Ruszyło mnie…


Przyznam, że ruszyło mnie to, co działo się na blogu u Pabla. Owszem, zareagować można, ale tak? Atakując personalnie i z furią nie tylko recenzenta, ale po części nawet jego czytelników? Nie podoba mi się to i tyle. A to już trzecia taka historia, o której ostatnio słyszałam. Jak to jest, że decydujemy się na wydanie książki, a nie potrafimy znieść tego, że może się ona komuś nie podobać? A przecież może się nie podobać z różnych powodów… Ech… Mimo tego nie zamierzam zaprzestać pisania o polskich książkach, musiałoby się wydarzyć coś większego 😉 Bo przecież wśród polskich książek jest masa świetnych książek, a nawet wśród tych przeciętnych czy kiepskich nie każdy autor musi atakować czytelników, by leczyć zranione ego. I tyle.

*****

Uaktualnienie 🙂

Chciałam zaznaczyć, że to była tylko moja refleksja tak „na gorąco”, zaraz po przeczytaniu tejże blogowej dyskusji. Generalnie uważam, że dystans to jest dobra rzecz, staram się rozwijać moje umiejętności w tym zakresie. Jednakże tutaj uznałam, że dobrze jest poruszyć tą sprawę publicznie, by można było sobie podyskutować w teorii, dopóki  np. i mnie się nie trafi niezadowolony autor, bo potem będzie pewnie bardziej gorąca atmosfera 😉

Moja ostateczna wypowiedź znajduje się w komentarzu pod tekstem, więcej na ten temat nie zamierzam się wypowiadać.

Reklamy

26 thoughts on “Ruszyło mnie…

    1. Ola – no właśnie, mi chodzi o styl odpowiedzi i jej merytoryczność, a nie o reagowanie na recenzję.

      Zacofany – ale gdzie Ty widzisz u mnie spięcie? :> A tytuł, to – że tak powiem – licentia poetica 😛 Tak więc luz blues – nie irytuję się 🙂

  1. dobre, przeczytałam jednym tchem 😉

    ja jak wkurzę się na tekst w internecie momentalnie wyłączam komputer i podchodzę to tematu za kilka godzin, Pan Autor powinien również powinien sobie taki(i/lub podobny) rytuał wymyślić, to pomaga nabrać dystansu, a internet przecież nigdy nie zapomina 😉

  2. Wiesz, ja mam wrażenie, że pan autor nie zrozumiał przesłania Pawłowego tekstu. Bo jak dla mnie to Pablo tekst umiarkowanie, ale jednak pochwalił, natomiast uwagi miał ale raczej do wydania…
    No chyba, że pan Molenda jest również swoim własnym wydawcą – to by w jakiś sposób wyjaśniało jego napastliwy ton.

    1. Eulalia87 – bardzo dobra strategia. Ja się staram postępować podobnie. Nie wyłączam może kompa, ale daną stronę już tak i zajmuję się czymś innym, np. idę posprzątać, poczytać czy pogadać ze znajomymi. I staram się odczekać minimum jeden dzień, chyba, że wkurzenie było umiarkowane 😉 Myślę, że podobne rytuały są świetne dla wszystkich osób, które mają lekko choleryczny charakter 😉

      Anek7 – masz takie samo wrażenie, jak ja :>

  3. Nie jestem w temacie, a nie za bardzo mam teraz czas by przebrnąć przez całą dyskusję, ale wydaje mi się, że mniej więcej wiem o co chodzi. I powiem to co powiedziałem przy okazji Fenrirowskich bojów z autorem. Jeśli autor nie jest w stanie przełknąć sensownej krytyki, to świadczy to źle wyłącznie o nim i naprawdę szkoda czasu i nerwów na polemikę z takim człowiekiem.

  4. A mnie zupełnie nie:) Znaczy nie ruszyło. Gdyby ten pan pisał z sensem i logiką, to może wtedy przejęłabym się, że Paweł jest atakowany. Ale takie ujadanie? Eee… Moja Fifka też dużo szczeka ( w końcu jest ratlerkiem, a to do czegoś zobowiązuje!), ale żeby zaraz się nią przejmować?:)))

  5. Tak czy siak, Pablo wyszedł na plus, a Autor na plus-minus. Pablowi skoczyły statystyki, hehe. A Autor zapewnił sobie pewien rozgłos 🙂

    I podziwiam Pabla, że trzyma język za zębami, nie każdy by tak potrafił, toż przecie aż się pod palce ciśnie, żeby coś odpowiedzieć, zaogniając konflikt. Szacun! 🙂

  6. Przyznam, że mnie trochę też ruszyło, a może nawet bardziej zszokowało – mimo że to faktycznie nie pierwszy raz, ale każdy mnie szokuje. Dobrze, że większość pisarzy potrafi jednak przyjąć krytykę z uśmiechem, choćby nawet sztucznym, ale za to zyskują mój szacunek. A w tej sytuacji na szacunek zasłużył zdecydowanie Pablo:)

  7. Ja w ogóle nie ogarnęłam o co autorowi chodzi, bo odniosłam wrażenie, że recenzja Pabla jest pozytywna.
    Ale śmiesznie się dyskusję czytało 😉

    „I podziwiam Pabla, że trzyma język za zębami, nie każdy by tak potrafił, toż przecie aż się pod palce ciśnie, żeby coś odpowiedzieć, zaogniając konflikt. Szacun! :)” True!

