„Kwestia równowagi” Zoe Fishman


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 402

Moja ocena: 3,5/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6

*****

Zoe Fishman stworzyła opowieść o przyjaźni, miłości, wsparciu, gotowości na podejmowanie ryzyka i braniu odpowiedzialności za własne czyny i słowa. Brzmi dobrze, prawda? Ale przejdźmy do szczegółów…

Zjazd absolwentów, jak wiele się kryje pod tymi słowami! Upływający czas, (nie)spełnione marzenia, kariera, rodzina, błędne i słuszne decyzje, rozrachunek ze swoim życiem. To wszystko czeka też na bohaterki tej książki, które kiedyś mieszkały w jednym akademiku, a teraz spotykają się z okazji zjazdu. Wszystkie je połączą lekcje jogi, sześć sobotnich spotkań, które pozwolą im na zbliżenie się, otwarcie oraz przejście wspólnie przez wiele wydarzeń.

Kim są? Charlie była kiedyś tzw. rekinem biznesu, pracowała na Wall Street. Jednak pewnego dnia, ze względów osobistych, rzuciła pracę i postanowiła otworzyć szkołę jogi. To właśnie ona odbywa kurs z pozostałą trójką. Na pierwszy rzut oka wydaje się idealna i niedostępna, za tą fasadą jednak kryje się wiele spraw do wyjaśnienia.

Naomi była kiedyś modelką i dobrze zapowiadającą się fotografką. Aktualnie jednak wychowuje synka i projektuje strony internetowe. Przebyła długą drogę od rozkwitającej sławy do mamuśki siedzącej w domu i pracującej w piżamie. A marzenia o fotografii siedzą cichutko, ukryte gdzieś głęboko w jej sercu.

Sabine od zawsze chciała pracować w wydawnictwie i pisać własne teksty. Owszem, pracuje w wydawnictwie, jednak jest redaktorką, wyłapuje błędy w tanich romansach. Ciągle marzy o lepszym wydawnictwie i o pisaniu, jednak stale brakuje jej motywacji, zawsze znajduje jakieś wymówki, by nie podjąć pierwszego kroku ku zmianom.

Bess z kolei wymyśla zjadliwe podpisy do kompromitujących zdjęć celebrytek. Pracuje w kiepskim tabloidzie, a marzy o pisaniu reportaży i pracy dla New York Timesa. W spotkaniu tych wszystkich kobiet widzi szansę na wybicie, planuje napisać, jak to trzy młode kobiety zapomniały o swoich marzeniach i nic nie zrobiły, by je zrealizować. Ale czy tak jest naprawdę?

„Kwestia równowagi” to przyjemne czytadło, które można przeczytać jeżeli chce się poprawić sobie nastrój. Ciepłe, sympatyczne, niewymagające. Można zająć się nim w podróży czy w poczekalni u lekarza. Albo jak jest nam źle, podle i świat nas nie lubi 😉 Jednak nie oczekujcie zbyt wiele. Nawet jak się dzieje źle, to skończy się dobrze. Bo to taki typ książki. Typ, w którym kobiety spotykając się raz w tygodniu na lekcjach jogi przez 1,5 miesiąca potrafią się głęboko zaprzyjaźnić, gdzie każdy problem da się rozwiązać, bo jesteśmy razem etc. Mnie się podobało, ale właśnie posłużyło mi do relaksowania umysłu zajętego ważniejszymi sprawami. Przyzwoicie napisana historia typu „poprawiacz humoru”. © Agnieszka Tatera

Reklamy

7 thoughts on “„Kwestia równowagi” Zoe Fishman

  1. Miałam przyjemność przeczytać tę książkę i również mi się spodobała, chociaż przez to, że wszystkie problemy zostały potraktowane przez autorkę po macoszemu na zasadzie- jak mam przyjaciółki (całe kilka tygodni) to wszystko się ułoży dałam jej 6/10. Jednak, jak sama wspomniałaś, jako czytadło w kolejce czy w podróży, sprawdza się świetnie 🙂

  2. Ostatnio humor mi nie dopisuje, więc muszę sięgnąć po jakieś lekkie czytadło, a z twojej recenzji wynika, że „Kwestia równowagi” właśnie taka jest 🙂 Poza tym czasem lubię się oderwać od zwykłego świata i przenieść się do takiego gdzie marzenia się spełniają, a ta książka na taką się zapowiada. Na pewno przeczytam.

    1. Książkoholiczka – dokładnie tak, jak piszesz. Czytadło czystej wody i tyle 🙂 Ale od czasu do czasu i takie książki lubię przeczytać!

      Wakacyjna – o tak, w takim nastroju to faktycznie tego typu książka może spełnić swoją rołę całkiem dobrze. A jak nie, to mogę Ci podać jeszcze kilka propozycji tytułów 🙂

    1. Ja lubię książki Moniki Szwai, sporo ich, jak się zainteresujesz, to mogę opowiedzieć o tych ulubionych. Swego czasu lubiłam też „Pierwszą osobę liczby mnogiej” za zabawną polszczyznę. „Uroczysko” i „Sezon na cuda” za optymizm i humor. „Spacer po szczęście” za ciepłą opowieść o radzeniu sobie ze stratą, no i te psy :> „Siedem lat później” Giffin, tylko uważaj, bo ona ma nierówne książki i już nie wszystkie są takie dobre, jak ta. Zależy czego potrzebujesz, to nie mogą być tylko czytadła w powszechnym tego słowa zrozumieniu. Może być np. trylogia „Cukierni pod Amorem”, może być fantastyczne „Dożywocie”, może być swojski i uroczy „Ksiądz Rafał” 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s