„Krew na Placu Lalek” Krzysztof Kotowski


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2011

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 406

Moja ocena: 3/6

Ocena wciągnięcia: 3/6

Seria „Asy kryminału”

*****

Dawno nie miałam takiego problemu by napisać o książce, jak w przypadku tego krymiału Taki sam problem miałam (i ciągle zresztą mam) z jej ocenieniem, a także opisaniem moich wrażeń. Ale spróbuję…

Maria Chorodecka budzi się w zrujnowanym pałacu, a koło niej stoi kilkuletnia dziewczynka z przerażeniem wypisanym na twarzy. Co tu robią? Maria poszukuje nastoletniej córki, która jakiś czas temu zaginęła. Idąc jej tropem trafiła do tego pałacu, w którym zabalowała z dwiema pijaczkami. Ale co tu robi mała?

Maria postanawia iść z Justynką na posterunek, gdzie była wczoraj – w sprawie swojej córki. Liczy na to, że może dowie się czegoś nowego, a jak nie, to przynajmniej zostawi pod opieką policjantów Justynkę. Jednak okazuje się, że policjanci – mimo, że upłynął tylko jeden dzień – jej nie pamiętają. Mało tego – nikt ich nie pamięta!

Maria decyduje się wracać do Warszawy, jednak gdy przyjeżdzają razem z Justynką pod blok, w którym Maria mieszka, to okazuje się, że w jej mieszkaniu od 10 lat mieszka ktoś inny. A żeby było jeszcze ciekawiej, okazuje się, że matka Marii twierdzi, że jej córka zmarła 2 dni po urodzeniu i nie ma prawa pojawić się przed nią. Maria zaczyna myśleć, że traci zmysły! O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego wszyscy zapominają o nich 2 minuty po spotkaniu?

Historię Marii i Justynki poznajemy dzięki warszawskim policjantom, do których trafiła najpierw Maria, a potem jej pamiętnik. W miarę czytania przez nich jej zapisków dowiadujemy się coraz więcej na temat tego, co działo się z Marią. A jest to historia niesamowita. Jednakże w opowieści Justynki na temat tego, jak trafiła na Marię, policjanci wznajdują coś więcej – aferę kryminalną, w której główną rolę odgrywają zaginione dzieci. Okrutną, zakrojoną na dużą skalę.

Mamy więc tutaj kilka wątków – wątek Marii i tego, co jej się przytrafiło, wątek poszukiwań Marii, a także ten, który dotyczy śledztwa związanego z dziećmi. I to wszystko się przeplata, narracja się zmienia – raz są to policjanci, raz jest to dziennik Marii.

Protected by Copyscape Duplicate Content Detection Software

Fabuła tej książki, a włąściwie pomysł na to, co przytrafiło się Marii, to jeden z najbardziej zakręconych i unikatowych pomysłów, jakie ostatnimi czasy widziałam. Naprawdę duże brawa dla autora za taką kreatywność! Jednakże, nie wiem sama czemu, czytanie tej książki mocno mnie wymęczyło. Dochodząc do połowy myślałam tylko o tym, co będzie na koniec i kiedy skończę. I za nic nie mogę dojść do tego skąd się taka postawa wzięła. Bo fabuła jest spójna, bohaterowie wiernie oddani, wydarzeń sporo, język nieskomplikowany, wszystko wskazuje na to, że powinno się ją czytać migiem i z przyjemnością. A ja się męczyłam. Może poziom abstrakcji tego pomysłu przerósł me możliwości? Może seria, w której książka została wydana, zasugerowała mi „typowy” kryminał? Nie wiem.

Polecam wielbicielom serii oraz tym, którzy lubią przeplatanie wiarygodnego z niewiarygodnym. © Agnieszka Tatera

Advertisements

9 thoughts on “„Krew na Placu Lalek” Krzysztof Kotowski

  1. Mam tę książkę na półce i nastrajam się do niej pozytywnie. Mam nadzieję, że nawet ta zakręcona fabuła mnie nie zniechęci. Pocieszam się tym, że „Kobietę bez twarzy” wspominam doskonale, chociaż spodziewałam się zupełnie innej lektury.
    Może teraz też będzie podobnie?

    Cóż, zobaczymy 🙂

    Pozdrawiam!

    1. Edyta – to rozejrzyj się, może już jest w którejś z bibliotek?

      Claudette – pewnie, że nie ma co zmieniać nastawienia, tym bardziej, że każdy lubi co innego 🙂 A o „Kobiecie bez twarzy” słyszałam same dobre opinie, mam zamiar przeczytać. Będę wyglądała Twojej recenzji! Pozdrawiam!

  2. Fakt, nie jest to typowy kryminał, ale chyba właśnie to urzekło mnie w nim najbardziej. No i nie wyobrażam sobie męczarni przy tej lekturze – ja chłonęłam ją błyskawicznie, jak chyba żadnej dotąd. Uwielbiam blogosferę właśnie za to, że możemy porównywać swoje wrażenia. Patrząc z boku, zdziwiłabym się samej sobie, że tak pochłonęła mnie ta kupa abstrakcji – nigdy takich nierealności nie lubiłam, ale widzę, że ostatnio „odmienia mi się” 🙂

  3. Przy całym szacunku dla Agnieszki – zupełnie się nie zgadzam. Dla mnie to najwspanialsza powieść tego roku. Niegatunkowa, całkowicie zaskakująca, przerażająca. Thriller, kryminał, dramat filozoficzny, opowieść o pamięci, tożsamości i lęku. … Tylko zachwyt.

    1. Aleksie – ależ naturalnie, że masz prawo się nie zgadzać 🙂 Przecież to moja subiektywna opinia. Mamy pewnie inne doświadczenia, zamiłowania literackie, postrzeganie etc., stąd też możemy widzieć jedną książkę zupełnie inaczej. Cieszę się, że tak Cię zachwyciła.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s