„Święta z kardynałem” Fannie Flagg


Wydawnictwo: MAG, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 216

Moja ocena: 6/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

*****

Skończyłam czytać w Wigilię. Ciekawe, czy w innym terminie (np. latem) ocena byłaby inna? Cóż, już się tego nie dowiem, bo ten pierwszy raz za mną…

Oswald T. Campbell, mieszkaniec pełnego wiatrów i mrozu Chicago, dowiaduje się pewnego dnia, że jego rozedma płuc osiągnęła takie stadium, że właściwie nie można mu pomóc, jego śmierć to kwestia miesięcy. Co najwyżej może spróbować przedłużyć swe życie wyjeżdżając do ciepłego, przyjaznego zdrowiu i płucom klimatu. Lekarz pamięta, że jego ojciec zawsze wysyłał chorych na płuca do Alabamy, do malutkiego miasteczka Lost River. Proponuje więc to miejsce zaskoczonemu Oswaldowi. Ten długo się nie zastanawia, spienięża wszystko, co może, załatwia sprawy papierkowe i wyrusza w podróż.

Okazuje się, że miasteczko jest tak maciupkie, że pocztę przywozi się łódką, funkcjonuje tylko jeden sklep, nie ma żadnego pubu, ale za to jest aktywnie działający dom kultury. A przede wszystkim w Lost River mieszka 108 cudownych, ciepłych i pełnych dobra osób. Oczywiście, nie są bez wad, ale mają zalety, które o tych wadach pomagają zapomnieć. Dzieje się coś złego? Mieszkańcy Lost River są zawsze gotowi do pomocy. Zbliża się Boże Narodzenie? Panie z Mistycznego Zakonu Tajnego Stowarzyszenia Królewskich Kropek (niesamowita nazwa, prawda? :)) przygotują dla wszystkich niespodzianki takie, jak cudownie przybrane drzewko czy urocza kolacja wigilijna. Trzeba uzbierać pieniądze na jakiś cel – nie ma problemu! Należy się kimś zająć? Frances i spółka są gotowe!

Wiem, wiem, powiecie, że tak się w prawdziwym życiu nie zdarza. No cóż, faktycznie, u Flagg wszystkie kłopoty zostają rozwiązane, a wszystkie peturbacje udaje się opanować, przeszkody zwalczyć. Ale według mnie (a zapewne i inni czytelnicy jej książek przyświadczą) – właśnie tej lekko bajkowej atmosfery szuka się w książkach tej autorki. Ja ją kocham za to, że opowiada pełne ciepła, dobra i wzajemnej pomocy historie o zwykłych ludziach. I za jej opisy amerykańskiej prowincji sprzed lat (uwielbiam je!). A już na czas okołoświąteczny jest to książka doskonała, zdecydowanie pomogła mi wczuć się w atmosferę, która powinna panować wśród nas w tym czasie, bo przecież o tym między innymi są te ksiażki – by się doceniać, by się wspierać i by być dobrym.

Święta z kardynałem” to przepiękna opowieść ze świetnymi bohaterami – zarówno tytułowy kardynał – Jack, jak i Oswald, Frances, Patsy, Roy, Mildred, jak i wszyscy inni, oni są zwyczajnie fajni, z przyjemnością czyta się o takich bohaterach.

Na koniec jednak będę się czepiać dwóch „technicznych” rzeczy.

1. „Święta z kardynałem” to „Boże Narodzenie w Lost River”, tyle że w nowym tłumaczeniu, nowej redakcji etc. Ale przecież treść książki się nie zmieniła! Mało tego, na okładce jest wprowadzająca w błąd (m.in. mnie) informacja: „Nowa książka autorki Smażonych zielonych pomidorów„. Jaka ona nowa?? Uważam, że na okładce i w opisie w księgarniach powinna być informacja, że jest to ta sama książka, tylko w nowym tłumaczeniu etc. Ja poprzednie tłumaczenie już mam (tylko jakoś do czasu otrzymania „Świąt z kardynałem” nie zdążyłam jej przeczytać) i gdyby nie fakt, że poprzednie dostałam w prezencie, a nie kupiłam, to bym się zdenerwowała.

