„Babskie gadanie” Izabela Pietrzyk


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 592

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5,5/6

*****

Bycie kobietą, matką, profesorką wyższej uczelni nie zawsze jest łatwe. Czyha na taką osobę wiele niespodzianek, murów do przeskoczenia i rowów do pokonania. Ale wszystko to można łatwiej przeżyć, gdy masz dookoła siebie Dziewczynki.

Dziewczynki to grupa przyjaciółek, które znają się od liceum i mimo upływu wielu lat ciągle są ze sobą blisko. Te ponad czterdziestoletnie kobiety spotykają się codziennie na forum internetowym, często rozmawiają przez telefon i spotykają się oko w oko. Wspierają się, jak tylko mogą. Chociażby to oznaczało stwierdzenie, że któraś ma się puknąć w czółko, bo robi bzdurę i wymyśla jakieś fantazje. Chociaż miałoby to być wspólne sprawdzanie 70 testów egzaminacyjnych z języka rosyjskiego. Wzajemny płacz, ale dużo więcej śmiechu, hektolitry wypitego czerwonego wina i sporo pysznego jedzenia. No i godziny, godziny rozmów. Oto Dziewczynki, według mnie to o nich jest ta ksiażka.

Ale generalnie osobą, wokół której kręci się akcja tej książki jest Izabela, matka Felki, posiadaczka Samby, była żona, przyszła…? Izabela posiada przypadłość zwaną chłopowstrętem. Do czasu jednak, gdy w jej życiu pojawia się mężczyzna fascynujący, ale… żonaty. Kolejna warstwa tej książki dotyczy więc bycia kochanką, życia „na kredyt” skradzionych chwil, potajemnych spotkań w hotelach, braku możliwości zadzwonienia do ukochanego, wiecznego czekania. Ale jednocześnie tego, że ma go tylko w wydaniu świątecznym, tym namiętnym, delikatnym, czułym, rozkochanym. Tym, w którym je się romantyczne kolacje, uprawia dziki seks, kupuje biżuterię i deklaruje śmierć bez możliwości zobaczenia ukochanej. Ale czy taka sytuacja potrafi być na dłuższą metę realistyczna i korzystna dla wszystkich?

Mimo swej lekkości przekazu „Babskie gadanie” wzbudziło we mnie wiele pytań. O przyjaźń od młodości, o wzajemne wspieranie się zawsze i wszędzie, o to, czy ważniejsza jest miłość, czy wspólne „prawdziwe” życie. Czy można być razem nie będąc razem? Czy można być z tchórzem pełnym wymówek? Przyznam, że łatwo przychodziło mi w tym przypadku osądzanie tej pary, ponieważ kompletnie nie wyobrażam sobie romansu z żonatym mężczyzną. Owszem, rozumiem pociąg fizyczny, rozumiem niewinny flircik, ale romans przekracza już moje pojęcie. Dlatego Czarek był u mnie od początku na przegranej pozycji. Był uroczy, zabawny, inteligentny, przystojny, ale żonaty! A poza tym doprowadzał mnie kilka razy do szału swoją postawą i zachowaniem. Nieeee…, facet nie dla mnie. A i Iza kilka razy mnie lekko wnerwiła, bo zachowywała się jak piętnastolatka, a nie dojrzała kobieta. A może to ja jestem nieszczęśliwą osobą, bo nie poznałam co to taka szaleńcza miłość? 😉

„Babskie gadanie” to książka urocza. Bardzo dobrze napisana, widać, że autorka jest za pan brat z pisaniem, literaturą, kulturą. Język jest potoczysty, barwny, pełen wtrętów z książek, filmów, powiedzonek, słowotwórstwa i rymów (gdy jest okazja ku temu). Jest też pełna humoru, rozmowy Dziewczynek są niezastąpione! Tak samo zresztą jak rozmowy Izy z córką, czy opowieści Izy o jej życiu.

Super! Zaraz zostanę wplątana w zamach na prezydencki samolot pod Smoleńskiem, który wredni Rosjanie ściągnęli na ziemię gigantycznym magnesem pożyczonym z Hogwartu, a potem pasażerów wraz z załogą wywieźli na Syberię, gdzie zmuszają ich do katorżniczej pracy przy wyrębie tajgi!

Uśmiechałam się mnóstwo razy, parskałam często, a dobrych kilka razy rechotałam jak głupia. Opis nauki jazdy samochodem czy domowej prezentacji kosmetyków ubawił mnie prawie, że do łez 🙂 Właśnie dzięki takiej ilosci cudnego humoru oraz ogólnej lekkości nie grozi nam poczucie zgorzknienia, jakie można byłoby znaleźć w innych książkach dotyczących tematyki zdrady i bycia kochanką. Ta książka traktuje to lekko, jednak nie prostacko.

