Podsumowanie miesiąca – maj 2011


Uwaga! Tym razem chyba nikt tego nie przeoczy! Zanim pojawią się kolejne komentarze dotyczące ilości przeczytanych książek, przypomnę tylko, że jestem w takiej sytuacji życiowej, że na czytaniu mogę spędzać sporo czasu. Dlatego proszę: nie przerażajcie się, że czytacie mało, bo to ja jestem nietypowa i to raczej teraz, bo w innych momentach mojego życia czytałam po kilka książek miesięcznie. A teraz mam masę czasu + zafiksowałam się na czytaniu okrutnie i mało co innego robię 😛 Spokój więc i bez przerażania się! Raz na zawsze 😛

W maju miałam jakieś czytelnicze natchnienie, bo – mimo wielu zajęć, w tym tworzenia wniosku o grant – przeczytałam 21 książek. Jakościowo to był też niezły miesiąc, przerwałam czytanie tylko jednej książki. Ale nie dlatego, że była ona zła, tylko zwyczajnie nie była dla mnie, myślałam, że będzie bardziej ogólna, a była jednak bardziej specjalistyczna.

W ubiegłym miesiącu przeczytałam:

– 14 książek recenzyjnych,

– 3 książki w ramach akcji Kolejkowo,

– 2 książki własne nierecenzyjne,

– 1 książkę z biblioteki,

– 1 książkę pożyczoną.

Jak widać – niepotrzebnie wypożyczam książki z biblioteki, Kolejkowa i od ludzi, bo ciągle czytam mało własnych nierecenzyjnych. Od pół roku widzę taką samą tendencję, więc już najwidoczniej tak zostanie. Czytam dużo recenzyjnych, ale to jest także związane z faktem, że sporo się ich uzbierało i nie chcę, by okres oczekiwania był koszmarnie długi.

Wrażenia z lektury 16 książek pojawiły się na blogu, więc było nieźle biorąc pod uwagę, że kilku godzinach pisaniach wniosku grantowego często nie miałam w ogóle ochoty dalej myśleć i pisać. Całe szczęście, że ostatnio rzadko się tym zajmuje, bo to strasznie męczące (mózgowo) zajęcie.

Sześć z przeczytanych książek należy do cykli/serii. Tylko dwie z nich są kontynuacjami już rozpoczętych cykli/serii, reszta to rozpoczęcie całkiem nowych przygód czytelniczych 🙂

W maju NIE kupiłam żadnej książki, co wprawiło mnie w wielką, oszałamiającą dumę 😉 Za to napływ książek recenzyjnych był całkiem spory, więc wychodzi na…  nie wiem, czy zero czy minus 😉 Z biblioteki miałam tylko jedną książkę – w ramach naszego nowiutkiego Dyskusyjnego Klubu Książki. W tym tygodniu będziemy mieli pierwsze spotkanie dyskusyjne, bardzo jestem ciekawa, jak będzie, bo zaczęliśmy z mocno nietypową książką jak dla takiego towarzystwa wiejskiego, przeważnie po pięćdziesiątce 😉 Zaczynamy od „Kieszonkowego atlasu kobiet”, lektury nawet ciekawej, ale mocno nietypowej i w przesłaniu, i w stylu. Ciągle też walczę z pokusami wypożyczania cudeniek z biblioteki wojewódzkiej. Na razie wygrywam 😉

Odkrycia miesiąca… Maj był rekordowy ze względu na oceny, najlepszy miesiąc od stycznia. Wystawiłam aż pięć szóstek! Jeszcze chyba takiego miesiąca nie miałam nigdy! Zdecydowanie i z całego serca polecam „Sorry” Zorana Drvenkara, najbardziej nietypowy i zakręcony thriller jaki czytałam od dawna. „Zawsze przy mnie stój” Carolyn Jess-Cooke to przykład bardzo ciekawej prozy, anielskiej, ale jednocześnie bardzo ludzkiej, gorzkiej i prawdziwej. „Fioletowy hibiskus” Chimamandy Ngozi Adichie, o którym to nie zdążyłam napisać recenzji, to świadectwo przerażającego dorastania pod ręką kata i fanatyka religijnego, bardzo krótka, oszczędna w słowach i mocna w przekazie książka. „Ród Aszura” Nadżiba Mahfuza to świetny przykład bogatej, soczystej, orientalnej i lekko magicznej sagi rodzinnej osadzonej w Egipcie. A „Paranormalność” Kiersten White to przesympatyczna i zabawna książka dla młodzieży, nie pozująca na achy i ochy zakochanych, całkiem naturalna i najzwyczajniej w świecie fajna.

