„Dziennik Serafiny” – J.I. Kraszewski


Wydawnictwo: Zrzeszenie Księgarstwa, 1987

Oprawa: miękka

Liczba stron: 168

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

„Dziennik Serafiny” czytałam jako podlotek kilka razy. Była to dla mnie wtedy historia „zalatująca molem” (dla nastolatki historia sprzed ponad 100 lat to przecież archaiczna historia), chociaż rozrywkowa. Minęło… wiele lat i sięgnęłam po tę książkę ponownie. I ocena wzrosła, zobaczyłam w niej więcej niż przedtem.

Serafina,w momencie rozpoczęcia czytania to rezolutna osiemnastolatka przebywająca na pensji dla panien, myśląca tylko o tym, jak się z niej wydostać i rozpocząć prawdziwe życie. Okazja się przytrafia, zjawia się z wizytą jej matka, a dzięki różnym podstępom udaje się przekonać zainteresowanych, że Serafina jest już zbyt dorosła na pensję.

Serafina szybko orientuje się, że rodzice (którzy są w separacji) próbują naraić jej kandydatów na małżonka – jeden to opóźniony w rozwoju, gwałtownego temperamentu młodzieniaszek, a drugi to ponad dwa razy od niej starszy generał. W tle pojawia się też młody, mądry, pochodzący z doskonałej, lecz w wyniku działań zaborców zupełnie zubożałej rodziny, pan hrabia Opaliński, wynajmujący się jako zarządca majątków. Jeden odstręcza, drugi stary, a trzeci bardzo sposobny, jednak biedny.

A przecież Serafina marzy o typowych, dla jej czasów przymiotach – dużym majątku, odpowiedniej pozycji męża, zimowym mieszkaniu w mieście, klejnotach, bywaniu w odpowiednim towarzystwie. Ci, których proponują jej rodzice mogą jej to zapewnić, ale od nich ją odrzuca. A ten, który ją pociąga, nie może jej zapewnić życia na odpowiedniej stopie. Jak się ta historia potoczy?

Serafina początkowo jest rezultną materialistką, która tylko myśli o tym, by nie pracować, by było jej dobrze, bogato i bezproblemowo. Jednakże stoi przed nią sporo wyzwań, które mogą wpłynąć na jej postawę i sposób myślenia. Do tego dochodzą też relacje międzyludzkie, które coraz bardziej otwierają dziewczynie oczy i uzmysławiają czym tak naprawdę jest życie. Jak się jej ono ułoży?

Kraszewski  tej książce prezentuje świat wyższych sfer, które go otaczały. Układane małżeństwa, ukrywane romanse, zatargi rodzinne, walka o władzę,  o to by być wyżej i wyżej, podejście do życia, które prezentowała ta sfera. Praca jest hańbą, tym zajmują się tylko ludzie biedni. Panienka powinna być dobrze ułożona, urocza, raczej skromna, słuchająca starszych. Autor podchodzi do swojego dzieła z lekką ironią, przymrużonym okiem. Całość napisana jest zgrabnym językiem, piękną staroświecką (jak na nasze czasy oczywiście) polszczyzną. Kraszewski dostosowuje zachowanie, używanie języka, maniery do każdej z osób indywidualnie, co jest dla mnie bardzo ważne, więc sprawiło mi masę przyjemności.

Teraz – siłą rzeczy i doświadczenia – widzę w tej książce więcej sfer, niż wtedy, gdy miałam kilkanaście lat, przez co podobała mi się bardziej. Można tu się dopatrzeć delikatnej satyry na życie ziemiaństwa, wychowywanie córek i ich traktowanie. Można pomyśleć też o tym, że gdyby wtedy w Polsce przyjęta byłaby emancypacja, to Serafina zapewne podkasałaby rękawy i podjęła inną decyzję w sprawie Opalińskiego. Można by skonfrontować etos pracy z etosem „nicnierobienia” prezentowanym przez tzw. wyższe sfery. Dyskusja o materializmie i wyrachowaniu też byłaby nie od rzeczy.

Suma sumarum: lektura to niezmiernie smakowita, warta przeczytania i zastanowienia się, czy Serafina zasłużyła sobie na to, co ją spotykało, czy raczej była biedną ofiarą?

