Spotkania z autorami


Już od dawna „chodził” za mną pomysł na zbiorczą notkę dotyczącą spotkań autorskich, na których miałam okazję być. Jest ich na razie bardzo niewiele, bo jakoś wcześniej nie czułam pociągu do uczestniczenia w takich spotkaniach. A jak zaczęłam mieć ochotę, to za moment wyjeżdżalam do Macedonii, nie było mnie 8 miesięcy i właściwie dopiero od mojego powrotu zaczęłam bywać 😉

Pierwszym spotkaniem było to, w którego powstaniu miałam okazję pomagać dzięki mej znajomości z autorem – Wojciechem Góreckim. Dzięki recenzji „Toastu za przodków” wydarzyło się w moim życiu sporo dobrego – wywiad z autorem, spotkanie autorskie i całkiem sporo innych miłych zdarzeń 🙂 Spotkanie odbyło się grudniu 2010 roku w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece w Bydgoszczy. Mieliśmy okazję wysłuchać niesamowitych historii z pobytu autora na Kaukazie, jego doświadczeń, przemyśleń, odczuć. Było bardzo, bardzo ciekawie! A na dodatek mieliśmy szczęście kontynuować tę interesującą rozmowę również po oficjalnym spotkaniu 🙂

Kolejne spotkanie zawdzięczam Moni, bo to właśnie ona zorganizowała w swoim mieście spotkanie biblionetkowe połączone ze spotkaniem z Małgorzatą Wardą. Było to spotkanie całkowicie nieoficjalne 🙂 Przesiedziałyśmy (bo jakimś cudem zebrały się tylko kobiety ;p) w restauracji 4 godziny i byłyśmy zdumione, że czas tak szybko zleciał! Rozmowy dotyczyły oczywiście książek, ale nie tylko ich, rozmawiałyśmy na wiele tematów. A zaproszony gość  okazał się być przesympatyczną, ciepłą i interesującą osobą 🙂 Bardzo się cieszę, że chciało się im jechać taki kawał, by z nami spędzić kilka godzin! 🙂

Na ostatnim spotkaniu byłam w piątek. WiMB w Bydgoszczy zaprosiło tym razem Szymona Hołownię. Po przeczytaniu książki „Bóg: życie i twórczość” byłam bardzo ciekawa tego, co autor ma do powiedzenia w trakcie takiego spotkania, jak będzie odpowiadał na pytania, co sobą reprezentuje. Wybrałam się więc ze znajomymi, jednak wchodząc do biblioteki natknęliśmy się na dziki tłum! Okazało się, że obydwie sale (łączone) już są totalnie zapchane i moglibyśmy ewentualnie stać na korytarzu, gdzie ani nie byłoby nic widać, ani co gorsza nic słychać :/ Jak widać magia telewizji jest bardzo silna 😉 Zrezygnowani poszliśmy na kawę. I znowu potwierdziło się powiedzenie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, bo spędziliśmy przemiłe dwie godziny na rozmowach. Gdy wróciliśmy po ponad dwóch godzinach spotkanie ciągle trwało, było już jednak luźniej, więc można było chociaż wysłuchać odpowiedzi na ostatnie pytania. No i zdobyć autograf 😉

Aktualnie mam wielki apetyt na spotkania, jednak tylko na takie, na których bywają interesujący mnie autorzy 😉 Coraz bardziej podoba mi się idea spotkań oko w oko, słuchania na żywo, odbioru wizualnego. Na razie tylko siedzę i słucham (pomijając spotkanie z Małgorzatą Wardą, tam się zwyczajnie nie dało nie uczestniczyć ;p), zawsze staram się też przeczytać chociaż jedną książkę danego autora przed pójściem na spotkanie. Owszem, robię ja (lub inne osoby, z którymi jestem) zdjęcia i proszę o dedykacje w książkach.

Zobaczymy, jakie będzie moje szczęście dotyczące kolejnych spotkań, ale te dwa i pół 😉 na których byłam narobiły mi ochoty na dalsze!

A jakie Wy macie podejście do spotkań z autorami? Lubicie na nie chodzić? Uważacie je za potrzebne? Czy wręcz odwrotnie – za zupełnie zbędne? Czy – jeżeli chodzicie – przygotowujecie się jakoś do uczestnictwa? Czy robicie fotki, zbieracie dedykacje w książkach? Chodzicie na wszystkie spotkania, czy tylko na wybrane? Zadajecie pytania, czy tylko słuchacie? Staracie się porozmawiać z autorem? Ciekawa jestem Waszych opinii! 🙂

Reklamy

16 thoughts on “Spotkania z autorami

  1. Ja to jestem strasznie aspołeczna – idę do ludzi wtedy, kiedy muszę. Lubię kontakt z ludźmi, gdy już między nimi jestem, ale sama zeby zaczynać, to nie.
    Na spotkania z autorami nie chadzam, bo mi nie po drodze – małe prowincjonalne miasteczko. Ale podejrzewam, że to tylko wymówka, ta odległość. Gdybym miała blisko, to pewnie też bym nie poszła.

