„Szamanka od umarlaków” Martyna Raduchowska


Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 384

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Ida Brzezińska. Ciekawe, czy można wybór akurat tego imienia powiązać z jej sławną imienniczką – Idą Borejko. Trochę podobieństw by się znalazło – obie są uparte, spontaniczne, pyskate, lekko wkurzające, chcą postępować tak, jak im się podoba, nie zważając na konsekwencje. A może tylko na siłę znajduję podobieństwa…

W każdym razie – Ida właśnie wybiera się na studia do Wrocławia. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że robi to właściwie na przekór swej – bardzo magicznej – rodzinie. Od wieków przedstawiciele jej rodu są wybitnymi czarodziejami, wróżbitami, telepatami. Ale Ida nie, wydaje się być czarną owcą w tej znakomitej rodzinie. Mało tego, ona wcale nie chce parać się magią! Zakała jak nic!

Decyduje się więc na studia daleko od domu, gdzie ma nadzieję na spokojne, typowo studenckie życie. Pierwsze kilka godzin wydaje się być naprawdę zwyczajne – akademik, impreza, alkohol, trawka, potwory wyłażące z sufitu, duch samobójczyni. Że co? Że te dwa elementy to nie są normalne cechy życia studenckiego? Możliwe, jednak na początku i one niezbyt dają Idzie do myślenia. Dopiero jak wszędzie widzi umarłych, to decyduje się – lekko już przestraszona – odwiedzić w końcu ciotkę, która również mieszka we Wrocławiu. I tak oto Ida trafia do trzeszczącego, upiornego domu, z wredną cioteczką w środku. I tak właśnie zaczyna się jej życie jako medium. A stoi przed nią wielkie wyzwanie i całe mnóstwo przygód!

„Szamanka od umarlaków” to jest czystej wody i dobrej klasy literatura rozrywkowa, która nie rości sobie pretensji do bycia arcydziełem. Za to w dostarczaniu rozrywki czytelnikowi spełnia swą rolę fantastycznie! Fabuła może nie powala oryginalnością, ale nie jest też schematyczna czy odtwórcza, o nie! Za to mnóstwo tutaj świetnych postaci. Cioteczka Tekla to postać jak dla mnie zdecydowanie warta zatrzymania, szkoda, że od pewnego momentu jest z nami już raczej sporadycznie. Z Idy może ostatecznie wyrosnąć niezłe ziółko (nie ukrywam, że liczę na kontynuację!). A i drugi plan roi się od ciekawych… stworzeń. Moim ukochanym stworzonkiem zdecydowanie jest łapacz snów – Gryzak, sama takiego bym chciała! Również Pech dodaje smaczku całości. Galeria bohaterów zdecydowanie jest barwna, a oni sami – warci poznania.

Pierwsza część książki jest zdecydowanie magiczna, ten klimat duchów, starej posiadłości, lekko upiornej ciotki – baardzo wciągający. A druga część jest lekko horrorowata, pełna demonów, walk z nimi, klimat krwisty i grożny. Mnie podobała się ciut bardziej część pierwsza, ale całość jest dobrą lekturą, którą połknęłam migiem w trakcie niezbyt długiej podróży pociągiem. Język jest żywy, akcja jeszcze bardziej, a całość okraszona niezłym poczuciem humoru. Zdecydowanie lektura tej książki sprawiła mi przyjemność i zapewniła sporo uciechy!

Na stronie Fabryki Słów widziałam jakiś czas temu informację, że autorka tworzy już drugą część, więc pozostaje tylko czekać. Mam nadzieję, że w 2012 roku przeczytam kolejną część przygód Idy! I pamiętajmy!

 Ida nie ma Pecha. To Pech ma Idę.

© Agnieszka Tatera

Reklamy

27 thoughts on “„Szamanka od umarlaków” Martyna Raduchowska

  1. Te potwory wyłażące z sufitu, podobnie jak zwężające się korytarze i znikające drzwi u Małeckiego w Dżozefie skutecznie mnie zniechęciły do książki. Nie zmogłam Raduchowskiej. Wg mnie było tam za dużo miotania, zaświatów i ogólnego chaosu. Ale widziałam same pozytywne opinie. Może to ja się nie znam? A może zwyczajnie to nie moje klimaty. A początek był taki sympatyczny. Ciotka Tekla wyśmienita, podobnie jak zbuntowana główna bohaterka. Naprawdę na początku mi się podobało. Tak dobrze żarło i zdechło…

    1. Zacofany – wyglądamy, wyglądamy. Ciekawe, w którym kierunku autorka pójdzie. Widzę, że większość lubi wersję „nawiedzony dom i upiorna ciotka”, aczkolwiek po fakcie wstąpienia Idy do specjalnego wydziału, to raczej obstawiam walkę z potworami :>

      Kalio – a widzisz, mnie „Dżozef” się podobał, widocznie lubię takie jazdy dziwne. A tam, co Ty gadasz o znaniu się, zwyczajnie lubisz co innego i tyle. Przecież sama wiesz, jak to jest z tym lubieniem czy nie, logiki w tym nie ma 😉

            1. No i o to chodzi:D
              Ja czasami mówię – jeden rybki hoduje, drugi znaczki zbiera.
              Ja naprawdę nie rozumiem, o co tu się kłócić. Ale ok, my to wiemy, Enga to wie, a niektórzy nigdy tego nie zrozumieją. Dobra, teraz już mnie nie zagaduj, bo o Krucjacie piszę.

    1. Obgadamy wszystkich i wszystko, suchej nitki na nikim nie zostawiając;)
      Dobra, idę pisać, coś mi dziś nie idzie. Bo ja nie lubię pojedynczych tomów opisywać.

      1. Kalio – ooo, ploty będą? To ja lecę zrobić kanapki, herbatę, wezmę też może coś słodkiego, bo to może potrwać 😉

        Zacofany – to jest jakiś pomysł, tylko niech Kalio notatki robi o charakterystycznych cechach każdego tomu. A co do „dymu”, to mam nadzieję, że żadnego nie będzie. Chciałabym w spokoju poczytać 😀

          1. Ha, na ten tydzień mam dosyć emocji, pragnę spokoju :p Kolejny dym w nowym tygodniu, co? 😉 A czytam „Dallas ’63”. No i dwie inne książki, ale ta najbardziej zaprząta mi głowę :>

    1. Zacofany – niszowe czy nie, będzie ciekawie 😛

      Christoperes – jeżeli Cię ciągnie do czytania tej książki, to pewnie, nie ma się co opierać 😀

      Sihhinne – 🙂 Ja już na półkach mam kilka takich odstresowywaczy, ale i ta do tej kolekcji trafiła. Pozdrawiam!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s