„Ja jestem Halderd” – Elżbieta Cherezińska


Wydawnictwo: Zysk i S-ka, 2010

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 485

Moja ocena: 5,5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

Cykl: Północna Droga, tom 2

*****

W połowie ubiegłego roku zachwycałam się niezmiernie pierwszym tomem tego cyklu, czyli „Sagą Sigrun”. Długo więc kolejny tom czekał na swoją kolej. Czy dorównał pierwszemu?

Po słodkiej, łagodnej, ujmującej Sigrun mamy tym razem opowieść o Haldred. Tej samej Haldred, która zagościła na kartach pierwszego tomu – najpierw w trakcie wizyty powitalnej Sigrun, a potem bywając u sąsiadów w sprawach swych synów. Wtedy zrobiła na mnie wrażenie zimnej, oschłej, ograniczonej kobiety. Jakże się myliłam!

Poznajemy Haldred jako dziewczynkę, która stara się poradzić sobie ze śmiercią brata, upadkiem rodziny, ubóstwem. Pozostawiona samej sobie próbuje zrozumieć to, co się stało, dziczeje na odludziu. W pewnym momencie zjawia się u jej rodziców wuj, który proponuje, że zabierze Haldred do siebie i dobrze wyda ją za mąż. To dla niej duża szansa, bo jej rodzice nie są w stanie tego zapewnić, a jednocześnie mogłoby to pomóc w spłacie różnorakich zobowiązań i odbudowaniu pozycji rodziny. Wuj tak, jak obiecał – przedstawia Halderd dwóch kandydatów na męża, a dziewczyna po pewnym czasie wybiera jednego z nich i wyrusza z nim na północ.

Po tym wstępie przez resztę książki mamy okazję obserwować to, co wydarzyło się w życiu Haldred, jak dojrzewała, zamieniała się z dziecka, przez młodą kobietę do dojrzałego stratega. Bo Haldred to niezwykła kobieta. Wieszczka z bagien mawiała, że Odyn podarował Haldred trzy moce: szału bitewnego, szaleństwa poezji, obłąkania w magii, a na końcu pomylił się i uczynił ją kobietą. Tak było – inteligentna, przewidująca, myśląca strategicznie, sprytna, a jednocześnie pełna pasji (chociaż późno odkrytej), dla bliskich potrafiła zrobić wszystko, Gdy w pewnym momencie stanęła na czele swojej rodziny, to była widziana jako „prawdziwy jarl” i jak „wilczyca na czele watahy”. Już te określenia w ustach twardych wikińskich mężczyzn dokładnie ukazują jak wielkim szacunkiem się cieszyła, jak wysoko ją ceniono.

Długo dojrzewała do tego, by zrozumieć samą siebie oraz by szanować właśnie siebie. A gdy to w końcu zrozumiała, to było jej łatwiej znosić traktowanie jej przez męża, walkę o własne szczęście oraz znoszenie kolejnych ciosów, które zadawał jej los. A jej droga przez życie zaiste była niezmiernie skalista i stroma. Ale Haldred potrafiła sobie z nimi poradzić, to była kobieta akcji, działania. Czasami potrzebowała pomocy, ale zawsze przy jej boku wiernie stała Szczura – służąca, która w czasie prób i z upływem lat stała się wierną przyjaciółką, właściwie najbliższą osobą. To właśnie ich relacja wspaniale ukazywała siłę i wagę prawdziwej kobiecej przyjaźni. Tak różnej od tej hartowanej przez walkę z wrogiem męskiej przyjaźni, ale ciągle tak samo silnej.

A, gdy czasami nie wytrzymywała już nagromadzonych w niej uczuć, to siadała i grała na lirze. To właśnie grą demonstrowała swoje uczucia, słowami pieśni o nich mówiła, zaklinała nimi los. Bo wilczyca też miała uczucia, wbrew temu, co się o niej myślało dookoła.

