„Trucicielka” Eric-Emmanuel Schmitt


Wydawnictwo: Znak Literanova, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 246

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Czym jest obsesja i kto może jej ulec? Czy i my sami mamy obsesję na jakimś punkcie? Skąd się ona bierze i od czego się zaczęła? Czy każdy człowiek ma swoją obsesję?

„Trucicielka” ukazuje jak łatwo rozwija się ona w duszy każdego człowieka. Nikt nie jest w stanie jej uniknąć, prędzej czy później dorwie każego. A ma ona wiele twarzy…

Tytułowe opowiadanie „Trucicielka” to obsesja staruszki-trucicielki, która uniknęła kary, nowym proboszczem, który przybył na jej parafię. Obsesja proboszcza w namawianiu jej do przyznania się publicznie do winy. „Powrót” to obsesja marynarza, którzy pod wpływem silnego bodźca zaczyna myśleć tylko o żonie i córkach oraz ich wspólnych relacjach. „Koncert Pamięci Anioła” ukazuje jeszcze więcej jej wersji. Jest tam obsesja młodego chłopaka na punkcie zwyciężania i odniesienia sukcesu. Obsesja dojrzałego człowieka, który pod wpływem wydarzenia z młodości poświęcił życie ratowaniu – fizycznym i psychicznym – innych. Obsesja mężczyzny, który po wypadku zgorzkniał, znienawidził cały świat i żyje tylko dla zemsty, ślepy na wszystko. A „Elizejska miłość” to obsesja żony w stosunku do męża i męża w stosunku do żony, miłość od nienawiści dzieli tylko cienka linia, a gdy w grę wchodzi polityka i sława, to jest ona jeszcze cieńsza…

Jak zwykle u tego autora mamy tutaj przykłady spraw trudnych i wydawałoby się, że beznadziejnych, lecz czy do końca? Wszytkie opowiadania – oprócz obsesji – łączy także postać św. Rity, patronki od spraw trudnych i beznadziejnych, kobiet we wszystkich stanach. Bohaterom opowiadań zdecydowanie przydałaby się jej pomoc. Tak wielu z nich cierpi z powodu przeszłości i swych wyborów podjętych lata temu. Inni z kolei nie zauważali zmian ich dotykających i nagle budzą się pod wpływem jakiegoś wydarzenia i stwierdzają jakimi są naprawdę. Są osoby, które czują się niedocenione i osoby niedoceniające innych. Potrzeba im bliskiej, ważnej osoby, która trzymałaby ich przy życiu. W „Trucicielce” buzują wielorakie uczucia – od miłości, przez zazdrość, aż do nienawiści. Bohaterowie Schmitta przechodzą wewnętrzne przemiany, walczą lub ulegają swoim pragnieniom, potykają z losem. Życie w czystej postaci.

Mimo wszystkich zarzutów o rzemieślnictwo i podobieństwo do Coelho (nie mnie oceniać, czytałam tylko jedną książkę Coelho i nie podobała mi się), bardzo lubię książki Schmitta. Lubię go za pełnokrwiste, ciekawe historie, szalonych bohaterów, barwny język i umiejętność doboru słów. To widać najlepiej właśnie w opowiadaniach, krótka forma, która służy dobrze temu autorowi. Każde słowo wydaje się być sprawdzone i wyważone, panuje umiar, ale nie ma nic z bezbarwności.

Najbardziej urzekło mnie opowiadanie „Koncert Pamięci Anioła„, ale „Trucicielka” i „Elizejska miłość” są blisko tego ulubionego. Najmniej – jak widać – spodobała mi się historia marynarza, czyli „Powrót”, chociaż przyznaję, że jest bardzo przejmująca. A na końcu książki znaleźć możemy fragmenty pamiętnika autora z czasu, w którym tworzył właśnie ten zbiór. Z zainteresowaniem przeczytałam jego opisy bojów z formą, bohaterami, słowami.

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam ten zbiór opowiadań. Poleciłabym go wielbicielom twórczości autora oraz wszystkim osobom lubiącym czytać o ludzkich losach, uczuciach, rozwoju, walce wewnętrznej.

PS. Powiedzcie sami – czy widzieliście więcej niż dziesięć tak urzekających okładek jak ta?

Reklamy

16 thoughts on “„Trucicielka” Eric-Emmanuel Schmitt

  1. wszelkie obsesje to jeden z ciekawszych tematów.;)
    Zawsze mnie zastanawiało, co też ludźmi kieruje, że poddają się takim uczuciom. Np. natrętnemu zbieractwu książek:)))

          1. Kalio – też uważam, że wszelkie obsesje to ciekawy temat. I zastanawiałam się też nad tym samym, co Ty 😉

            Kalio i Zacofany – oczywiście, że to niegroźne przyjemne hobby, które tylko zajmuje przestrzeń życiową, rujnuje portfel, psuje oczy i kręgosłup 😉 A i jeszcze w dużej części gwarantuje ostracyzm społeczny i etykietkę dziwaka 😉 I nie ku chwale ojczyzny, bo przeciętnie bardziej oczytany człowiek, to człowiek, który wie więcej, więc trudniej nim manipulować 😉

              1. Zacofany – 😉 I tam z grubej, z grubej to bym zaczęła jakoweś teorie spiskowe wysnuwać 😉 I fakt, rozciągnęłam w aspekcie zdrowotnym zbieractwo na całe czytelnictwo 😉

                Kalio – Ja też ją właściwie lubię, ale trochę mi trudniej się nią chwalić, bo obracam się raczej w towarzystwie osób – mniej lub bardziej – czytających 😉

                1. Czytałam kilka książek tego pana i w sumie każdą z nich pamiętam a to dobrze o nich świadczy, ale z każdą kolejną jego książką zaczynałam dostrzegać podobieństwo do Coelho i jakaś taką naiwność. Ciekawa jestem jakie byłyby moje wrażenia po tej najnowszej jego książce, którą zrecenzowałaś

  2. O tak, okładka jest urzekająca. Osobiście nie przepadam za opowiadaniami, wolę dłuższe formy, więc „Trucicielki” raczej nie przeczytam

    1. Dusia – ja opowiadania lubię od czasu do czasu, ale jest kilkoro autorów, którzy sobie z nimi dobrze radzą. W tym gronie jest też Schmitt.

      Cyrysia – o, to czekam na wrażenia! 🙂

  3. Co do okładki – faktycznie, jest świetna. Skutecznie przyciąga wzrok w księgarniach i na bibliotecznych półkach. 🙂
    A co do treści – mi również najbardziej spodobało się opowiadanie „Koncert…”, chociaż tytułowe również było bardzo dobre. Postać Marie vel. Trucicielki była ogromnie intrygująca, właściwie to chyba jedna z najlepiej skonstruowanych postaci, z jaką kiedykolwiek się spotkałam. Szkoda tylko, że opowiadania są tak krótkie.
    Zaś co do podobieństwa twórczości Schmitta do Coelho, to muszę przyznać, że wg mnie ci dwaj pisarze to dwie zupełnie różne bajki. Czytałam kilka książek Coelho i dla mnie to zupełnie inna literatura niż chociażby „Trucicielka”.

    Pozdrawiam! 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s