Wielkie plusy tej książki, to: Dziewczynki, córka Izy – Felka i jej pies – Samba, ogromne ilości dobrego humoru, język i fabuła, a szczególnie zakończenie. Minusów właściwie brak, bo to, że wkurzałam się na Izę i Czarka, to już kwestia indywidualna.

Byłam już pewna, że nic mnie w tym czasopiśmie nie zdziwi, ale kiedy w rubryce „Nowe trendy” poinstruowano mnie, jak mam podłączyć wibrator do iPoda, jęknęłam.

I to moje dziecko dało mi tę lekturę? O Maurycy! Chyba dzieś, w tak zwanym międzyczasie, zgubiłam wątek wychowawczo-kontrolny…

Nie przepiszę Wam co lepszych tekstów, bo byłaby to notka-książka, szczególnie, że moje ulubione mają po kilka stron 😉 Chcę Wam tylko polecić „Babskie gadanie” na jesienno-zimową pluchę i chandrę. Bardzo dobra książka, zakorzeniła w mej duszy wielkie nadzieje a propos tej autorki.

Pani Izo, pani pisze!

PS. Chyba na stałę zaanektuję do swojego słownika zwrot „O Maurycy!”, bardzo mi się podoba. Kto jest ciekawy tego, skąd on się wziął, tego zapraszam do przeczytania książki.

Reklamy

19 thoughts on “„Babskie gadanie” Izabela Pietrzyk

  1. Widzę, że bardzo lekka i można nawet rzec humorystyczna powieść. Też chce poczuć te pozytywne emocje, więc chętnie rozejrzę się za ,,Babskim gadaniem”.

  2. no i sama nie wiem, czy chcę przeczytac. Wystosowałam już pytanie do kogoś, kto chce ją wymienić, ale przyznaję bez bicia, że jeśli nic z tego nie wyjdzie, to płakać nie będę.
    Bo jak mozna sobie samodzielnie komplikować życie? Ale pamiętając, ze śmiałaś się nad książką, zapytałam:)

    1. Cyrysia – zgadza się 🙂 Ja polecam!

      Kalio – z wielką chęcią CI pożyczę (w razie braku wymiany). Faktycznie, na własne życzenie komplikowała sobie życie, ale jak! 😀 No i te plusy, o których pisałam zdecydowanie przeważyły nad tym pchaniem się w kłopoty, babeczki są super 🙂

  3. Nie uwierzysz! Weszłam w katalog biblioteki miejskiej bez większej nadziei i sukces i koparka mi opadła. Oni już mają tę książkę! Trzeba się co prawda ustawić w kolejkę, ale będę ledwie druga!

    1. korekta – miało być „na sukces” i nie dopisałam ze wzruszenia, że jest to biblioteka miejska w Olsztynie. Ale to nic, zaczekam na odpowiedź w sprawie wymiany albo nie, i się zapiszę;)

      1. No proszę! To jest kolejny dowód na to, że narzekania na biblioteki można sobie o kant tyłka potłuc. W mojej wiejskiej bibliotece wyposażenie jest świetne, w WiMBP w Bydzi jest nieziemskie (a właśnie, pora sprawdzić nowości w katalogu!), a ludzie ciągle marudzą. Jeżeli jeszcze się ostały takie faktycznie kiepskie placówki, to należy wylać ludzi. Z prostego powodu – teraz masa pieniędzy i książek przypływa do bibliotek nie tylko od głównego sponsorującego, czyli danego urzędu, ale jest mnóstwo grantów. Nasza bibliotekarka stale coś pisze, rozlicza i dodaje nowe książki 🙂

        No, ale się rozpisałam… Widzę, że pożyczka nie będzie potrzebna 🙂 Ja tam Ci radzę zapisać się do kolejki – jak wymiana się uda, to się wypiszesz, a jak się nie uda, to będziesz miała ją szybciej w rękach 🙂

        1. Już się zapisałam, jestem druga, czyli teoretycznie powinnam mieć książkę za ok. 2 miesiące:) I tak jeżdżę po coś do Olsztyna – przy okazji zajadę, a nawet jeśli nie przy okazji, to pewnie złapię tam coś fajnego – biblioteki w Olsztynie są nieźle zaopatrzone. W dobrym Mieście zresztą też. Moja znajoma twierdzi, ze beletrystyka u nas jest lepsza, niż w wojewódzkiej. Nawet nie omieszkała tego powiedzieć miłym paniom w obu bibliotekach;)

