„Wedle reguły kreacji” Artur Boratczuk


Wydawnictwo: self-publishing, 2011

Oprawa: brak (e-book)

Liczba stron: 159

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Pierwszy raz odkąd prowadzę bloga trafiła mi się książka, o której nie mam w miarę jasnego zdania i niezbyt wiem, co chciałabym tak naprawdę o niej napisać. Myślę o niej i jej recenzji od piątku i wcale nie jestem mądrzejsza. Zdecdowałam więc rozpocząć pisanie, wena sama mnie poprowadzi tam, gdzie powinnam się znaleźć…

Stanisław Szmit miał nietypowe życie – ojciec nieznany, matka umiera przy porodzie, wychowuje go rodzina pomagająca księdzu, a to tylko początek. Mam nadzieję, że uda mi się zachować dla siebie jak najwięcej szczegółów fabuły, bo każdy z nich jest ważny i każdy wpływa na Stasia. W trakcie czytania cały czas zastanawiałam się tak naprawdę na jego życiem. Dlaczego potoczyło się tak, a nie inaczej? Kto i co o tym zadecydowało? Dlaczego akurat on musiał przejść przez tyle prób i jaki był ich cel? Olśnienie życiowo-naukowe? Ale za taką cenę? Czy warto?

Każda zmiana i wydarzenie dotykające głównego bohatera dosyć radykalnie wpływają na jego życie. Pierwsze zakochanie ostatecznie kończy się wygnaniem z domu. Ufanie przyjaciołom skutkuje małżeństwem, śmiercią, więzieniem. Można się zastanawiać dlaczego wszystkie te wydarzenia kończą się negatywnie. W pewnym momencie powolutku zaczyna wyglądać na to, ze los Stanisława zmierza w lepszym kierunku – wychodzi z więzienia, znajduje spokojną pracę, kogoś bliskiego sercu, rozwija swoją teorię naukową. Jednak los znowu postanawia zagrać Stasiowi na nosie, w efekcie czego – w trakcie podróży zagranicznej – dotyka go ostateczne olśnienie dotyczące tejże tworzonej przez niego teorii, a książka kończy się w bardzo otwarty sposób. Każdy z nas może dopisać własne zakończenie.

Autor stworzył dobrą i lekko niesamowitą książkę. Idąc ze Stasiem przez jego życie cały czas możemy się zastanawiać na ile jego decyzje wpływały na dalsze życie, a na ile warunkował je ślepy los na spółkę z innymi ludźmi. Czy mógł wpłynąć na swoje małżeństwo? Na przygody więzienne? Na pracę? Na ile mógł na to wpływać? Jak to naprawdę jest – determinujemy własne życie, czy gdzieś tam wszystko jest już zapisane i nie mamy praktycznie na nic wpływu?

Ta książka po części dotyczy także poprzedniego ustroju politycznego naszego kraju i bardzo ciekawie wpasowuje się to w całość książki. Na ile na życie Stasia wpływał fakt, że żył w tych czasach? Czy swoje przeżycia zawdzięcza samemu sobie, ustrojowi czy fatum?

„Wedle reguły kreacji” to książka dobrze napisana, przy użyciu ładnej polszczyzny. Jest to książka króciutka, jednakże nie jest to lekka lektura, budzi bardzo wiele pytań. Polecam osobom zainteresowanym rozważaniem nad celowością życia, losem, samostanowieniem.

Advertisements

17 thoughts on “„Wedle reguły kreacji” Artur Boratczuk

  1. A ja mam wewnętrzne opory wobec tej książki. Nie dociera do mnie tytuł, w ogóle nie wiem, jak go rozumieć. Okładka też mnie nie zachęca. Sama nie wiem. Przerzuciłam na czytnik i czeka. Pomijając już to, że przyszło, to jest;) Może kiedyś przeczytam, w końcu to króciutkie.

  2. powiem szczerze, ze mialam również propozycję od autora, aby zrecenzować tę książkę, ale czytając jej opis gdzies stwierdziłam że to nie dla mnie. Kompletnie i w ogóle nie moja bajka. Więc odpisałam że dziękuję ale nie jestem zainteresowana. Nie lubię męczyć czegos co od ‚pierwszego wejrzenia’ do mnie nie trafia

      1. vTytuł robi się bardziej przystępny właśnie po przeczytaniu. Dla mnie był on intrygujący, a teraz jest już bardziej zrozumiały. Okładka faktycznie dziwna, też do mnie nie przemawia. A przeczytałam już teraz, bo wiedziałam, że muszę oddać pożyczony czytnik, więc wolałam go jeszcze wykorzystać do przeczytania tej książki, a nie potem czytać ją na monitorze.

        Mary – pewnie, nie ma sensu brać się za coś, co kompletnie do Ciebie nie przemawia, bo szanse na przyjemność nikłe. Mnie ten opis trochę zaintrygował, tytuł też, więc zaczęłam czytać i poszło migiem.
        A Kalio ma rację – pewnie dostałaś już ją w tym właśnie pierwszym mailu. Przynajmniej ja tak miałam.

        1. No to mnie nie zapytał, tylko wysłała w ciemno. Może teraz pluje sobie w brodę?:))) E, mam tyle innych książek do czytania, ta może sobie poleżeć. Jeść nie woła. Tym bardziej, że jej nie zamawiałam ani nic.

  3. Zwróciłaś uwagę na te sprawy, które mnie umknęły – kwestia fatum i tego, co rządzi naszym losem. Ja skupiłam się bardziej na niszczeniu człowieka przez system. Koniec końców widzę jednak, że mamy podobne wrażenia z lektury 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s