„Szczątki” Belinda Bauer


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2010

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 280

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Dwunastoletni chłopiec. Prześladowany w szkole, zapomniany w domu. Ma tylko jednego przyjaciela, a i to można kwestionować. W domu babka i matka o nim praktycznie nie myślą, a ojciec jest czystą abstrakcją. Chłopiec jest nieszczęśliwy, pragnie prawdziwej rodziny, gwarantującej więzi, uwagę, ciepło. I właśnie z tego pragnienia rodzi się ta opowieść…

Babka i matka Stevena zapatrzone są w przeszłość. Kilkanaście lat wcześniej zaginął wujek Stevena, a jego najbliższe do dzisiaj ciągle nie mogą wyjść z traumy tym zaginięciem (i podejrzeniem śmierci) wywołanej. Babka od dnia zaginęcia każdy dzień spędza w oknie wypatrując Williama. Nic innego nie jest dla niej ważne. Właśnie zresztą przez taką „stop klatkę” matka Stevena wiodła i ciągle wiedzie półżycie – nie potrafi budować związków międzyludzkich, nie ma pewności siebie, nie jest w stanie dać dzieciom prawdziwej miłości i szczęśliwego dzieciństwa.

By w końcu zapewnić swojej rodzinie pewnego rodzaju uzdrowienie, Steven decyduje się szukać ciała wujka Williama. Każdego dnia po szkole chodzi na wrzosowiska i kopie, kopie, kopie… Mija tak rok, czas płynie dalej, ilość wykopanych dziur wzrasta każdego dnia, ale po ciele ani śladu. Steven wpada na desperacki pomysł – postanawia napisać do więzienia. Siedzi tam człowiek, który porwał, molestował i zamordował kilkoro dzieci. A o zaginięcie i śmierć jeszcze kilkorga jest ciągle podejrzewany. I tak rozpoczyna się niebezpieczna gra. Gra między chorym umysłem a zdesperowanym, samotnym dzieckiem…

Nie napiszę nic więcej, ponieważ fabuła jest tutaj najważniejsza. Czytałam „Szczątki” z nastawieniem, że czytam kryminał. Jednakże teraz myślę sobie, że to jest tylko po części kryminał. Gdyby go osądzać w kryteriach kryminału, to niezbyt zachwyca, nie gwarantuje niesamowitej intrygi i prowadzonego śledztwa. Jest to mieszanina kryminału, powieści obyczajowej i opowieści o rozkładzie rodziny i ludzkiej samotności. I dopiero, gdy spojrzałam na tę książkę w taki właśnie sposób, to ujrzałam, że jest to ksiązka całkiem ciekawa.

Jej największym plusem jest pomysł autorki. Steven to interesująca postać, której ma się ochotę kibicować. A znowu morderca – Arnold Avery – jest tak paskudny, że nie ma tu problemu z oddzieleniem negatywnych i pozytywnych postaci. Ale tylko w przypadku tych dwóch osób. Bo co powiedzieć o babce i matce Stevena? Doznały wielkiej krzywdy, niewyobrażalnej. Ale same skrzywdziły kolejne osoby w swojej rodzinie. Może nie w tak okrutny sposób, chociaż można to poddać dyskusji. Zaginięcie, strata dziecka jest czymś okropnym, jednym z najokropniejszych rzeczy, które się mogą komuś przytrafić. Ale jeżeli potem przez prawie 20 lat nie robi się nic innego, tylko skupia właśnie na tym, ignorując, zapominając o dzieciach i wnukach, nie funkcjonując jako rodzina, to nie wiem, czy można tylko takiej osobie współczuć. Powiedziałabym, że zabrakło kogoś, kto przekonałby je do otwarcia się na resztę rodziny, o tym, by pomyślały o żywych, by może podjęły jakąś terapię. Morderca odbierając ich rodzinie Williama, odebrał im wszystko.

Gdy odłożyłam ksiązkę po jej przeczytaniu, pomyślałam, że jest raczej przeciętna, nie znalazło się w niej nic, co by mnie porwało. Jednak dopiero potem, gdy zaczęłam myśleć o Stevenie i jego rodzinie, to przekonałam się, że to jest ważny aspekt poruszany w „Szczątkach”. Daje do myślenia, utknął mi w głowie. I stąd ocena dobra.

Nie będę polecać nikomu tej książki z prostego powodu: jeżeli po przeczytaniu tego tekstu macie ochotę, by się z nią zapoznać – miłego czytania! Jeżeli nie – widocznie nie jest to książka dla Was. Tym razem tak – po prostu.

Reklamy

5 thoughts on “„Szczątki” Belinda Bauer

  1. Mam ochotę zapoznać się z tą książką. Porusza niezwykle ważną tematykę. Szkoda mi tego chłopaka, już od samego początku budzi emocje i mam nadzieję, że tak będzie do samego końca po przeczytaniu ,,Szczątków’.

    1. Cyrysia – budzi emocje, chociaż w inny sposób niż inni pisarze często skupiający się na dzieciach i młodzieży, np. Picoult. Ciekawa będę Twoich wrażeń.

      Dusia – hm… czy zbyt, to nie wiem, ale mocno straumatyzowany jest, zresztą chyba każdy by był w takich warunkach 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s