Recenzji nie będzie


Chyba dołączam do klubu osób mających problem z prowadzeniem bloga. Ostatnio to modne 😉 A już tak bardziej serio: mam ostatnio ekstremalnie mało czasu, weny też niewiele, do tego dzisiaj doszła informacja od rodzinki o tym, że jeden z moich kotów zaginął ponad cztery dni temu, więc mam podły nastrój. W związku z tym nic nie napiszę sensownego.

A statystyki lecą na łeb i szyję przez to, że mało piszę, ale trudno, ten blog jest dla mnie 😉 I w związku z tym podlega zawirowaniom, którym podlega moje życie. I tyle. Ci wierni poczekają, ci niewierni… no cóż, blogosfera jest bogata w blogi 😉

Spróbuję poczytać, zająć czyms umysł, byle nie mysleć :/

Reklamy

41 thoughts on “Recenzji nie będzie

    1. Lisie książkowy – widzisz, a mnie do tej pory się nie zdarzały dłuższe przerwy, no chyba, że gdzieś wyjeżdżałam. A tu proszę – tydzień bez notki i nie wiem ciągle czy dzisiaj mi się uda ją napisać. Do tej pory bardzo emocjonalnie traktowałam bloga.

      Alith – kicio wrócił, troszkę wygłodzony, brudny nieziemsko, troszkę obolały, ale jest. Blagam rodzinkę, by trzymała go w domu do mego przyjazdu na Święta 😉

      1. To się cieszę, że kot wrócił 🙂
        Ja bym chyba zwariowała, gdyby mój zniknął. Ale na szczęście mój jest niewychodzący, więc to mało prawdopodobne. 😉

  1. Tak, to prawda- modne jest ostatnio „nie-prowadzenie” bloga, brak weny, chęci itp. Uważam, że należy pisać, chociaż: recenzje wydają się słabe, ma się wrażenie, że nikt tego nie czyta, brakuje pomysłów.na posty, pisanie wydaje się bez sensu i …głupie. Ponieważ, jak się raz zrobi dużą przerwę w blogowaniu- wrócić jest bardzo trudno.
    Tak się wymądrzam z własnego doświadczenie. Wiem, że życie stwarza nam różne przeszkody i sytuacje.
    Życzę powodzenia i …wytrwałości!

    1. Izusr – dzięki! :*

      Izabela Sikora – no właśnie, prawie, że gdzie nie spojrzę, tam komentarze lub notki na ten temat. I zgodzę się z Tobą w 100% – właśnie od rozpoczęcia pracy moje notki wydają mi się słabiutkie i mało warte. Generalnie nie planuję dłuższej przerwy, ta wyszła jakoś tak sama z siebie, bo moce przerobowe mam niewielkie, a dużo rzeczy pozablogowych. Ale staram się, dzisiaj lub jutro planuję już coś napisać. Dzięki!

  2. Wiem, o czym piszesz. I ja cierpię na jakąś niemoc i choć siadam do pisania, ponad 2 godziny męczę się nad postem, w kółko kasując to, co przed chwila napisałam 🙂 „Wiosna, wiosna, wiosna, ach, to Ty” 🙂

    1. Sabinka – oj, ja mam nadzieję, że jednak wcześniej się opamiętam (bo za innych nie mogę się wypowiadać 😉 ). Może w końcu na dniach uda mi się coś napisać!

      Poczytajka – no właśnie, też mi się wydaje, że wszystko piszę źle, słabo i w ogóle do kitu 😉 Ale postaram się mimo tego uczucia pisać, nie chcę mordować bloga.

  3. Uch, dobrze wiedzieć, że nie jestem sama, chociaż staram się jakoś walczyć 😉 A na smutki najlepsza jest dobra lektura – ale im większy smutek tym książka musi być lepsza!

    Pozdrawiam!

  4. Na szczęście nie jesteś sama z wszystkimi problemami 🙂 mnie też ostatnio nie udaje się znaleźć czasu na czytanie ani weny na pisanie… Mam nadzieję, że kot się odnajdzie i trzymam kciuki za powrót dobrej passy! 😀

    1. Claudette – patrząc na to, co się dzieje na blogach, to zdecydowanie nie jesteś sama 🙂 Smutek się już skończył, bo kocio wrócił, więc jestem szczęśliwa. Ale i tak lektura jest dobra i przy szczęściu 😉 Pozdrawiam!

      Paideia – oj, na szczęście! Kot się odnalazł i będę robiła wszystko, by już nie zaginął ponownie :>

  5. Ja akurat ochotę i wenę na pisanie mam, ale czasu i nieraz już siły nie. Czasem, wręcz często, trzeba zająć się czymś innym niż blog.
    Koty na wiosnę nieraz wędrują, trzymam kciuki za powrót.
    Pozdrawiam.

