„Dziewięć wcieleń kota Deweya” Vicki Myron, Bret Witter


Wydawnictwo: Znak, 2011

Oprawa: miękka

Liczba stron: 366

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

Premiera już jutro – 4 kwietnia!

*****

Całkiem niedawno przeczytałam pierwszą książkę autorstwa tego duetu – „Dewey. Wielki kot w małym mieście” i przepadłam 🙂 Cudowna opowieść o nietypowym kocie oraz ludziach, którzy go pokochali. Bardzo ciepła, pełna miłości książka o tym, jak ludzie i zwierzęta do siebie pasują i jak potrafią wpływać wzajemnie na swoje życie. Czytanie zakończyłam zapłakana…

„Dziewięć wcieleń kota Deweya” to zbiór opowieści o kilku niesamowitych połączeniach ludzi i kotów. Jest to książka inspirowana poprzednią, jednakże można ją czytać oddzielnie. Nie poczujecie się zagubieni, bo na wstępie autorka przybliża historię Deweya i tego, jak ważny był dla wielu ludzi i jak na nich wpływał. Wszystkie historie przytoczone w tej książce dotarły do niej jako reakcje na śmierć Deweya, kiedy to ludzie czuli potrzebę zwierzania się z ich własnych przeżyć i stosunków ze zwierzętami.

Wszystkie te opowieści to przepiękne przykłady przyjaźni i miłości zwierząt i ludzi. Jasno ukazują potężny wpływ, jaki mogą na nas mieć zwierzęta, jak bardzo potrafią pomóc nam przetrwać ciężkie chwile, zmienić się, otworzyć, docenić życie. Ja sama mam szczęście, że u nas od zawsze były i koty, i psy. Dorastałam w domu, w którym były zwierzęta i to nauczyło mnie kochać je i doceniać. Widząc miłość moich zwierząt do mnie oraz wiedząc, jak bardzo je kochałam i kocham mogłam bardzo prosto zidentyfikować się z bohaterami tej książki. A historie te są niesamowite…

Mamy tutaj przypadki, w których kot był największym i najwierniejszym przyjacielem człowieka. W innych możemy obserwować jak też kot pomaga przetrwać komuś najgorsze momenty, załamania, choroby. Mamy koty broniące swoich właścicieli, tańczące przed nimi jak ninja, ukazujące im, jak ważne jest życie. Mamy koty, które mają tak wielką wolę przeżycia, że nawet porwanie przez sowę i upadek z wysokości, czy podtopienie w klozecie nie są w stanie jej ugasić. Koty cudowne, wyjątkowe, pełne miłości i wierności.

Moimi ulubieńcami zostali zdecydowanie Kot Bożonarodzeniowy, Duszek oraz Ciasteczko. Takie koty sama bardzo chciałabym mieć. Podziwiam je całym sercem 🙂 W ogóle nie jestem w stanie zrozumieć osób, które twierdzą, że są to rzeczy, nie mają duszy i w ogóle można robić z nimi, co tylko się chce. Taka osoba chyba nie miała nigdy kota czy psa kochającego ją najbardziej na świecie. Ja mam szczęście – miałam i mam zwierzęta, które uczyniły mi ten honor 🙂

Jest to bardzo ciepła, czasami smutna, czasami wzruszająca, a jeszcze kiedy indziej wywołująca uśmiech książka. Opowiada o historiach, które są bardzo pozytywnymi przykładami zarówno osób próbujących walczyć z przeszkodami i żyć jak najlepiej, jak i kotów, które im przywracają wiarę w wartość życia oraz obdarzają miłością. Lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika zwierząt! 🙂

Już nie Dewey, tylko mój własny prywatny wspaniały i bardzo kochany pieszczoch, czyli Kocio w kolejnej odsłonie 🙂

Advertisements

7 thoughts on “„Dziewięć wcieleń kota Deweya” Vicki Myron, Bret Witter

  1. KOOOOOCHA GRZESIUUU KOOOOTYYYY!
    Nawet ma jednego. Ale nie czyta o kotach. Bo kot Grzesia jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. I to nie jest – dzięki Bogu – kot w stanie czystym. Ani kot dachowiec. To Grzesiowy kot grubasek.

    Byłby zazdrosny o kota na okładce… 🙂

    1. Pablo – też bardzo mi się podoba ta kicia 😀 Ale mój za to jest najukochańszy 😀

      Grzesiek – dobrze, że Grzesiu kocha koty, dobrze 😀 A czytać o kotach fajnie jest, bo nie ma owo czytanie na celu zastępowania kota własnego kotami książkowymi, tylko budowania jeszcze lepszego związku z kotem własnym. A na dodatek tak się sympatycznie czyta o kocurkach 😀

      PS. Pokaż kota grubaska, pokaż! Chociażby mailem mi fotę podeślij jak nie chcesz upubliczniać 😉

  2. Cóż … taka kociara jak jak nie może powiedzieć NIE takiej książce 😉 Będę musiał się kiedyś rozejrzeć za tą, jak i wcześniejsza pozycją.

    Pozdrawiam 🙂

    1. Enedtil- tak myślałam, że kto jak kto, ale Ty to powinnaś przeczytać. Jestem praktycznie pewna, że obydwie książki przypadną Ci do gustu 🙂

      Fenrir – szkoda, że nie pamiętasz, bo może bym przeczytała jak miał takie zwariowane życie.

      Dusia – zapoznaj się, bo są naprawdę fajne – zarówno te o Deweyu, jak i te o kotach z tej książki.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s