanowienia pożyczamy sobie na rok czy dwa. Na dodatek obydwie mamy po kilkaset swoich książek do przeczytania, więc nieobecność tych kilku zdecydowanie nie przeszkadza 😀
      A „W twoich rękach” wpisz na listę, moim zdaniem bardzo warto! Ja też lubię czytać o macierzyństwie, chociaż generalnie chętniej sięgam po tego typu książki, niż takie, w których ukazana jest okrutna wersja relacji matka-dziecko.

      Agnes – i takie jest! O dziwo, nie sądziłam, że będę mogła to napisać, ale to jest bardzo optymistyczna i wspaniała historia, mimo, że opisuje tak ciężką sytuację i przejścia!

  2. Troszeczkę ją trzymałaś. Czasami tak jest, że parę lat na naszych półkach stoją prawdziwe perełki. Okładka w swej prostocie mi się podoba, z chęcią dowiem się więcej o tej książce.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s