Stos z niespodziankami


Ledwo zipię. Okazało się, że choróbsko nie jest dla mnie tak łaskawe, jak myślałam i ciągle mnie trzyma w szponach. Postanowiłam dzisiaj pojechać do Torunia, gdzie miałam okazję zjeść obiad z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk, Renatą Czarnecką i dwójką przemiłych pracowników Książnicy Kopernikańskiej. Było bardzo miło i ciekawie, jednak potem okazało się, że w sumie prawie 4 godziny podróży i godzina czekania to trochę za dużo na mój chory organizm. Ale zanim padnę na kanapę z książką w ręku, musi się stać zadość tradycji stosikowej 😉

Na zdjęciu nie zobaczycie książki „Willa” Magdaleny Zimniak, bo porwała (tzn. pożyczyła 😉 ) ją moja Mama i już czyta. A dostałam ją od Biblionetkowego Mikołaja, który przysłał ją przy pomocy dwóch przecudnych elfów, którym bardzo dziękuję :*

A na fotce od góry znajdziecie:

„W naszym domu” Picoult – z biblioteki, po przerwie spowodowanej podróżami wracam do uczestniczenia w spotkaniach DKK.

„Co się wydarzyło w Madison County” Waller oraz „Wilczy brat” Paver – to kolejna odsłona Biblionetkowego Mikołaja. Dziękuję za prezenty!

„Milczące psy” Łysiak – pobrana na Podaju.

„Accelerando” Stross oraz „Viriconium” Harrison – obydwie kupione na Allegro. 15,40 i 19,90 zł, według mnie – dobry biznes 🙂

Jak co tydzień – życzę Wam miłego weekendu! Ja swój – po raz pierwszy od jakiegoś czasu – spędzę w domu, na czytaniu, spaniu i czynnościach wymagających niewielkiego wysiłku, w końcu jestem chora 😉 Bardzo mi się ta wizja lenistwa podoba! A co Wy będziecie robili?

Reklamy

16 thoughts on “Stos z niespodziankami

  1. Fajna jest ta uczta wyobraźni! Muszę się za nią bliżej rozejrzeć:)

    Weekend! Przeczytać Murakamiego, napisać coś o Lichotce a może jakiejś innej książce i obowiązkowo umyć auto, bo kolor zaczyna być nierozpoznawalny;)

    Wracaj do zdrowia!

    1. Lena – popijam herbatę z cytryną i cukrem, na zmianę z kawą 😉 Ale mam wrażenie, że zatoki mam już tak zawalone, że tylko antybiotyk pomoże :/ Zobaczę, jak to się do poniedziałku rozwinie (lub nie).

      Pablo – zdecydowanie fajna! Ja niedługo (bo kupiłam jeszcze dwie) będę chyba miała 9 czy 10 na 24, więc jeszcze daaaaleko mi do kompletu. A one psiajstwa drogie są, więc trzeba polować na okazje :/ Przynajmniej w moim wydaniu, nie pamiętam kiedy kupiłam książkę za pełną cenę.
      Czytaj tego Murakamiego, pisz o nim i o Lichotce, bo doczekać się nie mogę! Zostaw auto, czytaj! 😛

  2. Mnie też powaliło 😦 Za to sobie troszkę poczytałam, lecz tydzień pełen zaliczeń na uczelni bliski 😦
    Stosik dający nadzieję na lepsze jutro 😉
    Miłej lektury i pozdrawiam!

  3. u mnie lenistwo obowiązkowe od kilku tygodni (bardzo za to lubię mojego lekarza – takie recepty są bardzo przyjemne):) i choć może mogłabym już sobie odpuścić to tak mi dobrze – hmmm w sumie nawet nie ma i tak gdzie przysiąść;/ taki rozgardiasz remontowy.
    Ale pomyślałam sobie, że nie musi być z Tobą aż tak źle skoro masz jeszcze chęci na książkę:) ja przy chorobie nawet na to nie mam ochoty. Nooo chyba, że tylko tak Ci się wydawało, że poczytasz, a teraz właśnie odsypiasz chorobę?