PS. Trochę tu u mnie cicho, no ale jestem „wyjechana”, więc chyba mi to wybaczycie 😉 Jutro jadę do domu. Na chwilę… :p

PPS. Kto jeszcze nie przysłał nominacji, to ma na to ostatnich kilka dni! Czekamy na nie do końca miesiąca, a potem rusza głosowanie!

Reklamy

10 thoughts on “„Dziennik Serafiny” – J.I. Kraszewski

  1. Dawno już zapomniałam o twórczości Kraszewskiego. Muszę więc odświeżyć sobie pamięć i sięgnąć po jego dzieła, gdyż z tego co pamiętam warte są poznania.

    1. Cyrysia – widzisz 🙂 Na coś się przydają nie tylko recenzje nowości, cieszę się 🙂 Sięgnij, sięgnij!

      Filety – do Serafci podchodziłam czysto rozrywkowo w trakcie lektury. A przynajmniej tak mi się wydawało, ale jednak przy pisaniu recenzji wyszło na jaw, że nie tylko rozrywka utkwiła mi we łbie 😉

  2. Wstyd, wstyd Kraszewski u mnie nigdy nie gościł i chyba w końcu czas, aby zaczął. Historia trochę skojarzyła mi się z powieściami Jane Austen, lecz to pewnie dwa różne światy.

  3. Moje nominacje zostały już wysłane 🙂 Teraz nie pozostaje mi już nic więcej tylko czekać na wielkie głosowanie. Jeśli chodzi o książki opowiadające o czasach, które minęły… Pamiętam, jak po raz pierwszy przeczytałam serię o HP. Niby akcja tej książki umiejscowiona została w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, jednak i tak czułam niezwykłą magię Hogwartu i jego wiekowość. Teraz po latach zaczynam dostrzegać w całym cyklu jeszcze więcej szczegółów niż niegdyś, więc wcale Ci się nie dziwię, że i na Tobie „Dziennik Serafiny” zrobił jeszcze większe wrażenie. Posiadasz już własny bagaż doświadczeń – zarówno tych życiowych, jak i książkowych – więc dużo łatwiej spojrzeć na niektóre sytuacje, które mają miejsce w książce.

    Lekturę wpisuje na listę pozycji do przeczytania.

    1. Vampire – wstyd 😛 A już bardziej serio: czytaj to, co czujesz, że chcesz przeczytać. Co do skojarzenia – coś w tym jest, chociaż Jane Austen wydaje się być trochę bardziej delikatna, no, w końcu kobietka pisała 😉

      Lena – czekamy na głosowanie, my też – niecierpliwie. Ale jeszcze kilka dni 🙂
      Teraz ja powiem, jak Vampire wyżej: może wstyd, ale nie czytałam jeszcze HP. Kiedyś planuję, ale na razie nie zdołałam sięgnąć. Więc na razie nie wiem, czy będę miała podobne odczucia a propos Hogwartu 😀
      Zdecydowanie zmienia się punkt widzenia tych samych książek z wiekiem i powtórkami. No, może nie wszystkich książek, ale wielu. Tutaj akurat zmieniło mi się na plus, ale czasami magia znika i książka już się nie podoba.

  4. Kolejna pochlebna recenzja Serafinowego dziennika zachęca do lektury. Jednak dopóty trwa wyzwanie JIK staram czytać to, czego jeszcze recenzji nie zamieszczono, dlateko Dziennik musi chwilkę poczekać.
    Próbowałam wejść na link o podróżach, który mi podałaś, ale ciągle mnie przekierowuje tutaj 😦 chyba jestem mało pojętna technicznie, bo nie mogę znaleźć twoich podróżniczych zapisków.

  5. @Vampire slayer,
    wbrew pozorom Serafinie dość blisko do bohaterek Austen, choćby ze względu na humor. Może tylko Lady Jane miała więcej litości nad swoimi bohaterkami, ale moim zdaniem to wcale nie są różne światy.

    1. Guciamal – ja chciałam sobie Serafinkę odświeżyć bo już czytałam + miałam osobę zainteresowaną przygarnięciem tej książki 🙂 Stąd akurat to. A teraz mogę wybierać w tych dziesiątkach jego książek… 😉 Ważne, że kiedyś przeczytasz 🙂
      Co do linku – http://wolontariatevs.wordpress.com/. Skopiowane prosto ze strony bloga, więc powinien być ok.

      Filety – zgadzam się w całej rozciągliwości 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s