  6. O, to ja chyba za mało łażę po blogach, bo żadnych przestojów nie zauważyłam, oprócz braku u Ciebie piątkowego stosiku. Czyżbyś naprawdę tak bardzo się przejęła marudzeniem zgryźliwych tetryków??? Rób, co lubisz i nie patrz na nic:)
    W mailu już pisałam, ale powtórzę – kot się wyszaleje, powalczy, obgryzie komuś ucho, jemu ktoś obgryzie i wróci. Daj kotu czas. Zrozum zakochanego. A potem wiesz co:) Ciach! Ciach!

    1. Agnesto – zazdroszczę ochoty i weny. U mnie problem i z tym, i z czasem niestety :/ O tak, bardzo często trzeba się zajmować rzeczami innymi niż blog. Pozdrawiam!

      Kalio – ja przestojów kilka zauważyłam, a jeszcze więcej notek, komentarzy i dyskusji na grupach/forach na temat przesilenia wiosennego, braku weny etc. A co do stosików – nie, co Ty 😀 W życiu bym się nie przejęła takim gadaniem na tyle, by z tego powodu zaprzestać publikowania stosików! A ich brak (bo jutro pewnie też nie będzie) wynika z tego, że nie chce mi się pokazywać po 1-2 książki.
      Kot faktycznie wrócił, ale muszę teraz jakoś zadbać o to, by więcej nie znikał 😉 Trochę to trudne na odległość i bez urlopu, ale coś wymyślę.

  7. Sama naliczyłam, że mam do napisania chyba 5 recenzji, ale nie mam kiedy. Chyba prędzej niż w święta nic nie naskrobię… Na blogi też raczej nie zaglądam, bo mi się komp wiesza, kiedy równocześnie pracuje nad projektem… Byle oddać ten dyplom (!!!) i móc się w spokoju do matury uczyć…

    Mój kot kiedyś też zaginął na kilka dni, ale się odnalazł, więc nie martw się, lada dzień będzie z powrotem w domciu ;*

  8. To chyba nie tyle brak weny, tylko właśnie to, o czym piszesz – brak czasu. Niby dzień coraz dłużysz, niby promyki słońca już do nas docierają, ale razem z wiosna zwala się tyle rzeczy na łeb, że nie wiadomo w co ręce włożyć. Miejmy nadzieję, że się to wszystko uspokoi, bo długo tak się ciągnąć nie da. Ja postaram się nie rezygnować z bloga, bo wtedy już mi żadna przyjemność z życia nie zostanie.

    Ale o czym pisać, skoro nie ma czasu na czytanie?

    1. Ktrya – też nieźle 🙂 Ja mam 4 książki do opisania. Myślałam, żeby jedną opisać dzisiaj, ale patrząc na mój „długi ogon” w robieniu czegokolwiek, to mogę nie zdążyć 😉 Ja całe szczęście na komp narzekać nie mogę, bo w końcu nowy jest 😀 Ale jaki dyplom oddajesz?
      Wiesz, moje dwa poprzednie koty właśnie w taki sposób zaginęły – wyszły i nie wróciły 😦 Dlatego jestem przeczulona. No, ale ten wrócił, a ja kombinuję jak to zaaranżować, by zrobić ciach ciach i ukrócić wycieczki, tylko na odległość te aranżacje sa trudniejsze 😉

      Viv87 – no właśnie, też mi się wydaje, że to brak czasu i zagonienie zabija troszkę prowadzenie bloga. Ale mam nadzieję, że się nie damy! Ja tam strasznie mojego bloga lubię i nie chciałabym go tracić. Czasu na czytanie faktycznie nie mam też dużo, ale mam jednak 4 książki przeczytane, a nie opisane :/

  9. Aguś, trzymam kciuki za kicię – niech wraca. Miejmy nadzieję, że czworonoga ogarnęło wiosenne szaleństwo i jak się wyszumi to się w domu zjawi;)

    1. anek7 – tym razem wrócił. Ja już, po poprzednich 2 kotach „zaginionych w akcji” na wieki, jestem przeczulona teraz na tym punkcie :/ Trzeba go szybko wykastrować.

      Kasiek – dokładnie tak. U mnie to głównie przez czas, ale po części też przez zmęczenie materiału.

  10. Mam nadzieję, że szybko uda Ci się wrócić!
    Nieważne ile to potrwa – poczekamy. Rzadko coś tutaj komentuję, ale czytam regularnie:)
    Życzę Ci dużo wytrwałości i siły!

    1. Isadora – 🙂 Mam wrażenie, że w tym wypadku podlega, bo najpierw pojawiły się sporadyczne wzmianki, potem było ich coraz więcej, aż w końcu wręcz wybuch dyskusji na ten temat 😉 Pozdrawiam!

