„Ty” – Zoran Drvenkar


Wydawnictwo: Telbit, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 576

Moja ocena: 6/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

*****

Protected by Copyscape Duplicate Content Detection Software

Kursor miga i miga, ja siedzę i patrzę w ekran. Nie wiem, co mam napisać, wrócił do mnie problem z pierwszym zdaniem recenzji o książce, która zrobiła na mnie wrażenie. Napiszę więc o kursorze i w ten sposób przełamię ten impas.  A teraz oddaję głos narratorowi…

***

Recenzentka nie mogła się doczekać lektury tej książki. Dlatego gdy w końcu usiadła z nią na kanapie i zaczęła czytać, to czuła wielką ekscytację i zadowolenie. Nie twało to długo… Bardzo szybko te uczucia zmieniły się w zainteresowanie podszyte lekkim przestrachem, sporym niezrozumieniem i zastanawianiem się, co będzie dalej. Książka wciągała ją coraz bardziej. Błyskawicznie została Podróżnikiem, który pewnej śnieżnej i zimnej nocy w roku 1995 chodził po zasypanej śniegiem i zakorkowanej autostradzie i mordował ludzi. Potem przeskoczyła do Berlina, gdzie kolejno zostawała jedną z piątki szesnastolatek, tak różnych, że właśnie to trzyma je razem. Dziewczęta są bezczelne, nakręcone życiem, połykają przygody jak cukierki, pełne pewności siebie i wierzące w swoją paczkę. Czy słusznie?

Wskutek decyzji jednej z dziewcząt – Tai – zaczyna się się efekt kuli śnieżnej, który prowadzić będzie do tragedii, i to nie jednej. Czy dziewczyna jest tego świadoma, czy jest tak głupia, że nie widzi konsekwencji swoich czynów? W każdym razie dzięki temu, co robi nagle umiera człowiek, słynny mafioso traci narkotyki warte 5 milionów Euro, zamordowana zostaje kolejna osoba, i kolejna… Dziewczęta uciekają wspólnie do Norwegii, a w pościg za nimi rusza więcej osób, niż mogły przewidzieć. A recenzentka to wszystko odczuwa będąc kolejno każdą z tych dziewcząt.

Ale recenzentka jest też tymże mafioso, przeżywa wiadomość o śmierci bliskiej mu osoby i utracie narkotyków, przemierza miasto, a potem kraj próbując dorwać dziewczęta i zemścić się za straty. Także jako on współpracuje ze synem, przeżywa synowską nieudolność i rozczarowanie tym, że nie trafił mu się godniejszy następstwa potomek.

Jest także i synem, który nie potrafi się wydostać spod wpływu znanego i autorytarnego ojca. Jest  najpierw jednym, potem drugim, a następnie trzecim z chłopców, którzy decydują się pomóc dziewczętom. Recenzentka ma tyle twarzy, serc i dusz, ilu jest bohaterów tej książki.

Recenzentka może tylko biernie obserwować rozwój akcji, krzyczeć „nie!”, którego nikt nie usłyszy, poddawać się burzy uczuć ją ogarniających. Bo za jej plecami ktoś stoi. Tym kimś jest narrator. Narrator wcielający się w każdego z bohaterów, ale zarazem stojący z boku i komentujący sarkastycznie to, co się dzieje.

Byłoby naprawdę miło, gdybyśmy mogli zakończyć w tym miejscu naszą historię. Jak jakiś serial, ostatni odcinek serialu, który ucina opowieść i nikt nie wie, co będzie dalej. Finał.

Jednakże autor nie zamierzał litować się nad czytelnikiem, wręcz odwrotnie, potrafi walnąć w splot słoneczny tak, że aż tchu brak. Nie ma tu słodkich i prostych rozwiązań, lukrowanych zakończeń. Jest śmierć, brud duszy ludzkiej, to, co czai się w każdym z nas tak głęboko, że się do tego nie przyznajemy.

Recenzentka odkłada książkę, bierze głęboki oddech i zastanawia się, co tak naprawdę siedzi w tym – wyglądającym na pierwszy rzut oka sympatycznie – autorze, że pisze on właśnie tak. Bezkompromisowo, bezlitośnie, ze znajomością duszy ludzkiej, którą poszczycić się może mało kto, bawiąc się narracją, unikatowo.

Recenzentka patrzy jeszcze raz na książkę, w myślach cofa się do wydarzeń, wzdycha i mruczy pod nosem „Ciekawe jak długo trzeba będzie czekać na kolejną książkę tego diabolicznego autora?!?” 

© Agnieszka Tatera

PS. Przeczytajcie też świetną recenzję napisaną przez Cleverę!

Reklamy

12 thoughts on “„Ty” – Zoran Drvenkar

    1. Pablo – przeczytaj i „Sorry”, i „Ty”, bo bardzo, bardzo, bardzo jestem ciekawa Twoich opinii! Proszę!
      Ałtorką Ci pachnie? Kompletnie nie wiem dlaczego :p

      Natula – nie dziwię się, że na nią chorujesz, też tak miałam do momentu otrzymania książki 😉

  1. Akurat mi leży na stole, ale – aż wstyd się przyznać – jako podpórka pod Holmesa, bo akurat mam fazę na „Księgę wszystkich dokonań”. Ale przeczytam!

  2. Kolejna książka o której kiedyś myślałam, że fajnie byłoby ją przeczytać kiedyś, natomiast po Twojej recenzji moje jedyne myśli to ” skąd mam ją wziąć”. Nie mogę ciągle kupować książek, ponieważ nigdy na nie nie zarobię, a Ty uparcie mi nie pomagasz 😉

  3. Ach tak? Widocznie bałkańskie korzenie dają znać, lubia mocne życie i smierć.
    Nigy nie wiadomo czego sie po nich spodziewać, moze to dobrze?

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s