2. Wiem, wiem, jestem marudna. A raczej jestem okładkowym czepiaczem. Sprójrzcie na powyższe zdjęcie – tak wygląda kardynał. A teraz spójrzcie na okładkę – przecież to papuga jest! I to na dodatek w klatce, kiedy Jack nigdy w klatce nie przebywał. Lubię okładki zgodne z treścią książki, niestety dostaję je zbyt rzadko, większość książek wychodzi z okładkami „od czapy” 😦

Te dwie powyższe informacje nie zmieniają faktu, że książka niezmiernie mi się podobała i polecam ją każdemu, kto chciałby zanurzyć się w tym ciepełku i wzruszeniach! © Agnieszka Tatera

Reklamy

9 thoughts on “„Święta z kardynałem” Fannie Flagg

  1. Masz rację okres świąt wpływa na odbiór tej książki, ja czytałam tą „drugą wersję” z bardziej poprawną okładką, ale taka ilość optymizmu i przewidywalność fabuły mimo to ociera mi o banał. Najbardziej przeszkadzało mi to w momencie kiedy detektyw zorientował się, że dziewczynka jest w Lost River, i przyjął to prawie obojętnie, a gdzie formalności. Ale z drugiej strony wiem, nie o to w książce chodziło 🙂 Wesołych Świąt

  2. Pan grafik dostał wytyczną, że w książce jest ptak:P Równie dobrze pewnie mógł narysować kanarka:D A niestety wydawca nie będzie sobie marketingowo strzelał w stopę, zamieszczając informację, że ktoś, kiedyś już dzieło wydał:P Natomiast sama Flagg jest urocza, a już szczególnie w święta.

    1. Jusssi – wiesz, ja sobie to tłumaczę tak. Akcja dzieje się kilkadziesiąt lat temu, kiedy ludzie bardziej sobie ufali i mam wrażenie, że byli lepiej do siebie nastawieni, to raz. Ten detektyw-urzędnik widział, że małej jest tam dobrze, wszyscy się o nią troszczą, a alternatywą był dom dziecka, ja tam wolałabym zostawić małą w takiej społeczności, może on też? A trzy – taki już jest syl i koncept tej autorki na jej książki. I za to ją lubię 😀 Od czasu do czasu jej książka dobrze mi robi 🙂 Dzięki!

      ZWL – tiaaa… Szkoda, że już nie uściśloną, że to o kardynała chodzi 😉 A co do tytułu, to trochę odszczekuję, bo właśnie wyczytałam u Izy (dosłownie ze 2 h temu) w komentarzach, że poprzednie wydania były z innego wydawnictwa. Teraz trochę bardziej rozumiem zmianę tytułu, jednakże dopisek o „nowej” książce ciągle do mnie nie przemawia 😉
      A co do Flagg i jej uroku – zgadzam się w zupełności 😀

  3. A ja jakoś nie mogłam znaleźć sobie na Święta żadnej nastrojowej lektury. Za późno niestety dowiedziałam się o tej książce Fannie Flagg i nie zdążyłam jej nabyć przed Świętami, ale nic straconego. Jak tylko spadnie trochę śniegu lektura będzie jak znalazł (oczywiście w charakterze wspominkowym). Tym bardziej, że nie czytałam poprzedniego wydania.

    Pozdrawiam!

    1. Kamykowa-czytelnia – zawsze możesz poczekać do przyszłego roku 😀 A na wrażenia poczekam, ciekawa jestem, czy przepadniesz (tak, jak ja i ZWL), czy Cię zemdli od słodyczy (jak kilka innych osób, których recenzje czytałam dzisiaj i wczoraj).

      Claudette – o, bardzo będę ciekawa Twojej recenzji, z powodów, które opisuję w odpowiedzi powyżej. Mnie urzeka jej bajkowość i dobroć, którą przepełnione są jej książki. Może faktycznie nie dałabym rady czytać jej np. raz za razem, ale raz na kilka miesięcy czy raz na rok jest dla mnie jak miód na serce 😉

  4. Ksiazka z gatunku: lekkko, latwo i przyjemnie, zwlaszcza na jesienne, slotne popoludnia i wieczory. Cuda lub tez seria cudownych zbiegow okolicznosci… Ksiazke kupilam droga wysylkowa. Dotarla do mnie szybko i tego samego dnia zaczelam ja czytac… Pierwsze zaskoczenie bylo od razu gdyz ksiazka zaczyna sie slowami: ” Byl dopiero szosty listopada…” U mnie tez byl 6 dzien listopada, czyli dokladnie 2 dni temu 🙂 Zaczelo sie dobrze, pomyslalam 🙂 Szkoda, ze autor okladki nie przeczytal ksiazki albo przynajmniej nie pofatygowal sie sprawdzic co lub kto to jest ten KARDYNAL… na okladne umiescil papuge a tytulowy kardynal nalezy do rzedu wrobli… Do poprawki!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s