      Scathach – ja też mam taką nadzieję. Chciałam dzisiaj napisać notkę, ale nie wyszło 😉 Mam nadzieję, w końcu jutro dam radę. Bardzo się cieszę, że bywasz 🙂

  11. Kurczę Aga ja dziękuję za taką „modę” hehe! Ale faktycznie zauważam brak czasu na wszystko (jednak nie oddam M. dla zwiększenia ilości chwil dla siebie, myślę, że i Ty swojej pracy też!?). Ostatnio na spacerze nie mogłam nawet skupić myśli – jakiś taki chaos, hałas jakby zima kłóciła się z wiosną … i myśli pierzchły… . Pozostaje mieć nadzieję, że jak już wiosna wygra tę batalię natchnienie do nas powróci – chociaż z drugiej strony, słyszał kto żeby wiosna dodawała natchnienia? raczej skrzydeł do głupotek;/
    A z kotkiem – może poszedł szukać natchnienia, albo wiosny? Głowa do góry!

    P.S. gdyby dodały się 2 komentarze – wrzuć proszę pierwszy (wiosna i brak skupienia hehe dały znać przy pisaniu drugiego)

  12. Ja też ostatnio nie piszę, ale od ponad tygodnia jestem w spirali chorób swoich i dzieci i po prostu nie mam siły.
    Jeśli nie masz weny, to nie pisz, najgorsze jest nabranie odrazy do bloga.

    1. Monilibri – hehehehe, mnie też się ona nie podoba! Pewnie, że nie oddamy, ani Ty M., ani ja pracy, bo to nie wchodzi w grę 🙂 Wiosna musi wygrać i tyle. Ja coraz bardziej się nią cieszę (chociaż pogoda się coś zepsuła :/), codziennie przy spacerach do/z pracy przyglądam się tym młodziutkim listkom, pączkom forsycji prawie rozkwitniętym, trawce wychodzącej, cudne to!
      Kotek wrócił, teraz go muszę tylko jakoś upilnować 😉
      PS. Nie dodały się dwa, nawet w panelu admina był tylko jeden.

      Filety z Izydora – jesteś w takiej sytuacji, że to kompletnie zrozumiałe, że nie piszesz! Ale mam nadzieję, że już jest lepiej? Faktycznie, nic na siłę, za bardzo bloga lubię, by doprowadzić właśnie do nabrania odrazy, a przynajmniej mam taką nadzieję.

  13. Aga – Ty pisz, kiedy będziesz miała ochotę, a my wtedy będziemy czytać 🙂 Nic na siłę! Czytanie i blogowanie ma być twoją pzyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.
    pozdrawiam

    1. Montgomerry – możliwe, że to o to właśnie chodzi. A może to tylko czasowe zmęczenie materiału?

      Anna – 🙂 O tak, to ma być przyjemność, w końcu wynika z pasji, a jakoś pasja mi się kłóci z przykrościami 😀 Pozdrawiam!

  14. Ciekawi mnie jak wyglądają Twoje statystyki przy tej ilości wpisów i komentarzy ;). Ja dziennie ostatnio dociągam do 50-70 wejść. Tak swoją drogą ciekawie piszesz. Myślę, że chętnie czasem zajrzę i zapoznam się, może jakąś ciekawą lekturę u Ciebie wyhaczę.

    1. Grendella – super, że poczekacie 🙂 Mam nadzieję, że w tym wypadku nie znaczy gorzej, bo mam ostatnio różnorakie wątpliwości 😉

      Maurycy Teo – przy notce raz na tydzień są one bardzo zróżnicowane – od 300 do …, w zależniości od tego, kiedy był ostatni post, o czym etc. Życzę miłego czytania i powodzenia w wyhaczaniu lektur.

  15. Ja wychodzę z założenia, nic na siłę. Sama ostatnio mam takie, nie inne dnie. Myślami jestem gdzie indziej, nie w książkach. Ale wierzę, że to chwilowe. Do poczytania więc 🙂

    Daj znać czy kicia się znalazła. Ja dziś mało nie wyszłam z siebie. Przy świątecznym porządkach zostawiałam otwarte drzwi, kot przepadł. Po zaostrzonych poszukiwaniach znalazłam go w szafie, na szczęście. Niech i Twój pupil wróci.

    1. Kinga – dokładnie, nic na siłę! Życie to nie tylko książki i nie tylko blog, priorytety się rotują i tyle 😉

      Ufff… też miałaś niezłe przeżycie! Kicia się znalazła, ale teraz go trzeba upilnować, aż mu – zdalnie – załatwię kastrację. Nie jest to takie łatwe, tym bardziej, że weterynarz jest w miejscowości, do której tylko autem można dojechać (którego to moja rodzinka nie ma 😉 ).

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s