„1Q84” – Haruki Murakami (tom 3)


Wydawnictwo: Muza, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 508

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

To już! Cała trylogia przeczytana. Tak długo czekałam na całość, a gdy już ją miałam, to połknęłam migiem.

O fabule nie zamierzam już dużo pisać, w końcu pisałam o niej w recenzjach tomu pierwszego i drugiego. Powiem tyle: Murakami zgrabnie splata ostatecznie wszystkie wątki, odpowiada na pytania, prowadzi całość do zakończenia. Jednakże i tutaj pokusił się o wprowadzenie nowego wątku, a właściwie powróceniu do osoby, którą spotkaliśmy już wcześniej – Ushikawy, człowieka, który proponował Tengo stypendium. Teraz pełni rolę psa gończego, jego celem jest znalezienie Aomame, wystawienie jej sekcie. Robi to z zapałem, a do tego ma talent do takich działań, więc powoli zbliża się do miejsca, w któym ona się ukrywa. A przy okazji znajduje też powiązanie z Tengo, więc i on zostaje wplątany jeszcze bardziej w rozrachunki z Sakigake. Wraca też wątek podróży do Miasta Kotów, umierającego ojca Tengo, jednak pojawia się też koszmarny, tajemniczy inkasen NHK, który może wywoływać ciarki na plecach, jednocześnie doprowadzając czytelnika do szału. Bardzo ciekawy pomysł.

Właściwie pozostaje tylko napisanie, że Murakami bardzo dobrze zakończył całość. Część autorów mogłaby go naśladować. Nie zostawia niezamkniętnych wątków, nieodpowiedzianych ważnych pytań, całość jest spójna. Jednakże miałam wrażenie, że akcja w ostatnim tomie zwolniła, pojawiło się kilka dłużyzn, a kilka faktów zostało powtórzonych. Jednakże ciągle jest to książka bardzo dobra.

A co mogę powiedzieć o całej trylogii? Naprawdę dobry kawałek literatury popularnej! U mnie „1Q84” ląduje na „podium” ulubionych książek tego autora, gdzie zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce ex aequo z „Norwegian Wood”. Brawa należą się przede wszystkim za zakręcony pomysł. Następnym plusem są bohaterowie, drobiazgowo stworzeni i opisani. No i świat, który stworzył, jest taki – jak to komuś w mailu pisałam – „realnie nierealny lub na odwrót”. To wszystko sprawia, że te trzy książki są wyśmienitą lekturą, na dodatek pełną nawiązań kulturowych, literackich. To zresztą cecha charakterystyczna tego autora, za co – między innymi – go lubię.

Nie będę się już rozpisywać nad moimi zachwytami, powiem tylko, że moim zdaniem, jeżeli ktoś dopiero chce rozpocząć przygodę z Murakamim i sprawdzić, czy mu się spodoba, to powinien zacząć od któregoś z tych dwóch tytułów będących u mnie na podium 😉

© Agnieszka Tatera

Advertisements

10 thoughts on “„1Q84” – Haruki Murakami (tom 3)

  1. Tylko piąteczka?:) Jestem zdecydowany i tak, tym bardziej, że pakiecik trylogii można kupić w świetnej cenie:) Zakup jednak musi poczekać do stycznia. Tak to jest, jak się chce żonę prezentami rozpieścić ponad granice debetu na karcie;)

    1. Pablo – piąteczka, bo trochę mi się ten tom miejscami dłużył. Poprzednim tomom dałam po 5,5 🙂 A pakiet faktycznie jest fajny, warto kupić. Kurczę, ale z Ciebie dobry mąż, tak rozpieszczasz małżonkę, no! Nie masz jakiegoś brata o takich samym cechach?

      She – i co? Udało się wypożyczyć?

      1. A wiesz zę mam i to na dodatek jeszcze bardziej poświrowany;) Wciąż poszukujący, więc kto wie… ;))
        Żonka dostanie ode mnie m.in. torbę ze Słonia Torbalskiego:) świetne są! A Murakami wpadnie mi w styczniu bankowo:)

  2. Pierwszy tom to ogromna pokusa do następnych tomów. Cieszy mnie uwaga, że wątki zostają zamknięte, bo najgorsze jest otwarte zakończenie z wieloma niewyjaśnionymi sytuacjami.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Jestem fanem Murakamiego, to jeden z moich ulubionych pisarzy, ale…mnie się „1Q84” nie podoba. Być może dlatego, że zacząłem od innych jego utworów. Najlepszy wg. mnie jest „Koniec świata i Hard-boiled Wonderland”, „Kronika ptaka nakręcacza” czy „Przygoda z owcą”. Tom 1 „1Q84” połknąłem szybko, podobał mi się, nie mogłem się doczekać drugiego tomu. Ale gdy zacząłem go czytać zauważyłem, że coś mi zaczyna przeszkadzać. Krótko, to zwolnione tempo ponad miarę, powtarzanie się, przewidywalność, rozdział na dwa wątki, brak bohatera pierwszoosobowego, „ja”. Trzeciego tomu, zniechęcony, już nie przeczytałem. Szkoda, że Murakami porzucił dawny styl i wszystko na to wskazuje, że do niego już nie wróci. Ja za to z przyjemnością będę wracał do jego wczesnych utworów.

    1. Pieguska – muszę skorygować: zakończenie jest dosyć otwarte, jednak wszystkie ważne wątki są zamknięte. A taki typu zakończenia widocznie był bardziej kuszący dla autora 🙂

      Zbyszekspir – ja też uważam się za fankę tego autora, ale jeszcze wszystkich jego książek nie czytałam. Myślę (tak bez sprawdzania), że jestem za połową. Akurat te, które wymieniłeś są jeszcze przede mną! Może wtedy zmienię swoją opinię na temat tej trylogii, jednak na teraz jestem nią zachwycona 🙂 Mnie pierwsze dwa tomy podobały się niezmiernie, trzeci podobał mi się bardzo. Ja akurat lubię w narracji podział na różne wątki, różnych bohaterów, więc mi to akurat nie przeszkadzało. Ciekawa jestem w takim bądź razie następnej książki, jak ona przypadnie Ci do gustu.

  4. Ja mam straszny niedosyt. Murakamiego odkryłam dopiero w tym roku i mam syndrom neofity;)
    A Ushikawy to nawet było mi szkoda (mimo jego plugawego charakteru – vide Kronika ptaka…)

    1. Agata Adelajda – oj, to masz trochę czytania przed sobą 🙂 I sporo – zapewne – zachwytów czytelniczych 🙂 A co do Ushikawy, to mi go troszkę też było szkoda, no ale też z drugiej strony kibicowałam naturalnie nieznalezieniu Aomame. A „Kroniki…” jeszcze nie zdołałam przeczytać, chociaż chyba ze 3 lata czeka na półce 😦

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s