  8. Mnie te personalne ataki nie tyle oburzają, co nie mieszczą się w głowie.
    Trudno mi wyobrazić sobie dobrego pisarza, który miałby tak wygórowane poczucie własnej wartości, by atakować nieprzychylnych sobie krytyków w tak beznadziejny sposób. Niestety by posunąć się do czegoś takiego trzeba być po prostu marnym człowiekiem…

  9. Niesamowite…Jak zakompleksionym trzeba być człowiekiem, żeby aż tak oburzyć się na zwykłą recenzję. Owszem, było trochę krytyki, ale nic nadzwyczajnego! Ja wiem jedno. Dla mnie ten autor jest skreślony. Chamstwo i arogancja bez końca.

  10. Ja już temat przymknąłem. Autor się chyba wygadał, cisza zapadła, kurz opadł i…. na mnie zadziałało to mobilizująco:) Statystyki podskoczyły i to bardzo:) Nowi czytelnicy może się pojawią. Może nawet sam Pan Molenda się skusi i będzie wpadał czasami w obawie przed kolejną „krytyczną” recenzją. Same pozytywy wyniknęły z tej niewielkiej afery w sumie:)

    Dziękuję wszystkim za wsparcie i aktywność. Niełatwo trzymać język za zębami (ręce poza klawiaturą?), kiedt ktoś pije do ciebie osobiście, a mnie udało się to właśnie dzięki Wam:)

    Dzięki Aga:)

  11. A ja się już przed chwilą „wygadałam” u Pabla, ale tak mi do głowy przyszło, że autorzy, którzy decydują się na wydanie książki powinni jakiś trening przejść, jak sobie radzić z krytyką własnej twórczości. Bo oczywiście nerwy są zrozumiałe, ale żeby od razu na noże i wycieczki osobiste do czytelników-recenzentów robić? Po prostu nieładnie. No ale taki lajf – oni muszą się nauczyć jakoś radzić sobie z brakiem zachwytu u odbiorców, a blogerzy-recenzenci – z brakiem zachwytu u autorów 😉

  12. Agnieszko,
    przed chwilą p. Zalewski napisał mocno dosadnie i rzeczowo, a Ty tutaj dalej zataczasz KWA. Widzisz możesz pisać, że pieprzę, że nie mam dystansu, ale kompletnie tą „eskalacją tematu” nie dość, że nic nie wnosisz, to jeszcze jednoznacznie daje do zrozumienia, że blogerzy mają problemy ze zrozumieniem tego, co czytają. Ba! „Owego” mitycznego – danego tylko im – dystansu za grosz nie mają! To co tą z pozoru niewinną wypowiedzią kontynuujesz, to nic innego jak duszna megalomania schowana w zbiorowości. „Gratulacjom” nie ma końca… i to jest smutne, że Ty, która chcesz być modelowym przykładem „aktywności blogerskiej” przykładasz się do tego smrodu (bo to nie jest kurz), który wytworzył Pablo… brniesz w niedorzecznym idiotyzmie… i paradoksalnie ja będę największym idiotą ciskając „op..ublikuj”.

    „Same pozytywy wniknęły z tej niewielkiej afery w sumie:)

    Dziękuję wszystkim za wsparcie i aktywność. Niełatwo trzymać język za zębami (ręce poza klawiaturą?), kiedt ktoś pije do ciebie osobiście, a mnie udało się to właśnie dzięki Wam:)”

    To jest piękna niezamierzona podsumowująca ironia, mówiąca o tym, co Wy na swój temat sądzicie, jak się „kształtuje umysły” i przestroga, że od stosów książkowych do stosu mądrości droga daleka i dostępna tylko dla nielicznych. Pragmatyka, tej Ego nie widzi…

  13. 🙂 nie czytałam wszystkich komentarzy, jak i nie przeczytałam całego „odzewu” autora, bo nie mogę sę za dużo śmiać 🙂 ale przerażające jest jedno – ten Pan (J.M.) planuje wydać więcej części swojej książki, więc sobie tak myślę, jak on – psychicznie i fizyczynie – wytrzyma krytykę na tych kilku tomach? … pomijając fakt, że słów Pablo nie odebrałam jako miażdżącej krytyki ;/ ale co zrobić, egocentrycy są wśród nas;))))

  14. Jako, że w nocy dopadło mnie choróbsko i aktualnie nie mam zapału do zajmowania się sprawami blogosfery, to odpowiem właściwie zbiorczo, wybaczcie.

    Dzięki wszystkim (prawie) za wsparcie, Pablo może się cieszyć, że jest na tyle lubiany i na tyle ludzie się z nim identyfikują, że stają w jego obronie.

    Mnie osobiście – czego niestety chyba wszyscy nie zrozumieli – nie chodzi o to, że autor chciałby polemizować z recenzją. Przecież to jego prawo, może polemizować i polemizować. Jednak to nie była dla mnie tylko polemika, to była próba polemiki wzbogacona w olbrzymiej części o atak personalny, a tego już znieść nie mogę. Przydałoby się rozwinąć w narodzie wiedzę o regułach dyskutowania, wyszłoby to nam wszystkim na zdrowie. Sama jestem świadoma moich błędów i niedoskonałości w tej sferze, więc staram się nad tym pracować, jednak jeszcze trochę przede mną.

    O wszystkim już chyba napisałam, a do powyższego mogę dopisać tylko to, że w zbiorowości schowana nie jestem, występuję pod imieniem, nazwiskiem, a czytelnicy bloga znają moją twarz, mają okazję spotkać mnie na żywo, niektórzy wiedzą nawet, gdzie mieszkam.

    Ja już dosyć napisałam na ten temat, jaśniej nie dam już rady. Howgh.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s