Brak weny…


Jak w tytule – już drugi dzień nie jestem w stanie stworzyć recenzji. Już dwie książki czekają na opisanie, a jutro pewnie skończę czytać kolejne dwie cegiełki, które czytam i czytam. Uch… Może to dlatego, że generalnie mam gorący okres, wypompowuje mnie, więc i chęci na pisanie dla przyjemności nie starcza po całym dniu pisania wniosku? Nie wiem. Trzymajcie za mnie i moja wenę kciuki 😉

Reklamy

19 thoughts on “Brak weny…

    1. Visell – też mam taką nadzieję, tym bardziej, że mam same dobre książki do opisania!

      Pablo – 🙂 Matko, trzech to chyba nigdy na jeden raz nie napisałam 😉 To się nazywa megawena 😉 Tak, to fakt, że nadchodzi falami, czekam na kolejną 😀

  1. Wena to kapryśne stworzenie, chowa się po kątach i ucieka od swojego „właściciela” w najmniej odpowiednich momentach. Moja przykładowo kiedy usłyszała „piszemy prace licencjacką” szybikiem czmychnęła i tylko kurz widziałam za jej malutkim stopkami. Co do Twojej, hymm… nie jestem specjalistką w cudzych ale jestem pewna, że wróci… teraz pewnie gdzieś się czai blisko 🙂
    Pablo – skoro rozwinęłam już swoją teorie – weny jako żywej istoty – to w Twoim przypadku muszę zrobić poprawkę na to, że u niektórych osób żyją one w większych skupiskach 😀

  2. Może musisz zmienić perfumy albo postawić jej talerzyk z ciasteczkami na parapecie? Puchar lodów zaproponować, kąpiel w pianie albo wspólne oglądanie „Mody na sukces”? Muzy kapryśne stworzenia są, próbuj, próbuj:)

    1. Mila – o proszę, dzięki za przybliżenie tego unikatowego tworu mej osobie, czuję, że poznałam wenę lepiej 😀 A przy pisaniu prac: licencjackiej, magisterskiej i podyplomowej wena uciekała jak oszalała 😉

      Zacofany – hm… spróbuję. Jeżeli do jutra się nie pojawi, to będę przeprowadzać różnorakie próby zwabienia jej do mego boku 😉

  3. Będzie dobrze. To ja napisze, że zaglądam tutaj kiedy tylko mogą i miło mi się odpoczywa czytając siebie. Ciesze się na każdą recenzje i kilka zdań. Robisz naprawdę coś fantastycznego i fajnego – i mam nadzieję, że ci się to nie znudzi.
    Nie jestem z tym wszystkim sama 🙂 pamiętaj…

    1. Edith – może w innej sytuacji by tak było, ale teraz ucieszę się z jednego tekstu, a resztę wykorzystam na dalsze wypełnianie wniosku o grant 😉

      Mari – Oooo… Ależ mi przyjemność zrobiłaś swoimi słowami! Mam banana na twarzy od ucha do ucha 😀 Dziękuję serdecznie!

      1. Kurcze jeszcze się pomyliłem… miało być ciebie – przepraszam 🙂

        oryginał: odpoczywa czytając siebie
        a ma być: odpoczywa czytając ciebie
        przepraszam…

        Co nie zmienia faktu, że napisałem szczerze.

    1. Lisie – ha, jak widać – było z nami wczoraj podobnie.

      Kalio – przeżyje, przeżyje. Tylko wiesz – lubię pisać tekst krótko po przeczytaniu książki i dlatego się wkurzałam.

    1. Eulalia87 – nikt mi tutaj nie płaci, niestety 😉 Fajnie byloby się utrzzymywać z czytania książek i pisania o nich, ale to na razie hobby. Zobaczymy, czy kiedyś się uda je zmienić w pracę.
      A co do ilość-jakość, nie, nikt mnie nie pogania. Ja mam tylko taki zwyczaj, że staram się recenzję napisać w ciągu 1-3 dni od przeczytania danej książki, tak najlepiej mi się pisze. I dlatego się wczoraj wkurzałam, że już o dwóch ksiażkach próbowałam pisać i nic. Spróbuję dzisiaj z trzecią, może przełamie strajk weny 😉

      Iza – hm… robię to rzadko i najczęściej w ramach książek z tej samej serii/cyklu. Czasami robiłam i takie „recenzyjne”, ale generalnie wolę system: jedna książka – jeden tekst.

  4. Skąd ja to znam… Jak zauważyłam spora liczba prowadzących książkowe blogi przechodzi właśnie przez taki okres. Trzymam kciuki za szybkie wyjście na prostą 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s