„Strażniczka Królestw” – Adam Węsek


Wydawnictwo: Telbit, 2008

Oprawa: twarda

Liczba stron: 398

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6

*****

Marysia, czternastoletnia dziewczyna wydaje się być typową nastolatką – znajomi, szkoła, imprezy, unikanie głupiej i dręczącej dziewczynkę Klary, pierwsza miłość. To tylko jedna strona jej życia. Kolejny aspekt to życie bez matki. Pewnego dnia jej mama zostawiła rodzinę, zwyczajnie zniknęła i do dzisiaj jej nie ma w życiu dzieci i męża. Marysia żyje więc z tatą i bratem, generalnie jest jej dobrze, ale cały czas tęskni za mamą. Powiecie pewnie, że to jeszcze nic bardzo nietypowego, wiele matek znika, a ich rodziny trwają dalej. Zgadza się. Jednak jak wiele nastoletnik dziewcząt zaczyna nagle widzieć biegnącego mężczyznę, który nie żyje od kilkudziesięciu lat czy też ludzkie wcielenie jednej z ulic?

To właśnie pewnego dnia przytrafia się Marysi – zaczyna widzieć dziwne stwory. Na początku nie zdaje sobie z tego sprawy, ale szybko orientuje się, że coś jest nie tak. Na dodatek do jej okna puka dziobem kruk o skrzydłach motyla, który to obwieszcza, że niedługo spotka się z babcią. A Marysia nawet nie wiedziała, że jej babcia żyje! Właśnie babcia opowie jej o tym, że istnieją Dwa Królestwa, w których porządku strzegą Strażniczki – kobiety których zadaniem jest obrona mieszkańców przed potworami oraz rozwiązywanie specjalnych problemów. Jedną z nich jest babcia Marysi, drugą  jej mama. Czy Marysia ma szanse zostać kolejną strażniczką? Nie będzie to łatwe, bo w okolicy pojawił się potwór z ambicjami, chce pokonać kobiety broniące mu dostępu do władzy, powoli nabiera siły, zbiera sojuszników. Prędzej czy później zaatakuje, czy kobietom uda się go pokonać?

„Strażniczka Królestw” to według mnie książka zdecydowanie kierowana do starszych dzieci i młodszej młodzieży. Jest tutaj dzielna bohaterka, która jednocześnie wydaje się być typową nastolatką. Jest masa przygód, przyjaciele, wsparcie rodziny, przekazanie sporej ilości wartości, a na dodatek wszystko to  jest podane w atrakcyjnym sosie. Sporo dziwnych stworów, niesamowitych umiejętności, dużo się dzieje. Autor stworzył ciekawy, urozmaicony świat, gdzie można spotkać koty nocą zamieniające się w ludzi, stwory powstałe z naszego zamiłowania do zakupów, schody poruszane poręczą po której biegają figurki koni i wiele innych takich osobliwości. Autor musi mieć dużą wyobraźnię, którą zdołał wykorzystać przy tworzeniu tej książki.

Myślę, że grupie docelowej może być bardzo łatwo zżyć się z bohaterami, szczególnie z Marysią. Mnie było trudniej, nie poczułam szczególnego związku z tą urokliwą grupką, jednak przyznaję, że postacie są sympatyczne i bardzo zróżnicowane. Jedynym minusem, jaki tak naprawdę wyłowiłam z lektury – zapewne przez moje czepialstwo – jest kilka błędów logicznych, typu: pies ma ubrany wielki kaganiec, ale jednak właścicielka jest w stanie pocałować go w nos czy też na przykład lampa z baldachimem (bo chyba miał to być abażur?) 😉 Ale to są drobiazgi, które idzie wyłapać w trakcie szczegółowej korekty, treści samej w sobie się nie czepiam.

„Strażniczka Królestw” to bardzo przyjemna książka dla młodych czytelników. Mnie też sprawiła sporo frajdy, aż pożałowałam, że nie mogłam jej czytać w wieku odpowiednim do czytania takiej książki. Wtedy pewnie magia tej książki urzekłaby mnie po uszy… © Agnieszka Tatera

Reklamy

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s