          1. Pewnie, ja tam nie rozumiem stwierdzenia, że „biblioteka wojewódzka jest 30 czy 40 km ode mnie, to jak mam jeździć po książki??”. Przecież chyba większość z nas raz w miesiącu (czy nawet raz na dwa jeżeli pamiętamy o możliwości przedłużenia sobie czasu trzymania książki) i tak jeździ do miasta, w którym jest większa biblioteka. Czyli co – na kawę czy po ciuchy to można, ale już do biblioteki nie? :p

            No, nasza wiejska jest świetnie wyposażona, mamy rodzinkę przyjeżdżającą z Bydgoszczy 😀

  4. Książka wygląda nawet obiecująco, tylko że akurat nie mam fazy na szeroko pojętą obyczajowość. Łaknę raczej szeroko pojętej fantastyki (i reportażu;)), chociaż nie wykluczam, że jesli ksiązkę wypatrzę w bibliotece, to się skuszę.:)

  5. Lubię takie babskie lektury na ciepłe wieczory 😉 Słyszałam już o tej książce i mam zamiar ją przeczytać… ogólnie ostatnio coraz częściej sięgam po polską literaturę, bo przecież chyba wypada znać najpierw „nasze” perełki, potem szukać innych za granicą, prawda? 🙂 Pozdrawiam!

    1. Moreni – wiesz, zawsze może się trafić moment, w kiedy będziesz miała ochotę na coś spoza tych dwóch półek i wtedy masz jak znalazł 😀 Szczególnie, jakbyś miała niezbyt dobry nastrój – to wtedy podwójnie jak znalazł 😀 A gdyby była w bibliotece, to bardzo sprzyjająco…

      Giffins – ja też lubię takie babskie lektury, szczególnie gdy jest mi źle, ciężko, mam dosyć zimy etc. Tutaj tych warunków nie było (no, może przeciążenie robotą), ale i tak się świetnie czytało. Tak, myślę, że warto znać dobre polskie książki przynajmniej równolegle z dobrymi zagranicznymi. Nigdy nie będę w stanie zrozumieć deprecjonowania polskiej literatury i traktowania jej byle jak. Wtedy ciśnie mi się na usta okrzyk: „Najpierw poczytaj sporo, a potem gadaj!” ;p

  6. A mi niestety książka do gustu nie przypadła. Wróóć! Czytało się lekko i przyjemnie, jednak nie posiadało tego czegoś, a niektóre sceny spokojnie mogłabym wyciąć 🙂

    Najlepszy bajer jest taki, że autorka wykłada rosyjski na moim uniwerku, a ja na ten język planuje iść…

  7. Oj, ale mnie zachęciłaś do tej lektury. Jestem babą, to lubię babskie książki. I sądzę, że Dziewczynki mi się spodobają. Lejdis oglądam po tysiące razy i mi się nie nudzą. Mnie samej taka babska przyjaźń skończyła się 2 lata temu, ale… tę przyjaźń wspominam bardzo dobrze 🙂 Więc : Sięgnę na pewno!

    1. Lena173 – jeszcze się taka książka nie urodziła, co by wszystkim dogodziła 😉 Norma to przecież, że nie każdemu się dana książka podoba, zawsze się znajdą osoby, którym czegoś brakowało 🙂

      A co do studiowania rosyjskiego – idź, idź na rosyjski! A potem ja Ci podeślę „Babskie gadanie” i zdobędziesz dla mnie jakąś miłą dedykację 😀 A jeżeli to, co pisze autorka w książce ma związek z prawdą, to będziesz miała nawet fajną psorkę 🙂

      Nyx – ja też lubię babskie książki 🙂 A Dziewczynki mnie podbiły. Ciebie też mają szansę podbić, szczególnie, że rzucają między sobą tekstami np. z „Lejdis” 😀 Ja powolutku staram sobie odbudować przyjaźń z liceum, która ucichła na lata, a w zeszłym roku powolutku nagle zaczęła się nieśmiało odbudowywać. Trzymaj kciuki!

  8. Normalnie pewnie bym na nią nawet nie spojrzała. I chyba w sumie nie spojrzałam, bo mam ją w księgarni, przestawiam przy układaniu i nic mnie nie ciągnęło do niej. A tu proszę 😛 Mi się przez te recenzje blogowe kiedyś miejsce skończy w zakładce ‚planuję przeczytać’ ;D

    1. Samash – to miłego czytania jak już ją zdobędziesz.

      Viconia – hehehehehe, znam to uczucie dobrze (mimo, że ma praca z książkami nie jest związana). Ja też po „Babskie gadanie” sięgnęłam przez zachwyty znajomej, też nie pomyślałam, że może być fajnie. A co do kończenia miejsca, to w ogóle nic nie mów, ma lista rośnie z prędkością światła 😉

      1. No właśnie, ja nie wiem, ale już z kimś kiedyś gadałam, że mam nadzieję, że po śmierci będzie można książki czytać bo jak nie to ja strajkuję ;D

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s