Autorka ponownie snuje cudowną opowieść o niesamowitych kobietach i dzielnych wojownikach. Znowu jest tutaj pełno opisów życia codziennego, tradycji, pracy, walk i relacji międzyludzkich. I to jest właśnie piękne w tym cyklu, dla mnie te opisy, to przeplatanie akcji codziennością jest tak urokliwe. Elżbieta Cherezińska ma dar takiego opowiadania historii, że zostaje się natychmiast przeniesionym do środka akcji, Porywa, chwyta za serce i wiąże czytelnika z bohaterami jej książek. Ale nie zostawia losów bohaterów w oderwaniu od tego, co dzieje sie dookoła. Ponownie akcja przeplata się z działaniami politycznymi, wojnami, napływem chrześcijaństwa. Poznajemy losy bohaterów, ale także losy kraju, widzimy jak się zmienia rzeczywistość.

Dzisiaj zaczęłam czytać kolejny tom, więc to chyba najlepiej świadczy o tym, jak blisko poczułam się związana z bohaterami tego cyklu i jak bardzo chcę poznać ich dalsze losy, ich samych jeszcze lepiej. „Północna droga” to wspaniały, wielobarwny, realistyczny i urzekający cykl. Oby więcej takich! © Agnieszka Tatera

Reklamy

11 thoughts on “„Ja jestem Halderd” – Elżbieta Cherezińska

  1. Ha! Właśnie dzięki Twojej entuzjastycznej recenzji zakrzątnęłam się wokół pierwszego tomu (kupiłam za grosze na allegro), a teraz poluję na całą resztę po równie okazyjnej cenie:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Kasiek – dziękuję ślicznie 🙂 Ja teraz powolutku czytam trzeci tom, może w weekend w końcu będę miała czas na prawdziwe zagłębienie się w tej powieści.

      Isadora – to powodzenia w polowaniu 🙂 Ze mną było tak, że pierwszy tom miałam do recenzji, przeczytalam (a wręcz połknęłam), zakochałam się w tej książce, a że miałam do zrealizowania bon za najlepszą recenzję w jednym z portali, to zaraz następnego dnia zamówiłam tom 2 i 3 🙂 Ale potem i tak długo czekały na swoją kolej 😦

  2. No tak, kuś, kuś. Ale ja się nie dam! Pierwszy tom przeczytałam, owszem, z miłą chęcią, ale tak bardzo mi pachniał Krystyną, że aż za bardzo.
    Dlatego do drugiego mi się nie spieszy.

    Ale czemu „zimnej, oschłej, ograniczonej”? Ograniczonej? Wszak mąż Sigrun z uznaniem wyrażał się o decyzji Halderd dotyczącej rozdysponowania synów… czyli niegłupia babka z niej; a czy zimna i oschła? Po prostu samotna.

  3. Wspaniały jest cały cykl „Północnej drogi”. Nigdy bym sie nie spodziewała takich książek po polskiej autorce, więc tym bardziej brawo 🙂

    1. Agnes – ja bardzo się cieszę, że Krystyny nie znam, nie miałam żadnych wizji, oczekiwań, uprzedzeń, czytałam z czystą głową i sercem 😀
      Ale jedno muszę napisać – ten tom jest zdecydowanie inny od pierwszego, tak samo, jak Haldred jest inna od Sigrun 🙂 Więc może nie warto się tak zapierać? :p

      A co do Twego pytania – faktycznie, źle się wyraziłam. Może powinnam napisać coś więcej – ograniczoną w sensie zamknięcia się w swej skorupie, myślałam, że ona nie lubi życia i ludzi, a teraz już wiem, co się za tą pozą kryje.

      Izzy – o tak! Zgadzam się w 100%, też mnie ta autorka zaskoczyła. Zamierzam sobie – po zakończeniu cyklu – sprezentować inną jej książkę i sprawdzić jak się popisała w innej tematyce 🙂

          1. O, to jest myśl 🙂 Ale z drugiej strony – pierwszą część kupiłam, może dać zarobić autorce?… Jeszcze pomyślę. Dzięki za propozycję!

  4. Za mna rowniez dwa tomy „Polnocnej Drogi” i wkrotce zabieram sie za trzeci. Zafascynowalo mnie pioro tej Autorki i juz zakupilam ksiazke o Boleslawie Chrobrym i spodziewam, ze bedzie rownie dobra. Mam tez nadzieje, ze doczekam sie kontynuacji „Drogi…”, bede wyczekiwac z niecierpliwoscia kolejnych opowiesci o Wikingach.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s