Podsumowanie miesiąca – listopad 2011


Najpierw informacja – jak od jakiegoś czasu co miesiąc: UWAGA! Mało kto może i chce tyle czasu spędzać na czytaniu co ja, więc proszę nie robić porównań odnośnie ilości przeczytanych książek!

W listopadzie było już ciut mniej wyjazdów. Tylko na początku miesiąca byłam na pamiętnym wyjeździe w Krakowie (Targi Książki i nie tylko…), potem u znajomych na Kaszubach i to byłoby tyle z „większych” wyjazdów. Siedzenie w domu nie przełożyło się jednak na statystyki. Przeczytałam tyle samo książek, co w bardzo zajętym październiku, było ich 16.

W listopadzie poszalałam zakupowo. Kontynuacje różnych cykli, głównie Uczty Wyobraźni, do tego różne pojedyncze zakupy, jestem przekonana, że wydałam na książki sporo kasy. Chociaż budżet ma tendencje zniżkowe, więc powinnam raczej książki sprzedawać 😉

Dłuższy pobyt w domu zaczął powoli wpływać na zróżnicowanie czytanych książek. Po długim okresie czytania właściwie tylko ksiażek do recenzji ostatni miesiąc wyglądał tak:

– 10 książek recenzyjnych,

– 2 książki do recenzji wewnętrznych,

– 1 książka pożyczona,

– 1 książka z biblioteki,

– 1 książka z Kolejkowa

– 1 książka własna nierecenzyjna.

Już widzę, że grudzień będzie podobny lub lepszy w różnicowaniu czytanych książek 🙂

Kontynuując statystyki – średnia ocena przeczytanych w tym miesiącu książek to 4,8, więc trochę wyższa, niż w ciągu ostatnich miesięcy. Cieszy to mą duszę 🙂 W listopadzie przeczytałam książki o łącznej objętości 4918 stron, co daje średnio 328 stron na książkę. A to wynik przeciętny. Nie wliczyłam jednak jednej książki z tych do recenzji wewnętrznej, bo właściwie nie wiem, ile ona w sumie ma w ostatecznej formie stron.

Odkrycie miesiąca? „Żyjący z wilkami” – niesamowita książka! Moje wrażenia z jej lektury opisałam TUTAJ. Druga książka, to „The Land of Decoration”, przyszłoroczna premiera, chociaż nie wiem, czy też będzie premierą w Polsce. Ufff… dawno nie czytałam takiej książki, świeżej, przewrotnej, zadającej masę pytań, ciągle „drażniącej nerw” czytelnika, nie dającej spokoju! Mam mętlik w głowie, nie wiem sama, co o niej myśleć. Religijne dziecko narzędziem Boga, twórcą cudów? Każdy cud ma dwa końce i zawsze dobro ma złe konsekwencje? Czym jest dobro, a czym zło? A Bóg i diabeł? Wyśmienita jest też druga książka Zorana Drvenkara – „Ty”. Nie ma on litości dla czytelnika, tworzy fabuły zagmatwane, przejmujące, niesamowite 🙂

Gniot miesiąca? Byłoby to zbyt silne określenie. Zwyczajnie: najsłabszą książką (ale nie gniotem) przeczytaną w listopadzie jest „Krew na Placu Lalek”, a recenzję znajdziecie TUTAJ.

Ciekawa jestem wyników grudniowych 🙂 A w styczniu zapewne pojawi się – jak zwykle – dużo podsumowań. Miesięczne, roczne… Ale co ja na to poradzę, ja lubię podsumowania, a to mój blog 😉

Reklamy

8 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – listopad 2011

  1. Co do „Żyjącego z wilkami” muszę zgodzić – dla mnie to również było duże odkrycie. Podziwiam, że jesteś w stanie przeczytać tylko książek w miesiącu, może kiedyś też uda mi się tyle pochłaniać – póki co pobijam moje małe rekordy 😉

  2. „Krew na Placu Lalek” słaba? Kurczę, a ja właśnie czekam na przesyłkę… Teraz już z mniejszym entuzjazmem…:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    1. Kamykowa-czytelnia – „Żyjący z wilkami” jest niewiarygodny, jedno wielkie „Wow!”. Ta ilość wynika z moich możliwości i stylu życia, jest zmienna.

      Isadora – co do tej książki, to w necie można przeczytać mnóstwo bardzo różnych opinii. Mnie zmęczyła, a Kreatywa (i ktoś jeszcze, wybaczcie, teraz nie pamiętam) wpadli w dziki zachwyt i określili ją książką roku, a znowu inne osoby stwierdziły, że to fajna książka i tyle. Zobaczymy, jak Tobie się spodoba! Pozdrawiam! 🙂

  3. Isadora,
    nie przejmuj się, ja np. odebrałam „Krew” zupełnie inaczej i uważam, że to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku :))

    Agnieszko,
    nie mogę się doczekać podsumowania rocznego. Sama taki zapewne zrobię, bo przed rokiem bawiłam się przy tym świetnie. Ach, ależ ten czas leci…

    1. Samash – dziękuję, myślę, że nie jest źle, obym zawsze miała takie możliwości czytelnicze 😉

      Kreatywa – dokładnie, to samo napisałam Isadorze. Swoją drogą, to ta książka wzbudza wiele różnych reakcji, dawno aż takich rozbieżności nie widziałam.
      Ja też, lubię te podsumowania roczne, bo pozwalają mi spojrzeć świeżym okiem na to, co przeczytałam i jak to odebrałam. Też się przy nich dobrze bawię 🙂

  4. Kobieto, jak ja Ci zazdroszczę czasu. Podsumowania rocznego chyba u siebie nie zrobię, bo to wstyd. Nie dość, że jak dotąd przeczytałam mniej książek niż w zeszłym roku, to zrealizowałam tylko jedno wyzwanie czytelnicze… Teraz studia, a wcześniej 4 miesiące wakacji – i tak czasu nie miałam 😉 Zazdroszczę więc wykorzystywania swojego do maksimum.

    1. Nyx – fakt, mam dużo czasu + jestem mało rozrywkowa i niezbyt społeczna. Nie posiadam też wielkiej ilości pasji, więc mogę się skupić na głównej 😉 E tam, wstyd, co to ma być? Każdy czyta tyle, ile może i chce. Na przykład jak byłam w Macedonii na wolontariacie, to w trakcie pierwszych miesięcy czytałam 1 czy 2 książki miesięcznie, no i tyle. Tak było, takie były warunki i moje potrzeby. Teraz mam czas, ochotę etc., to czytam dużo. Luzik moja droga, luzik 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s