„Minotaur” Benjamin Tammuz


Wydawnictwo: Claroscuro, 2011

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 204

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Mężczyzna i kobieta, odwieczne przyciąganie, emocje, zatracenie. „Minotaur” to opowieść właśnie o zatraceniu. Czterdziestojednoletni mężczyzna, agent tajnych służb, w dzień swoich urodzin spotyka w autobusie kobietę swojego życia. Widzi tylko jej kark, włosy, profil, a i tak wie, że to ta jedyna, wyczekiwana całe życie. Niestety ona ma siedemnaście lat, jest jeszcze uczennicą, on jest od niej o wiele starszy, jest obcokrajowcem i szpiegiem. Związek niemożliwy do zrealizowania okazuje się być jednak związkiem życia. Jak to możliwe?

On pisuje do niej listy. Wytrwale, przez lata. Przysyła jej też płyty z ukochaną muzyką. Ona najpierw wątpi w prawdziwość tej sytuacji, nie ufa temu, że ktoś ją wielbi, stawia na piedestale, podziwia. Potem zaczyna ufać, pragnąć i tęsknić. Pisuje do niego listy, które odkłada do pudełka. Marzy o spotkaniu, wierzy, że mogą pokonać wszystkie przeszkody.

Mijają lata, dziewczyna powoli dojrzewa, przeżywa szczęście, tragedię, dojrzalsze uczucia. Jednakże cały czas gdzieś w zakamarku jej świadomości czeka tajemniczy wielbiciel. Mimo upływu lat listy ciagle przychodzą, mniej lub bardziej regularnie, ale przychodzą. Jakie będzie zakończenie tej historii? Czy uda im się spotkać i żyć razem? A może ona zapomni o nim, wyjdzie za mąż, urodzi dzieci? Albo on zdecyduje, że to już dosyć ułudy, nie warto gonić za kimś, kogo nigdy nie będzie można nawet dotknąć?

Pierwszy rozdział ukazuje nam rozwój sytuacji od momentu, w którym agent spostrzega dziewczynę. Mamy okazję poznać listy, które do siebie piszą, przemyślenia. Idziemy razem z nimi przez lata, obserwujemy co się z nimi dzieje, jak toczy się ich życie. Po zakoczeniu tego rozdziału można właściwie pomyśleć, że to koniec tej historii. Jednakże autor wybrał doskonałą, bardzo interesującą formę dla swojej powieści – po tym pierwszym rozdziale mamy okazję poznać punkty widzenia innych osób dotyczące tej samej sytuacji. A dodatkowo możemy poznać osoby, które pojawiają się w pierwszym rozdziale mniej lub bardziej chwilowo. Idziemy przeskokami od jednej do drugiej osoby, co jednak pozwala nam na ujrzenie naprawdę pełnej wizji całej opowieści. Poznajemy bohaterów, ich rodziny, wiemy, jak wyglądało ich życie i co doprowadziło ich do takiego, a nie innego wydarzenia. Bardzo mi się ten zabieg podobał! Na początku zastanawiałam się, co będzie po tym pierwszym rozdziale, ale jak zorientowałam się, o co chodzi, to historia mnie wciągnęła o wiele bardziej.

„Minotaur” to książka przejmująca. Nie czyta się jej prosto i przyjemnie, jest raczej jak bolesny odcisk, ale to właśnie dlatego, że tak mocno oddziałuje na uczucia i wydaje się być – mimo wszystko – taka prawdziwa. Nie chcę zdradzać zbyt wiele informacji o fabule tej książki, powiem tylko tyle, że bardzo dobrze skonstruowani są tutaj bohaterowie. Te ich współzależności, to przyciąganie i odpychanie, tworzenie innego człowieka od nowa, poświęcenie, a czasami wręcz okrucieństwo.  A dodatkowym plusem – dla mnie – była możliwość przypatrywania się oczami głównego bohatera formowaniu się państwa Izrael, temu, co działo się w tym czasie.

Przyznam, że na początku pomyślałam, że ta książka mi się nie spodoba. Potem jakoś stopniowo zalęgała się w mojej głowie i każdego dnia zmienia mi się mój pogląd z nią związany. Po zakończeniu czytania pomyślałam sobie: to dobra książka. Dzień później podniosłam ocenę na 4,5. A dzisiaj ponownie zmieniłam ją na piątkę. To chyba najlepsza rekomendacja dla książki – że nie daje się wyrzucić z głowy, zostaje w człowieku.

Sama nie wiem, komu mogłabym ją polecić. Myślę, że każda osoba mogłaby zaryzykować spotkanie z taką książką i wyniosłaby z niej coś innego. Warto też przekonać się do spróbowania mało u nas wypromowanej literatury izraelskiej. Ta książka zabiła mi ćwieka.

Advertisements

8 thoughts on “„Minotaur” Benjamin Tammuz

    1. Mogę Ci kiedyś ją przy okazji podrzucić do przeczytania 🙂
      Ja też mam tak rzadko, że zmieniam ocenę na lepszą, mało razy się tak zdarza. Generalnie w ogóle staram się nie zmieniać ocen, bo wychodzę z założenia, że oceniłam na tyle, na ile czułam, że mam ocenić w momencie zakończenia czytania. Aczkolwiek są wyjątki 😉

  1. Książkę mam już na liście, więc cieszy mnie bardzo, że tak się Tobie spodobała – to utwierdza mnie w przekonaniu, że warto po nią sięgnąć 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s