„Dla ratowania życia” – Anna Reszela


Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 248

Moja ocena: 3,5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Wyobraźcie sobie, że dostajecie w swe ręce listę dzieci, która to okazuje się być listą tych maluchów, które mają być nielegalnymi dawcami organów, czyli mają zostać zamordowane. Nie, policja odpada, w całą sprawę zamieszany jest ktoś stojący wysoko w jej strukturach, kto jest w stanie zamknąć każde śledztwo i usunąć dowody. Co robicie? Może zechciecie uratować im życie porywając je?

Na taki koncept wpadł jeden z bohaterów tej historii. Jednak śledzimy ją głównie oczami dwóch matek porwanych dzieci – Diany i Kasi, męża Diany oraz kilku innych osób. Zaczynamy powoli, od poznania historii porwania synka Diany i Andrzeja, depresji Diany, zainteresowania jej losem pracodawcy oraz współpracownika, wreszcie dochodzimy do pojawienia się Kasi – sąsiadki, której rok wcześniej uprowadzono córeczkę. Wtedy akcja zaczyna przyspieszać, bo kobiety – razem ze znajomym policjantem – rozpoczynają nieoficjalne śledztwo. Po pewnym czasie okazuje się, że zaczyna się ono przekształcać w śledztwo oficjalne, ale prowadzone w tajemnicy, właśnie z powodu policyjnej szychy zaangażowanej w sprawę. Morderstwa dla nielegalnego pobierania organów, wysoko postawieni sprawcy, a jeszcze do tego dochodzi wątek tajemniczego seryjnego mordercy, zwanego Rzeźbiarzem. Dokąd to wszystko poprowadzi? I jak się skończy?

Bardzo podobał mi się pomysł na fabułę. Uważam, że jest całkiem oryginalny i świeży. A przynajmniej jeszcze nie zdołałam poznać czegoś podobnego.  Także szczególiki, które w tej fabule się znajdują też mi się podobały i to, jak autorka prowadzi akcję, szczególnie w ostatniej części książki, gdzie w momencie, gdy zastanawiałam się co tam może jeszcze się dziać, bo przecież to już koniec, to zostałam zaskoczona i wciągnięta ponownie w wir akcji. To są spore plusy.

Są też dwa minusy. Pierwszym jest fakt, że prawie wszystko w tej książce przychodzi jakoś tak łatwo. Ledwo się poznają, a już się kochają, ledwo wpadli na ślad, a już wiedzą, gdzie się kto ukrywa itp. Przyznam, że po pewnym czasie zaczęło mi to przeszkadzać, bo stwarzało momentami wrażenie powierzchowności.

Drugim minusem – związanym z pierwszym – jest to, że zabrakło mi trochę głębszego dopracowania bohaterów. Bo tak naprawdę nie byłam w stanie bardzo tym matkom współczuć, a fakt, że Kaśka nagle po kilku godzinach znajomości zgłupiała na punkcie jednego mężczyzny, to już mnie wręcz delikatnie zdenerwował. Znacie kogoś, kto po kilku godzinach czuł, że uwielbia daną osobę i to jest właśnie ta, z którą chce być? Ja nie 😉 Owszem, pociąg fizyczny, jakieś tam zauroczenie, ale miłość już po kilku dniach? Takie sytuacje mi przeszkadzały.

Jednak całokształ jest przyzwoity, pamiętajmy też, że to debiut. Jest szansa na to, że autorka wypracuje sobie dobry styl (patrząc na fabułę), szczególnie jeżeli popracuje nad wiarygodnością, również nad psychologiczną rozbudową postaci. A, że moje uwagi wysłane mailem potraktowała bardzo rzeczowo i z nastawieniem typu „fajnie, że wiem, co mogę zrobić inaczej lub lepiej”, to myślę, że szansa na dobry rozwój jest. Pani Ania zdobyła u mnie szacunek właśnie tak godnym przyjęciem moich uwag oraz tym, że sama poprosiła o recenzję (znając już moje zdanie), co pokazuje, że ma do siebie zdrowy dystans 🙂

Ja z chęcią sięgnę po kolejną książkę tej autorki i sama się przekonam jakie będą zmiany 🙂 © Agnieszka Tatera

Reklamy

2 thoughts on “„Dla ratowania życia” – Anna Reszela

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s