Gnioty miesiąca? Jest tylko jeden, ale za to niezmiernie gniotowaty! „Judasz całował wspaniale” Mairy Papathanasopulu. Książka przeciętna do bólu, a miano gniota zyskała ze względu na stworzenie najbardziej upierdliwych i durnowatych bohaterów o jakich czytałam od dłuższego czasu. Nie wiem sama ile razy (40?) miałam ochotę rzucić książką o ścianę! Toporny styl, niedopracowane dialogi i owi wkurzający bohaterowie to za dużo jak na mnie 😉

Kwiecień był najlepszym – od lutego – miesiącem pod względem ocen – średnia to 4,9. W sumie przeczytałam 7328 stron. Średnio przeczytane przeze mnie książi miały 349 stron.

To tyle. Maj był dobrym miesiącem.

Reklamy

12 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – maj 2011

  1. Też chętnie zapisałabym się do jakiegoś Dyskusyjnego Klubu Książki w okolicy. To fajne przedsięwzięcie. Co do ilości książek przeczytanych – chylę czoła 🙂 i pozdrawiam 🙂

  2. Matko, ile Ty czytasz! Jestem przerażona!!!O)

    A tego Judasza mam na półce – chcę go przeczytać, ale należał do serii, więc i tak bym go kupiła;)

    1. Książkoholiczka – no właśnie, wszystko zalezy od sytuacji życiowej, czasami czytałam 1 książkę miesięcznie, a czasami czytałam 22 😉 Życzę powodzenia w zwiększeniu ilości czasu na czytanie 🙂

      Sardegna – wiesz, to nasza bibliotekarka zaproponowała (a przecież żyję niby na prowincji, przecież wieś to li i jedynie ;p), ale wcześniej rozmawiała indywidualnie i pytała, czy byliby chętni. A może pogadaj z najbliższą Ci biblioteką? Albo zorganizuje spotkanie biblionetkowe? Bo to też takie spotkanie ksiązkowe jakby nie patrzeć. Również pozdrawiam!

      Kalio – iii tam, przerażona 😛 Sama pewnie tyle czytasz w wakacje, albo tylko niewiele mniej 😉 A co do Judasza – ja bardo chciałam to przeczytać, niestety dla mnie okazała się ona porażką miesiąca.

  3. Nie będę pisać, że jestem przerażona (zgodnie z wcześniejszą instrukcją), ale pogratuluje czasu na czytanie tylu książek oraz tego, że ich jakość była całkiem dobra 🙂 Oby tak dalej…

    1. Dusia – ja zwyczajnie miałam napad czytelniczy + nie mam innych pasji tak silnych, by zagrozić czytaniu 😉 Powodzenia w biciu swoich rekordów 🙂

      Mila – nie pisz, nie pisz 😛 Podejrzewam, że większość z Was w mojej sytacji i z moim charakterem miałaby też dobre wyniki :>

      Visell – mam masę czasu i szybko czytam. Nie kończyłam żadnych kursów, nie czytam akapitami, ale jakoś tak wychodzi, że szybko. Faktycznie, pewnie mogłabym czytać akapitami, ale nie chcę.

  4. Tylko pogratulować wyników! Ja w ciąży i po urodzeniu dziecka, jak siedziałam w domu i miałam dużo czasu, też miałam podobne osiągnięcia (książkę czytałam w dzień-maksymalnie dwa dni). Nie przerażam się zatem i nie porównuję, tylko gratuluję! 🙂

    1. Viv – uffff… Nareszcie! Nie ja jedna jedyna 😉 Bardzo się cieszę, że się nie przerażasz i nie porównujesz, właśnie o to mi chodziło! DziękI!

      Sara – :))) Zobaczymy!

      Vampirku – dziękuję 🙂 A dlaczego nie opłaca Ci się wypożyczanie ksążek z biblioteki?

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s