„Kiki van Beethoven” Eric-Emmanuel Schmitt


Wydawnictwo: Znak, 2011

Oprawa: twarda

Liczba stron: 146

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

O ileż łatwiej byłoby mi ocenić tę książkę, gdyby podzielić ją na dwie osobne! Trudno mi złożyć te dwa teksty w całość, mimo tego, że obydwa dotyczą tego jakże znanego kompozytora. Ale przejdźmy do rzeczy!

Pierwsza część książki to tekst pod tym samym tytułem, co książka. Fascynujący, uroczy tekst o Kiki i jej przyjaciółkach. Tytułowa Kiki pewnego dnia kupuje maskę Beethovena i stwierdza, że już nie słyszy żadnej melodii gdy na nią patrzy, gdzieś zapodziała się ta magia dźwięków, która towarzyszyła jej w młodości! Zdesperowana spotyka się z przyjaciółkami, prosi, by one spróbowały i okazuje się, że i one utraciły tę zdolność słyszenia utworów kompozytora gdy patrzą na jego maskę. Przygnębione kobiety starają się dojść do tego, co się stało z nimi i ich życiem, że straciły tę cudowną umiejętność. Prowadzi to do rozrachunku z przeszłością, do stawiania sobie trudnych pytań i podejmowania decyzji, których jeszcze niedawno starały się unikać. I tak powoli, stopniowo każda zmienia coś w swoim życiu. Do czego je to doprowadzi? Czy usłyszą znowu muzykę Beethovena?

Schmitt stworzył w tej krótkiej opowieści galerię bardzo ciekawych postaci! Bardzo spodobały mi się wszystkie bohaterki – zwariowane starsze panie, jak i bohaterowie drugoplanowi, np. brat Kiki czy młodzieniec, którego spotyka ona kilka razy w parku, gdzie próbuje słuchać utworów Beethovena z przenośnego odtwarzacza. Autor każdą z postaci obdarzył charakterkiem, cechami szczególnymi, zaletami i słabostkami, komponując to w taki sposób, że czyta się ich istorię niezmiernie przyjemnie. To jest Schmitt w bardzo dobrej formie…

Druga część tej książki to z kolei felieton, w skład którego wchodzą osobiste przemyślenia autora związane z tym kompozytorem. Wspomnienia, refleksje związane z różnymi utworami, nawiązania do społeczeństwa, kultury etc. Tekst jest obszerny, momentami wchodzący w bardziej szczegółowe dociekania autora, w filozofowanie dotyczące życia. Niestety, dla mnie jest on zwyczajnie o wiele mniej interesujący od powieści Schmitta. O ile powieści bardzo lubię, to ten tekst był nudny i mimo tego, że Beethovena lubię (może nie znam bardzo dogłębnie jego utworów, ale te, które znam lubię), to jednak nie na tyle, by wchodzić w związku z nimi na poziom wręcz metafizyczny.

Podsumowując: Kiki van Beethoven – bardzo na tak, felieton osobisty Scmitta – niekoniecznie. Przez takie właśnie połączenie jest to książka raczej dla fanów autora, a nie dla osób zaczynających swoją z nim przygodę. © Agnieszka Tatera

Reklamy

7 thoughts on “„Kiki van Beethoven” Eric-Emmanuel Schmitt

  1. Wielki plus dla tej książki za promowanie twórczości Beethovena. Uwielbiałam wieczorami słuchać dołączonej płyty i oddawać się daleko idącym myślom. Książka lekko mnie rozczarowała, ale przyjemnie się ją czytało.

    1. Ależ ze mnie gapa! Zapomniałam dodać dobre słowa właśnie związane z dołączoną do książki płytą! A to pewnie dlatego, że nie mam jej ze sobą i aktualnie w leci coś innego. Faktycznie, pomysł z płytą jest pierwszorzędny, bardzo ciekawy dodatek. I faktycznie, plus za promowanie twórczości tego kompozytora 🙂

  2. Mimo wszystko chętnie bym przeczytała, bo na przykład „Moje życie z Mozartem” bardzo przypadło mi do gustu zwłaszcza, że muzykę Mozarta uwielbiam:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Warto przeczytać choćby dla pierwszej części Kiki Van Beethoven.Świetnie napisana A felieton zawsze można pominąć

      1. Isadora – przeczytaj, bo raz, że warto dla Kiki, a dwa – kto wie, może akurat Tobie się ten felieton spodoba? Ciekawa jestem jakie byłyby Twoje wrażenia z lektury!

        Zgadzam się z Agą – warto przeczytać nawet tylko dla Kiki. Poza tym – kto wie, może Tobie się ta druga część spodoba bardziej? Może poczekaj i wypożycz z biblioteki (czy od znajomego) zamiast kupować?

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s