„Przełamać noc” – Liz Murray


Wydawnictwo: Wydawnictwo Rodzinne, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 434

Moja ocena: brak

*****

Całe życie żyję w poczuciu tego, że moi rodzice stawiają moje potrzeby i szczęście przynajmniej na równi ze swoim, jeżeli nie wyżej. Zawsze o mnie dbali, chcieli bym realizowała swoje marzenia, wspierali tak, jak mogli. Czytając „Przełamać noc” mogłam w czuć się w sytuację kompletnie odwrotną.

Rodzice Liz Murray byli narkomanami. Nie młodymi rodzicami od czasu do czasu palącymi trawkę, tylko osobami, które wszystkie swoje myśli podporządkowują zdobyciu kasy na nową działkę, muszą kilka razy dziennie wbijać sobie igłę gdzie tylko się da, a by zdobyć narkotyki zdolni są do sprzedaży płaszczyka należącego do córeczki.

Właśnie w takiej rodzinie urodziła się Liz. Od małego musiała radzić sobie praktycznie sama. Jej jedynym wsparciem (a i to tylko do pewnego momentu) była jej starsza siostra – Lisa. Liz już jako kilkuletnie dziecko była przyzwyczajona do oglądania „seansów”, jakie odbywały się w kuchni po zdobyciu narkotyków, do dbania o swoje potrzeby, do strachu o to, czy mama, która wyszła w celu zdobycia nowej działki, wróci cała i zdrowa. Mało tego – ona taki stan uważała za normalny, bo pzecież nie znała innego życia.

Wszystko zmieniło pójście do szkoły, gdy dziewczynka uzmysławiła sobie, że ona i jej rodzina jest inna od pozostałych. Inni rodzice pracują, a nie wydają zasiłku z pomocy społecznej w kilka dni, zostawiając większość pieniędzy u dilera. Inne dzieci chodzą do szkoły czyste, syte, w wypranych ubraniach i z odrobionymi zadaniami domowymi. Inne dzieci nie mają wszy, u nich w domach po podłodze nie walają się śmieci, wanna nie jest od miesięcy zatkana i pełna śluzu, a ich rodzice są przytomni i zainteresowani tym, co dzieje się z dziećmi.

Liz czuła się odrzucona, zaczęła więc wagarować. Coraz rzadziej bywła w szkole i w domu, czas spędzała na ulicach, w metrze i w domach znajomych. Doszło do tego, że zaczęła się nią interesować opieka społeczna, jednak dziewczynka zdecydowanie nie chciała żyć w domu dziecka, zdecydowała więc, że ulica jest lepszym miejscem dla osoby takiej, jak ona. Zostawiła chorą na AIDS matkę, ojca, który trafił do przytułku i siostrę, która za wszelką cenę próbowała żyć normalnie. Liz „przełamuje noc”, odkrywa koczownicze życie, pierwszą miłość…

Jednak w pewnym momencie zdała sobie sprawę, że jeżeli nie chce do końca życia mieszkać na klatkach schodowych, nie być oddzieloną od reszty społeczeństwa niewidocznym murem, to musi skończyć szkołę, znaleźć pracę i zapewnić sobie byt. Tylko jak to jest możliwe dla kogoś, kto żyje na ulicy i nie chce mieszkać w domu dziecka?

Historia Liz to dla mnie historia wielkiego samozaparcia, wytrwałości w realizacji planów, szybkiej dojrzałości, wiary w to, że marzenia można spełniać. Jest również przykładem na to, że faktycznie marzenia można spełnić, nawet będąc w niewyobrażalnie trudnej sytuacji można trafić z ulicy na Harvard, oczywiście w skrócie, bo po drodze czekało na Liz wiele, wiele „płotków” do przeskoczenia. Liz jest przykładem, że niemożliwe jest możliwe. Z rodziny narkomanów, przez głód, zaniedbanie, życie na ulicy, przemoc, aż do robienia jednego roku liceum w jeden semest (ciągle będąc bezdomną!), otrzymania stypendium New York Timesa, studiów na Harvardzie i pracy w organizacji Manifest Living, która ma na celu inspirowanie i motywowanie innych. Dzisiaj Liz jeździ po świecie, prowadzi wykłady, w trakcie których przykładem swoim i innych motywuje ludzi do uwierzenia, że warto jest mieć cele i marzenia oraz dążyć do ich realizacji.

Ta książka nie otrzymuje ode mnie oceny, bo trudno byłoby ocenić czyjeś życie, szczególnie takie. Można byłoby pisać, że Liz umiejętnie opisała to, co jej się w życiu przytrafiło, bez popadania w skrajności, z dystansem, ale na tyle porywająco, że gdy czytałam o wszach na jej głowie, to sama zaczynałam mieć uczucie, że coś mi łazi we włosach. Ale po co o tym pisać? Tutaj sprawność literacka jest rzeczą drugorzędną, ważna jest Liz i jej przykład, niesamowity, przejmujący i inspirujący! © Agnieszka Tatera

PS. O życiu Liz nakręcono film pod tytułem „Z ulicy na Harvard” – jestem bardzo ciekawa, co z tej historii zrobili filmowcy!

Reklamy

6 thoughts on “„Przełamać noc” – Liz Murray

  1. Mam tę książkę wypożyczoną z biblioteki i już nie mogę się doczekać lektury. To musi być magiczna lektura. Mocna i przerażająca, ale magiczna.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s