„Pałac kobiet” Pearl S. Buck


Wydawnictwo: Muza, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 400

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Panią Wu spotykamy w dniu jej czterdziestych urodzin, momencie specjalnym, po którym ona spodziewa się wyzwolenia od roli kobiety jako źródła życia ludzkiego. Ta piękna, delikatna, urocza dama jest powszechnie podziwiana i szanowana, wręcz traktowana jak niemalże bogini. Bo też przymiotów ma wiele – nieprzeciętny rozum, urok, wyczucie, jest dobrze zorganizowana, chce pomagać innym i sprawnie zarządza wielkim domem oraz ziemiami należącymi do rodziny Wu. Pan Wu z kolei skupiony jest głównie na sobie – na swoich przyjemnościach, lubi zabawy i lenistwo. Para jednak wydaje się być szczęśliwa.

Skąd więc pomysł Pani Wu? Postanowiła ona, że po ukończeniu czterdziestu lat usunie się w cień, będzie dalej zarządzać domem i ziemiami, ale do roli towarzyszki nocy znajdzie swemu mężowi konkubinę. Bo przecież kobiecie po czterdziestce nie wypada rodzić dzieci. Pani Wu jest także zmęczona czekaniem na męża, niewysypianiem się etc. Ale czy to są prawdziwe powody?

Z  perspektywy Pani Wu poznajemy także życie wielu innych osób – jej męża, synów, synowych, przyjaciółki, służącej, konkubin, a także ludzi spoza domu – głównie Andre i dzieci, którymi się opiekuje. Bohaterów jest więc wielu, a nawet ci trzecioplanowi są prawdziwi, z duszą i sercem. Między innymi w tak rzeczywistych i przekonujących bohaterach widać talent Buck.

Oprócz tak dobrze dopracowanych bohaterów w tej książce widzę dwa duże plusy. Jednym z nich jest wniknięcie do duszy ludzkiej i ukazanie przemian, jakie zachodziły w postawach mieszkańców domu Wu, a szczególnie w Pani Wu. Widzimy walkę z samą sobą, powolne rodzenie się świadomości tego, co naprawdę jest danej osobie bliskie i czego pożąda, dojrzewanie do podejmowania decyzji i ryzyka, uwolnienie od niektórych tradycyjnych niepisanych praw. Zmiany w domu, wśród znajomych, w całym kraju. Kobiety zaczynają brać życie w swoje ręce, dążyć do edukacji i większej samodzielności. Młodzi powoli oddalają się od tradycyjnego modelu życia i od wielopokoleniowych rodzin żyjących pod jednym dachem. Chcą żyć dla siebie, a nie dla rodu. A do tego jeszcze – jakby wewnętrznych zmian było mało – krajem targa wojna. Tak wiele się dzieje…

Kolejnym wielkim plusem tej książki jest poznawanie tradycyjnego życia arystokratycznej chińskiej rodziny. Jakby mimochodem dowiadujemy się o tylu interesujących faktach. Dla mnie były to najciekawsze fragmenty tej – generalnie bardzo zajmującej i dobrze napisanej – książki. Możemy przeczytać o tym, jak ucztowano, jak żyły kobiety, a jak mężczyźni, jak traktowano służbę i ludzi ubogich, jak zachowywały się dzieci, jakie były relacje między małżeństwami, rodzicami a dziećmi, jak mieszkano, jak dbano o toaletę oraz o wielu innych sprawach.Wyśmienita lektura! Pamiętając o tym, że akcja osadzona jest kilkadziesiąt lat temu i tak trudno jest przyzwyczaić się do tak odmiennej kultury.

Cenię sobie książki tej autorki. Ma talent do odmalowywania rzeczywistości w taki sposób, że aż się oderwać nie można, a robi to na dodatek jednocześnie barwnie i delikatnie. Wchodzi też w duszę ludzką, ceni sobie kobiety i ich siłę, opiewa ich rolę w rodzinie i społeczeństwie. A „Pałac kobiet” to zdecydowanie pean na cześć kobiet oraz miłości. © Agnieszka Tatera

Reklamy

6 thoughts on “„Pałac kobiet” Pearl S. Buck

  1. Bardzo podoba mi się ta recenzja 🙂 Z wielu powodów. Między innymi dlatego, że bardzo lubię książki chińskich pisarek, a jeszcze nie czytałam żadnej tej autorki. Oczywiście mam zamiar to nadrobić, a Twoja recenzja tym mocniej mnie zachęciła 🙂

    1. Jeśli można – to pisarka amerykańska. Po prostu zafascynowana Chinami, w których się wychowywała (stąd dobra znajomość realiów). Dodam, że Buck dostała Nagrodę Nobla w 1938 r.

    2. Magda – dzięki 🙂 A co do Buck, to Agata Adelajda ma rację, Buck pochodziła z USA, jednak pierwsze 18 lat życia spędziła w Chinach, potem wyjechała na 4 lata do Stanów by skończyć studia i wróciła do Chin na kolejne 20 lat. Suma sumarum wychodzi mi na to, że spędziła w Chinach 38 lat, co jest całkiem niezłym wynikiem 😉 Oczywiście nie robi to z niej Chinki, ale pozwala na dogłębniejsze poznanie realiów tego kraju.

      Agata Adelajda – dokładnie tak, jak piszesz 🙂

  2. Przeczytałam już kilka książek opowiadających o tradycyjnych chińskich rodzinach, o różnym ciężarze gatunkowym, co nie znaczy, że zaspokoiłam swoją ciekawość w tym względzie:) Chętnie przeczytam i tę, mam nadzieję, że się nie zawiodę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s