Podsumowanie miesiąca – styczeń 2012


Styczeń był ostatnim miesiącem na jakiś czas, w którym miałam ciągle jeszcze niezłą ilość przeczytanych książek 😉 Na czas nieokreślony ta ilość spadnie znacznie. Martwi mnie to i nie martwi jednocześnie. Czyli innymi słowy: będzie, co ma być i tyle.

W styczniu najpierw spędziłam tydzień u znajomych, a potem nagle zrobił mi sie mocno zajęty czas, co wiązało się ze zmianami życiowymi. Jednakże sporo czasu spędzałam w pociągach, a to + troszkę siedzenia w domu zaowocowało w sumie 15 przeczytanymi książkami.

Jakieś książki kupiłam, ale szczerze pisząc słabo pamiętam co to było 😉 Pewnie coś z Uczty Wyobraźni, może coś jeszcze, ale niezbyt kojarzę. Wiem tylko, że dwie książki zamówiłam przy okazji zamówienia, które robiła znajoma, ale jeszcze ich nie odebrałam. Wydałam na nie zabójczą kwotę 8 zł łącznie 😉

Wśród przeczytanych książek:

– 12 było recenzyjnych,

– 2 własne nierecenzyjne,

– 1 pożyczona.

Średnia ocena przeczytanych w styczniu książek wynosiła 4,7 , więc zdecydowanie nie było źle 🙂 Przeczytałam łącznie 5704 strony, co daje średnio 380 stron na książkę. Czyli czytałam grubsze książki, niż w ostatnic miesiącach. A to akurat fajnie, bo ostatnimi czasy czytałam zbyt wiele tzw. przeciętniaków objętościowych, a przecież ja lubię grubaśne książki 🙂 Na blogu opisałam 13 książek, więc ten miesiąc wypadł bardzo dobrze pod tym względem. Zresztą ciągle mam pragnienie opisania dwóch pozostałych, ale zobaczymy na ile pozwoli mi czas.

Odkrycie miesiąca? Z książek opartych na faktach były dwie książki, które zgarnęły najlepsze noty – ”Przełamać noc” oraz ”Dziewczynka w zielonym sweterku”. Obydwie zdecydowanie warte przeczytania, każda opowiada niewiarygodną historię, są tak różne, jednak obydwie ukazują w pewien sposób siłę ludzkiego ducha!

Z beletrystyki najlepsze były ”Cukiernia pod Amorem. Cieślakowie” oraz ”W północ się odzieję” – jedna wybiła się cudownym światem i bardzo ciekawymi bohaterami, a druga typową pratchettowością 😉

Gniot miesiąca? ”Kwestia równowagi”. I to właściwie nie jest gniot, tylko przeciętna książka, zwyczajnie miała najsłabszą ocenę z wszystkich przeczytanych, ale na surowe miano gniota nie zasłużyła. Takowych brak w mym czytelniczym styczniu, i super! 🙂

Luty zapewne będzie dużo uboższy w przeczytane książki, ale cóż – coś za coś 😉 Za to w końcu znalazłam audiobook, który przekonał mnie, że ten pierwszy przypadek słuchania tej wersji książek to był tylko niefart. Teraz słucha mi się bardzo dobrze i przez to mój czas spędzony na gotowaniu i sprzątaniu zyskał trochę blasku!

Reklamy

4 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – styczeń 2012

    1. Eeee… One od jakiegoś czasu utrzymywały się mniej więcej na tym samym poziomie 🙂 Ewentualnie pewne części są lepsze niż poprzednio, ale ogólnie podobnie. Od lutego zapewne mocno się zmienią :>

    1. Zdecydowanie da radę mnie odciągnąć od książek 🙂 Szczególnie ze względu na aktualne na niej skupienie i używanie większości sił mózgu na niej własnie. No, ale jest fajnie i oby tak zostało 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s