„Ojciec” Karol Arentowicz


Wydawnictwo: IMG Partner, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 98

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6

*****

Jako, że w życiu nic się nie dzieje przypadkiem (lub jak kto woli – przypadki zawsze prowadzą do innych przypadków 😉 ), tak i tym razem ciąg różnych wydarzeń spowodował, że trafiła do mnie akurat ta książka. A ja pewnego wieczoru wzięłam się do czytania…

Karol Arentowicz w swej książce porusza kwestię ojcostwa, tego, jak ważny ojciec jest dla swoich dzieci, jak bardzo wpływa na ich życie, jak mocno kształtuje swe potomstwo. Czy tego chcemy, czy nie, każdy z nas jest – po części – kopią swoich rodziców. Tkwią w nas ich przekonania, zwyczaje, tiki, zachowania w grupie, wartości, sposób spędzania czasu wolnego i wiele innych rzeczy. Nikt z nas nie jest wolny – choćby nie wiem, jak się zapierał, że jest inaczej – od wpływu rodziców na to kim jest. Autor widzi ojca jako wzór, model, za którym podąża dziecko. Analizując przykłady szuka potwierdzenia swojej tezy o determinowaniu przez ojców wyborów i decyzji dzieci.

A przykłady wybrał interesujące – analizuje relacje ze swoim ojcem, a następnie ze swoją córką. Ale nie poprzestaje tylko na tym, jest też mowa o Hitlerze, Stalinie i… Jezusie. Tych pięć przykładów – mimo, że są tak różne – opisuje postawioną przez autora tezę. Przykłady nieosobiste są ciekawe, ukazują te aspekty z życia (szczególnie) Hitlera i Stalina, o których się zazwyczaj nie mówi i mało kto o nich wie. I mimo tego, że teraz już wiem więcej o dzieciństwie tych oprawców, to i tak nie zmieniło to mojego poglądu na ich temat.

Dla mnie bardzo ciekawą częścią tej książki była ta „prywatna”, czyli dotycząca autora i jego rodziny. Podziwiam odwagę, bo przecież pisanie o sobie i swoich bliskich jest bardzo trudne. Można na przykład próbować wybielić sytuację, zachować dla siebie niewygodne szczegóły. Można – wręcz odwrotnie – wyrzucać z siebie żale, rozczarowania, nie być w stanie obiektywnie ocenić sytuacji. A wydanie książki może zaowocować ostracyzmem rodzinnym czy wręcz społecznym (przynajmniej w społeczności lokalnej). Wydaje się (na ile ktoś spoza rodziny może to osądzić), że autor zachował umiar i nie popadał w skrajności. Otwarcie pisał o tym, co go boli, jakie błędy popełnił, jak kształtowały się relacje z jego ojcem, a potem córką, jak sie zmieniały etc. I za to wszystko go szanuję.

Jedyne, co mi dokuczało w trakcie lektury, to fakt, że trochę nie potrafiłam odnaleźć do końca celu tej książki. Jak na spowiedź dotyczącą relacji międzyludzkich, to nie potrzebujemy tezy o ojcostwie i jego wpływie na dzieci oraz jej udowadniania przez pozostałe trzy przykłady. A znowu jeżeli chcemy pokusić się o książkę z tezą, to jednak tych przykładów było trochę zbyt mało, tak samo, jak materiałów pomocniczych, o które w większym stopniu opierałaby się książka.

Jednak ten jeden mankament nie zmienia faktu, że jest to lektura wartościowa. Porusza bardzo ważne kwestie, przecież każdy z nas chyba wie, jak mocno relacje rodziców z dziećmi wpływają na nasze życie. Warto przeczytać tę książkę powolutku, myśląc nad tym, co się czyta, analizując to, co się w naszym życiu działo i dzieje, postępowanie naszych bliskich i nasze. Warto wyciągać wnioski, rewidować swoje poglądy. Ta króciutka książka niesie w sobie silne przesłanie: uważajmy na to, kim jesteśmy jak się zachowujemy i jak traktujemy innych. Bo przecież każdy nasz czyn i słowo kształtują rzeczywistość naszego małego światka. Który nigdy nie jest tylko i wyłącznie nasz, bo zazębia się z innymi światkami, na przykład naszych dzieci… Budując relacje, budujemy życie swoje i innych!  © Agnieszka Tatera

PS. Swoją drogą, to ciekawy zbieg okoliczności – córka autora: ma na imię Agnieszka, urodziła się w listopadzie, urodziła się 2 miesiące przed terminem, jak była mała, to mieszkała z rodzicami i dziadkami, bardzo blisko była z dziadkiem. Tyle punktów stycznych ze mną 🙂

Reklamy

7 thoughts on “„Ojciec” Karol Arentowicz

  1. Choć nie jestem tatusiem, sama z chęcią zajrzałabym do tej książki, a już na pewno podsunęła mężowi:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Pablo – o tak, pamiętam Twoją recenzję! Widoczne jest w niej wrażenie, jakie na Tobie ta książka zrobiła 🙂

      Isadora – wiesz, tu chyba nie trzeba być tatusiem, bo jakby nie patrzeć – można spojrzeć z perspektywy dziecka na swojego ojca, a potem na swoje życie. I przemyśleć to i owo. A mężowi też warto pokazać! Pozdrawiam!

  2. Tak a propos – w Diżihadzie Butleriańskim przeczytałam mądre zdanie, które zapamiętałam – Wszystko, co robimy, ma wpływ na ludzi wokół nas.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s