„Rio Bar” – Ivana Sajko


Wydawnictwo: WAB, 2011

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 160

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Suknia ślubna, taniec, uśmiech, drużbowie, szczęście. I nagle BUM! Tańczący przed momentem drużbowie leżą, jak rozrzucone lalki dookoła, nigdy już nie zatańczą. A gdzież to pan młody, ach gdzie?

Tym oto mocnym wejściem zostajemy wręcz wrzuceni w świat, który ukazuje autorka. Wrzuceni prosto na głęboką wodę, między bomby, ostrzały, morderstwa z zimną krwią, wygnania. To lata dziewięćdziesiąte, czas słynnych walk między Chorwatami a Serbami z Republiki Serbskiej Krajiny.  Czas w którym kobiety tracą najbliższych, przeżywają tragedie, gubią życie…

„Rio  Bar” to książka właśnie o kobietach, o świecie, o wojnie widzianej oczami kobiet. Tutaj nie poczytamy o ruchach wojsk czy typach broni, za to będziemy aż do bólu przytłoczeni wpływem wojny na życie przeciętnej osoby. Narratorki są trzy. A może właściwie jedna. Styl narracji jest zaplątany, gwałtowny, przeskakujący z wydarzenia na wydarzenie, co nie pomaga w podjęciu ostatecznej decyzji. Wszystkie je łączy jednak Rio Bar, bar, który mógłby być w każdym z miast. To w nim opowiadają nam tę gorzką, ociekającą emocjami relację. Opowieść o tym, jak traci się bliskich, dom, życie, o tym jak to jest, gdy na Twoich oczach rozpada się świat. Gdzie człowiek nienawidzi człowieka, gdzie za każdym rogiem może czychać niebezpieczeństwo. Bohaterka jest wściekła, rozgoryczona, nie potrafi się odnaleźć w świecie wojny i powojennym. Straciła wszystko, co miała, nikt nie zapewnia jej jakiejkolwiek pomocy. Wojna zniszczyła jej świat, wygrała. A (tym razem) bohaterki nie potrafią się odnaleźć w życiu po wojnie, żyją, a jakby nie żyły, prowadzą jakby sztuczny byt.

Jest to książka właściwie afabularna. Można powiedzieć, że jej fabułą jest wojna, życie i śmierć, jednakże nie posiada fabuły w typowym tego słowa znaczeniu. Składa się jakby ze strzępków wrażeń, kawałków relacji, urywki z życia wybranych osób, a to wszystko kipi uczuciami. Panna młoda w sukni ślubnej próbuje przeżyć, wytrwać w bólu, zacząć żyć na nowo. Czy jest to jednak możliwe?

Przyznam, że ta afabularność męczyła mnie przy czytaniu. Jest to jednak książka ważna, dla mnie szczególnie, jako, że związana jestem z regionem Bałkan dosyć mocno, jak część z Was wie, mieszkałam tam nawet przez kilka miesięcy. I wiem tyle – to, co działo się tam w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat jest dla mnie niezrozumiałe. Początki tych konfliktów tkwią gdzieś w zamierzchłych czasach, nawarstwiało się przez lata i jeszcze niezbyt szybko ugaśnie ten pożar, który tak na dobre tkwi jeszcze delikatnie w sercach części mieszkańców. Straszne przeżycia, które zostały wykrzyczane w tej książce, były losem wielu, wielu osób. „Rio Bar” to książka, której nie da się przeczytać dla przyjemności, od tak, czyta się ją dla jej ważności, treści, eksplozji uczuć, czyta się powoli, po kawałeczku.

Nie dziwię się, że „Rio Bar” – debiut autorki – został nagrodzony tytułem najlepszej chorwackiej powieści roku. Jest to pozycja godna zainteresowania dla osób zainteresowanych historią najnowszą naszego kontynentu. Tym bardziej, że wydarzenia dziejące się w książce zostały opatrzone przypisami wyjaśniającymi osobom niezorientowanym w temacie, co się działo, gdzie, dlaczego etc.

Ta książka, to książka-cierpienie, książka-ból, książka-kobieta, ale wygrywa i tak wojna…

Advertisements

5 thoughts on “„Rio Bar” – Ivana Sajko

  1. Przeczytałam całość, żeby nie było:)
    Niestety Twoja recenzja mnie nie zachęciła do lektury, bo wspomniana przez Ciebie afabularność odrzuca mnie strasznie. Zbyt wiele wysiłku wymaga taka lektura. Zrobiłam się leniwa na stare lata.

    1. Hehehehe… to nie była taka dłuuuuuga recenzja 😛 A co do afabularności, to w większości przypadków i mnie ona odstrasza. Jednak w tym konkretnym przypadku, to tematyka była dla mnie na tyle ważna, że postanowiłam się z afabularnością zmierzyć 🙂

  2. Czytałam gdzieś bardzo odstraszającą recenzję tej książki, ale teraz chyba jednak sięgnę i sama się przekonam, co sądzę. Chyba rzeczywiście dla tematyki warto się zmierzyć z formą 🙂

    1. Blueberry – hm… bo to chyba zależy czego się po tej książce spodziewało. No i jak się odbiera styl, w któym została ona napisana. Zapewne wiele osób on odstrasza i potem mogą być niezadowolone z lektury. Zmierz się, zobaczymy!

      Dusia – to poleć Mamie.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s