„Niebo nad Maralal” Christina Hachfeld-Tapukai


Wydawnictwo: Telbit, 2011.

Oprawa: miękka

Liczba stron: 383

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Christina Hachfeld-Tapukani pochodzi z Hannoweru, wśród jej doświadczeń znajduje się również dziennikarstwo. W połowie lat osiemdziesiątych, po śmierci pierwszego męża wybrała się do Kenii, gdzie spotkała wielką miłość, swojego drugiego męża – Lpetatiego, wojownika Samburu.

Spróbujcie to sobie wyobrazić! Wasz małżonek nie żyje, macie dwóch synów, z którymi wyjeżdżacie do Kenii, by zmienić miejsce, odzyskać równowagę. Tam spotykacie kogoś, kto zmienia Wasze życie. I to jak! Nagle z przyjemnego, stosunkowo łatwego życia w dużym niemieckim mieście trafiacie na środek niczego w Kenii. Wioseczka, bez wody, bez elektryczności, domy z gliny, klepiska zamiast podłóg, rodzina, która jest ze sobą prawie cały czas, gdzie mężczyzna rządzi domem, ale to kobieta go utrzymuje, gdzie starszyzna decyduje o tym, co dobre, a co złe. Dla mnie byłby to wielki szok, nie wiem, czy zdołałabym się przystosować, może gdybym Lpetatiego kochała bardzo…

I chyba w tym jest cały sekret! W recenzjach prawie wszyscy w którymś momencie zastanawiają się, co ją skłoniło do podjęcia takiej decyzji. Padają hasła dotyczące niestabilności psychicznej, problemów z samą sobą, ale prawie nikt nie obstawia miłości między tą dwójką. Ja sama mam z tym problem, ale jednak skłaniam się do tego, że musi ich łączyć uczucie. Bo jakby inaczej była ona w stanie wytrzymać w tak różnych warunkach 18 lat? Wiem, że zapewne przyzwyczaiła się – chociaż częściowo. Ale widać w tekście, że nie do końca, mimo tych długich lat, aprobuje niektóre zachowania i cechy charakteru.

Autorka opisuje swoje życie w tej małej społeczności, swoje wyjazdy zarobkowe na wybrzeże, rozterki, zachwyty, problemy, ale także Kenię, jej naturę, tradycje. Stara się ona być jak najbardziej obiektywna, pisze o zderzeniu swojego charakteru i przyzwyczajeń z rzeczywistością kenijską. Widzi zarówno plusy ludzi, kraju, zachowań, jak i minusy. Zdaje sobie sprawę z różnic kulturowych. Sprawia wrażenie szczerej, myślącej kobiety. Jakże miła odmiana po „Białej Masajce”, gdzie autorka sprawiła na mnie wrażenie całkowitej kretynki, które zakochuje się w urodzie mężczyzny, a potem jest wielce zdziwiona wszystkim i pisze o przeżyciach. Christina Hachfeld-Tapukai jest jej przeciwieństwem. Stara się zmienić zarówno siebie, jak i otaczającą ją rzeczywistość, ale – realistycznie – przyjmuje metodę małych kroczków.

Ta książka sprawiła na mnie wrażenie, jest bardzo ciekawym świadectwem tego, że jeżeli naprawdę się chce, to i tak mocno różny kulturowo związek jest możliwy na dłuższą metę, a nie tylko na wakacje. W trakcie czytania cały czas się zastanawiałam dlaczego autorka prawie nie wspomina o czasach, gdy się spotkali, pobrali  i pierwszych latach małżeństwa. Dopiero po przeczytaniu zobaczyłam, że „Niebo nad Maralal” jest kontynuacją książki „Miłość lwicy: Życie, które jest miłością i przygodą”. Całe szczęście, że właściwie się tego nie odczuwa, może się tylko pojawić właśnie ta kwestia, o której pisałam. Ale kompletnie nie przeszkadza to w poznawaniu barwnych przygód autorki i jej życia w Kenii.

Polecam wszystkim zainteresowanym Afryką, Kenią, zderzeniem kultur, literaturą faktu, jak i również historiami o miłości. Ta książka jest przeplatańcem, który łączy wszystkie te rzeczy 🙂

Reklamy

8 thoughts on “„Niebo nad Maralal” Christina Hachfeld-Tapukai

  1. Wspaniała, recenzja. Książka mnie zaintrygowała i z przyjemnością poznam zawiłe losy bohaterki i poznam inną kulturę i obyczaje.

    1. Cyrysia – dziękuję! 🙂 Spróbuj, myślę, że może Ci się spodobać.

      Dusia – może zbytnio uwypukliłam miłość, chociaż w książce właściwie mało się o niej mówi, o wiele częściej przebija to między liniami. Ta książka jest głównie o tym, jak się jej tam żyje, o współbytowaniu, o kraju i ludziach w nim mieszkających.

  2. Oj, nie nie nie. Biała masajka wyleczyła mnie skutecznie z czytania o takich miłościach. Niestety, mam jak najgorsze zdanie o takich kobietach, które brną (a do tego z dziećmi!) w związki obce kulturowo. Uważam to za brak rozsądku, przezorności czy czego tam jeszcze, żadna miłość nie jest tego warta.

    1. Izzy – ale jej się udało 🙂 Żyją ze sobą już 18 lat i wygląda na to, że żyć będą. Mało które małżeństwo ostatnio dociera do nawet 10 rocznicy 😉 Poza tym jej dzieci już były dosyć dorosłe jak wyjeżdżała i żyją w Niemczech, nie zabierała ich do Afryki. Zapomniałam dodać, że jej życie jest podwójne: część roku z dorosłymi synami w Niemczech, a część w Afryce z mężem. Nie mają z nim dzieci, mają tylko przybrane, którym finansują naukę i życie, a one spędzają u nich wakacje.
      Nie wszystkie takie związki kończą się źle. Tak samo, jednokulturowe nie kończą się zawsze szczęśliwie 😉

  3. Mam w domu „Miłość lwicy’ i kiedyś nawet próbowałam przeczytać, ale trochę mi się ta historia wydawała… niewiarygodna. Tzn. rozumiem, że jest na faktach, ale ciężko mi uwierzyc, że w imię miłości można zamieszkac we wiosce w Afryce. A raczej, że istnieją takie kobiety. Podziwiam odwagę, ale ja bym się zastanowiła chyba z 1000 razy i na końcu zrezygnowała.
    Pozdrawiam:)

    1. Bigosowa – dla mnie to jest też abstrakcja, jak pisałam – nie wiem, czy bym się zdecydowała aż na taką zmianę. Bo generalnie nie mam problemu z różnymi zmianami kulturowymi, bo pracowałam z wieloma nacjami i w wielu krajach + mieszkałam 8 miesiecy w kraju dosyć różnym od naszego (też z groszymi warunkami życiowymi). Jednakże to jest bardzo radykalna zmiana. Jednak wierzę w uczucia i w to, że jak się czuje naprawdę dużą miłość, to jest się zdolnym do wszystkiego.
      A co do „Miłości lwicy” – jeżeli kiedyś dojdziesz do wniosku, że jednak to nie dla Ciebie, to pewnie z chęcią odkupię lub wymienię, bo jestem ciekawa początków tej historii. Ewentualnie pożyczę.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s