„Wergeld królów” – Jaroslaw Błotny


Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2010

Oprawa: miękka

Liczba stron: 312

Moja ocena: 3,5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Wyobraźcie sobie imperium rzymskie. Zapewne uczyliście się o nim swego czasu w szkole, mniej lub bardziej intensywnie. Cezar, legiony karnie maszerujące przez połacie ziem barbarzyńców… To teraz dorzućcie jeszcze do tego obrazka lunety, mikroskopy, balony, proch i wiele innych wynalazków. Brzmi nieprawdopodobnie?

Ale taki wlaśnie świat wybrał dla swojej powieści Jarosław Błotny. Głównym bohaterem jest  Marek Lentiwiusz Katella, którego zadaniem jest utrzymywać ład na granicy imperium, w okolicach wielce bojowych ludów Sarmacji. Wsławił się on swego czasu bitnością i hardością w gromieniu tych, którzy stali Rzymowi na drodze. Jednakże po osiedleniu się na granicy zaakceptował po części lokalne zwyczaje, pojął za żonę kobietę wyznaczoną przez sędziego i żył sobie w miarę spokojnie w miejscu – wydawałoby się – przez wszystkich zapomnianym.

Jednakże pewnego dnia goniec przynosi wieść, że okolicę odwiedzi cezar Kommodus, który to od pewnego czasu zaczął mieć dziwne wizje, po których0 powstają właśnie te wszystke powyższe wynalazki. To więc właśnie jego duch ożywia imperium i powoduje jego rozkwit. Marek zastanawia się, co też stoi za wizytą cezara, obstawia nową kampanię wojenną na ziemie barbarzyńców i zastanawia się, co też ich może w tej Sarmacji czekać. Stoi przed nim wiele wyzwań i jeszcze więcej niespodzianek, ale nic więcej już nie zdradzę!

Gdy tylko ta książka pojawiła się w zapowiedziach, to zaraz chciałam ją przeczytać. A jak zaczęły się pojawiać pierwsze i to bardzo entuzjastyczne recenzje, to już wręcz nie mogłam się doczekać. Los chciał, że przeczytałam ją dopiero teraz. I zastanawiam się: czy też zmienił mi się po części gust, czy zwyczajnie ksiązka nie dała rady dotrzeć do pułapu ustawionego przez oczekiwania? Czuję się rozczarowana. Niezbyt widzę cel jej powstania, nie wiem, jaki zamysł był w głowie autora przy jej pisaniu. Wiem, że jest drugi tom i że może właśnie w nim całość się zgrabnie zamknie i wszystko się wyjaśni. Ale czytając, momentami miałam wrażenie, że to tylko wojna, marsze rzymskich legionów, walki, trochę wizji, trochę rozważań i voila! Powieść drogi i bitwy. Owszem, czytało się to całkiem przyjemnie, ale cały czas zastanawiałam się, o co tak naprawdę chodzi. Na powieść typu mordobicie i dziwki to trochę zbyt wyrafinowane, a znowu na bardziej wyrafinowaną powieść fantastyczną to pozostawiła mi ona mocny niedosyt i zdezorientowanie.

Owszem, autor bardzo ciekawie stworzył świat, w którym dzieje się akcja jego książki. Czuć wręcz dymy ognisk, pot koni, widać karne kolumny legionistów.  Trochę zniechęcały mnie te oderwane od całości różnorakie wizje, nie pasowały mi jakoś do całości. Wyobraźni autorowi jednak nie brakuje. I może zwyczajnie muszę przeczytać drugi tom, by chwalić Jarosława Błotnego pod niebiosa? Nie wiem sama. Nie mam tej książki pod ręką. Ba! Nie mam jej w ogóle, więc najpierw musiałabym zdobyć, a potem ewentualnie sama sie przekonam.

Bardzo lubię książki, których akcja osadzona jest w dawnych czasach. Lubię też czasy imperium rzymskiego. I przepadam za sunciem alternatywnych wersji historii. Więc mam niezłą zagwozdkę z tą książką. Chyba zostawiła mnie – parafrazując znane powiedzenie we własnym celu – zmieszaną, ale nie wstrząśniętą. © Agnieszka Tatera

Reklamy

6 thoughts on “„Wergeld królów” – Jaroslaw Błotny

  1. Och, och, to także coś dla mnie! Jak to dobrze, że ktoś wpadł na pomysł stworzenia takiej opowieści, idealnie trafia w mój gust!
    pozdrawiam serdecznie!

    1. Trylogia „Orzeł”, jak dla mnie, jest nieco infantylna. „Wergeld królów”, z kolei, to opowieść z zupełnie innej bajki – Rzym to tylko sztafaż. Nie można więc ich porównywać.

      1. Vampire_Slayer i Piotr Biernat – w życiu bym tych dwóch nie porównywała. Trylogia to książka dla starszych dzieci i młodszej młodzieży. Mało tego, to było pisane w latach 50-tych w Wielkiej Brytanii, czyli w czasach i miejscu, gdzie zdecydowanie inaczej pisało się książki dla tej grupy docelowej niż aktualnie. Więc nie zarzucałabym jej infantylności tylko dlatego. Dla mnie jest to zresztą dobra trylogia, która bardzo dobrze i zarazem ciekawie przekazuje pozytywne wzorce zachowań. I tam można byłoby Rzym nazwać sztafażem.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s