„W nadziei na lepsze jutro” Ewa Bauer


Wydawnictwo: Radwan, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 164

Moja ocena: 3,5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Anna, młoda mężatka prowadzi szczęśliwe życie razem ze swoim mężem – Robertem. Rozwijają się, robią karierę, jedyne, czego im brakuje, to dziecko. Postanawiają więc zabrać się do dzieła i po wielu próbach Anna zachodzi w ciąże. Młodzi szaleją za szczęścia, jednak nagle dotyka ich nieszczęście, które powoduje kryzys ich związku. Długo trwają w złości i gniewie, jednak w końcu udaje im się z tego wyjść, rozpocząć dalsze wspólne życie. I wtedy do Roberta dzwoni Sabina – jego pierwsza wielka miłość – i prosi go o przysługę. Jej młodsza siostra, Helena, ma w Polsce sesję zdjęciową i muszą spędzić miesiąc w Krakowie. Nie mają pieniędzy na hotel, więc proszą go o ugoszczenie ich obu w mieszkaniu Roberta i Ani. Młodzi małżonkowie wyrażają zgodę i wtedy tak naprawdę zaczyna się główna historia. Historia złych decyzji, rozpaczy, bólu, wspomnień, wyrzutów, miłości…

Nie zamierzam pisać nic więcej o fabule, bo to ona jest silną stroną tej książki. Jest na tyle rozbudowana, że mam wrażenie, że starczyłoby jej na książkę dłuższą, niż ta. Sporo akcji, kilka wątków, dużo się dzieje, bardzo fajne, otwarte zakończenie. Książka jest mocno skupiona na uczuciach bohaterów. Jest relacjonowana z punktu widzenia Anny, jej myśli i przeżyć. Książka jest dotyczy kilku bohaterów, mało jest tam świata zewnętrznego, wszystko się dzieje w ich małym gronie.

Bohaterowie są wiarygodni, dobrze ich poznajemy, mamy także okazję obserwować ich rozwój oraz to, co dzieje się w ich relacjach z innymi. To, co się dzieje między nimi jest też bardzo prawdziwe, sporo podobnych sytuacji widzimy dookoła nas w prawdziwym życiu. Generalnie książka jest niezłym debiutem. Jedyne, co mogę delikatnie wytknąć, to zdarzające się (całe szczęście raczej rzadko!) lekko toporne zdania, szczególnie w dialogach. Jednakże to akurat zniknie wraz z rozwojem doświadczenia autorki w pisaniu.

Czytanie tej książki sprawiło mi wiele frajdy, zostałam wciągnięta w świat Anny i Roberta, kibicowałam bardziej Annie. Robert zrobił na mnie na początku wrażenie przesłodzonego, ale słabego. Jednak potem – dzięki jego postępowaniu, skromności, akcji z psem, opiece nad matką Anny – zmienił moją wizję. Lecz kolejne wydarzenia znowu spowodowały odmianę – na końcu niezbyt go lubiłam. I Anna nie jest anielicą, jest kobietą z krwi i kości, z zaletami  i wadami. Bardzo jestem ciekawa jej dalszych losów. Bo przyjmuję, że będą, przecież książka kończy się sformułowaniem „koniec tomu I” 🙂

Ten interesujący debiut polecam wszystkim lubiącym książki skupione na emocjach i związkach międzyludzkich oraz tym, którzy lubią testować debiuty 🙂

Reklamy

8 thoughts on “„W nadziei na lepsze jutro” Ewa Bauer

  1. Po przeczytaniu tej recenzji utwierdziłam się w przekonaniu, że dobrze zrobiłam, że zapisałam się na tę książkę we „Włóczykijce”:)

    Już spakowana do Wrocławia?

    1. O, to fajnie 🙂 Z wielką chęcią przeczytam Twoje wrażenia z lektury!

      A co do Wrocławia – połowicznie, tzn.: bielizna, kosmetyki, piżama, ręcznik, na tym 2 czy 3 warstwy książek, a te kilka ciuchów dołożę rano 😉 Jaka wielka, wielka szkoda, że nie możesz być w tym roku z nami!

    1. Paideia – powyżej przeciętnej to nie jest niska nota jak na debiut. Przynajmniej nie u mnie 🙂 Tak poczułam, gdy skończyłam czytanie i tak oceniłam ją kilka dni temu. Jednak dzisiaj, przy pisaniu recenzji, wyszedł mi tekst, który jak widać nie pasuje do oceny. I co ja mam teraz zrobić? 😀

  2. Ja też się zapisałam na Włóczykijce do tej książki i cieszę się, bo lubię testować debiuty, tym bardziej debiuty znajomych, nawet tych wirtualych 🙂 Czytałam już wiele recenzji tej książki i muszę przyznać, że każdy zwraca uwagę na ciekawą fabułę, a mnie aż skręca z ciekawości.

    1. Blueberry – ja również lubię sprawdzać debiuty, zawsze sobie myślę „a może trafię na genialnego nowego pisarza/pisarkę?”. Ja generalnie lubię dawać ludziom szansę i stąd pewnie te debiuty 🙂 I ja również cieszyłam się, że mogę przeczytać książkę wirtualnej znajomej, bardzo to miłe 🙂 A fabuła faktycznie ciekawa.

      Cyrysia – taaaak, ja też jestem bardzo ciekawa, jak Ewa rozwinie tą historię, jest w niej potencjał. Ewo – tym razem dłużej i dogłębniej! 😀

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s