    Duuuuuużo zdrowia! Tak popieram wersję z herbatą i cytryną, czy sokiem z malin, ale Tobie jeszcze polecam naleweczkę … niezmiennie:))

    1. Cassin – ja też podczytuję, ale mniej niż normalnie, bo jednak też poleguję i regeneruję siły. Dzięki! Życzę powrotu do zdrowia jak najszybszego i siły na zaliczanie zaliczeń 😉

      Moni – leń się, leń 🙂 Tobie teraz to lenienie służy + jak sama piszesz, remont nie daje Ci zbyt wielu innych możliwości, więc masz podwójne usprawiedliwienie 🙂
      Wiesz, wczoraj było jeszcze trochę lepiej, więc więcej poczytałam, niż padałam, ale dzisiaj jest już inaczej – czytam + leżę i nabieram sił + czytam + leżę, i tak w kółko.
      O, nalewkaaaa, to jest dobra myśl, muszę zajrzeć do barku, czy stoi jeszcze ta pyszna wiśniówka. No i powinna być gdzieś jeszcze imbirówka, mniam.

        1. Tiaaa, fajna jest. Tylko w międzyczasie doczytałam, że paracetamol (w większych dawkach) + alkohol, to nie jest dobre połączenie, podwójna dawka niszczenia wątroby. Więc przeżyję bez imbirówki, będzie na wzmocnienie już jak przestanę brać lekarstwa 😉

  4. Weekend? Powtarzać przed próbną maturą, siedzieć na pracą dyplomową… Chyba znowu nic nie przeczytam… Nie wiem czy mam Ci zazdrościć? Bo choróbska to ja nie chcę ;P

    1. Ktrya – oj, to nieźle jesteś zawalona. Życzę powodzenia z ogarnianiem tego wszystkiego. Nie, nie zazdrość, poczytasz sobie po maturze 😉

      Harashiken – 🙂 zdecydowanie. Tylko przygnębiłam się przed momentem, jak sprawdziłam ile ich jest, myślałam, że mniej. A na dodatek rodzinka staje okoniem i nie chce kupić mi w tym roku pod choinkę książek, a chciałam im wcisnąć zakup Nakręcanej dziewczyny… 😉

  5. Czytałam „Co się wydarzyło w Madison County” lata temu, ale wciąż pamiętam emocje, jakie wywołała we mnie ta książka:) Piękna była:)
    A kilka książek z tego stosu to przecież masz od dawna;) Tylko nie takie grube i ciężkie. Chyba wciąż jeszcze tkwią w Tobie stare nawyki, co?

  6. Och Picoult, już od kilku dni za mną „”chodzi”. Najpierw muszę się jednak uporać z zaczętymi a nieskończonymi pozycjami (a tych nie brakuje).
    Coś czuję, że choróbsko się przez łącza internetowe szerzy! Wracaj do zdrowia.
    Co dziś będę robić? NIC! I będzie to miłe zajęcie 🙂
    Obiad od mamy, w domu względnie czysto, ostatni tydzień był pracowity, dziś, bez wyrzutów sumienia spędzę czas rekreacyjnie (basen i rower) i czytelniczo – to wiadomo :))

    Życzę Tobie (i sobie) miłego leniuchowania i…czytania! 🙂

    1. Kalio – o widzisz, ja tylko film widziałam, ale jakieś wieeeeki temu i już nawet niezbyt pamiętam, poza ogólnym wrażeniem, że dobry jest 😉
      Ekhm… mówisz, że mam… Hm… no widzisz, tak to jest, jak się nie wie, co się ma 😉 Kurde, żebym ja w końcu się zmotywowała do zrobienia pełnej listy tych lekkich książek 😉

      Kinga – ja też dawno nic tej autorki nie czytałam, więc nawet z przyjemnością przeczytam. I to zaraz po skończeniu tych dwóch książek, które teraz czytam. Będę wtedy czytała na zmianę Picoult i Kotowskiego.
      Fajny masz ten dzisiejszy dzień 🙂 Wierzę, że było fajnie!

  7. I znowu zaintrygowałaś mnie swoim stosikiem. Szczególnie tym Łysiakiem, bo ja bardzo lubię tego autora, a „Milczących psów” nie miałam okazji jeszcze czytać. „Co się wydarzyło w Madison County” pamiętam w wersji filmowej, nawet nie wiedziałam, że ma swój książkowy pierwowzór. I jeszcze z chęcią przygarnęłabym Picoult, bo dobra Picoult nie jest zła 😉

    Pozdrawiam!

    1. Claudette – a widzisz, ja jeszcze NIC Łysiaka nie czytałam, dlatego się cieszę, że udało mi się dorwać pierwszą książkę na Podaju. Wprawdzie opis kompletnie nie pasuje do okładki, ale kiedyś się przekonam, co jet bardziej prawdziwe 😉
      Ja też długo nie wiedziałam, że jest też książka, a nie tylko film, już nawet nie pamiętam, jak się dowiedziałam o wersji literackiej, ale fajnie, że Mikołaj mi ją podarował 🙂 A co do Picoult – racja 😀
      Również pozdrawiam!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s