    1. Ja robię się coraz bardziej aspołeczna. Ale jakiś czas temu poczułam się skuszona, kilkoro moich znajomych chodzi na spotkania dosyć często i tak plastycznie je opowiadali, że zadziałało i dobrze mi z tym aktualnie 🙂
      Co do wymówki… 😉 Wiesz, ja mieszkam w dużej wsi, tutaj spotkań nie ma 😀 Nawet nie wiem, czy bywają (pewnie jakieś tak) w powiatowym mieście oddalonym o 9 km. Dwa spotkania z powyższych były w Bydgoszczy (czyli 23 km ode mnie), a trzecie w Grudziądzu (prawie 90 km) – do tego, by tam pojechać miałam jednak dużą motywację 😀 Na początku kwietnia prawdopodobnie wybiorę się do Torunia (koło 70 km) na spotkanie z Małgorzatą Gutowską – Adamczyk. No, ale ja mam zawsze (przynajmniej do tej pory) silną dodatkową motywację w postaci osób, które ze mną na tych spotkaniach były 🙂

      1. Hm… ja musiałabym całkiem sama. Nie jest to jakaś przeszkoda – mogę chodzić bądź jeździć sama, już duża dziewczynka ze mnie, nie zabłądzę, ale gdyby ktoś przyszedł i wyciągnął, to pewnie ruszyłabym się z fotela.

  2. Z pewnością to świetne wydarzenia, ale w mojej Wsi to spotkania z autorami są tylko z takimi, na których książki nawet nie spoglądam. Bywa 😉

    1. Grzesiek – 🙂 U nas we wsi spotkań w ogóle nie ma. A chyba z ciekawości zacznę sprawdzać, czy bywają jakieś spotkania w mojej powiatowej bibliotece, oddalonej o 9 km. Co do wyjazdów na spotkania – patrz odpowiedź na komentarz Kalio 🙂

  3. Agnieszko, bardzo dobry pomysł z promowaniem spotkań autorskich. Mieszkam na prowincji, więc to nie takie łatwe i kaprysić nie mogę. Nie wybieram zatem wielkich, bo kto by tu przyjechał. Jednak dzięki temu dokonywałam cudnych odkryć. Po spotkaniu, zauroczona pisarzem, sięgałam po jego twórczość. Tak przeczytałam całą Kosmowską, Fox, Szwaję, Wachowicz, Terakowską, Wołoszańskiego… A za największe odkrycie uważam Adrianę Szymańską z jej poezją i poetycką prozą. Oczywiście zaliczyłam i większe spotkania, ale w tłumie to kameralności brak i zdania rzucone w pośpiechu. Przy okazji autograf i dedykacja – obowiązkowo! Ciekawa jestem opinii innych. Zaglądnę 🙂

    1. Dziękuję 🙂

      Ja – tak,jak pisałam w odpowiedzi na komentarz Kalio – na spotkania jeżdżę, bo u nas nikt nie bywa 😉 Faktycznie, na takich dużych spotkaniach kameralności brak, ale i tak według mnie warto bywać 🙂 Oczywiście o ile ktoś lubi takie spotkania!
      A swoją drogą, to zainspirowałaś mnie swoim komentarzem. Może powinnam chodzić i na inne spotkania, nie tylko na wybrane? Bo może właśnie odnajdę kogoś godnego uwagi?

      1. To jeszcze raz ja. Wyszłam i weszłam jeszcze raz, bo nie przestaję myśleć, że można nie chcieć chodzić na spotkania z pisarzami. To może tylko ja jestem zachłanna, bo jeśli coś lubię, to chcę poznać do dna, nasycić się i mieć swoje zdanie. Do każdego miałam swoje własne pytania: do Wołoszańskiego o tajemnice zamku Książ, bo to moja mała ojczyzna; do Szymańskiej o Górkę Literacką w Sandomierzu, bo kocham klimat tego miejsca; Szwaja została „przepytana”, bo uczyła polskiego; z Fox rozmawiałyśmy m.in. o blogu Remigiusza Grzeli ; z Kosmowską odbyłam podróż do PRL-u; z Wachowicz przeżyłam cudną lekcję patriotyzmu i przy okazji umówiłyśmy się z prawnuczką Sienkiewicza na konie (!)itd…To niezapomniane chwile! Nie oddałabym ich za nic. Jeśli dobrze słucha mi się autora, to jego książki też mnie zaciekawią. Może to nie tak powinnam podejść, ale jakim jest człowiekiem, to taką aurę odda w swoich utworach. Zainspirowałaś mnie do posta. Muszę o tym kiedyś napisać. Dzięki za impuls! :):):)

        1. Twój zapał i zachłanność „spotkaniowa” brzmią naprawdę ciekawie i motywująco 🙂 Ja na razie siedzę cichutko na spotkaniach, jak mysz pod miotłą. Ale kto wie co będzie dlaej?
          Cieszę się, że przekazałam impuls do napisania notki i będę wyglądać z niecierpliwością 😀

  4. uwielbiam spotkania autorskie, z racji tego, że w Lublinie jest ich średnia ilość to staram się chodzić na wszystkie. Nawet jeśli żadnej książki autora nie czytałam, ale mam jej egzemplarz, to pójdę posłucham, zdobędę autograf. Czasami także specjalnie na takie spotkania książki kupuję. Nie przygotowuję się jakoś specjalnie, choć lubię wiedzieć o danym autorze podstawowe informacje. Zdjęcia robię zawsze, często też notuję różne rzeczy, używając ich później w podsumowaniu spotkania na blogu czy do gazety akademickiej. Oczywiście nie idę na spotkania z autorami o których kompletnie nic nie słyszałam, gdy nawet po przeczytaniu informacji podstawowych nie mam ochoty na poznanie danej osoby. Zazwyczaj słucham, gdyż jeszcze nie byłam na spotkaniu z autorem, którego twórczość znałabym na tyle dobrze, żeby czuć się pewnie i wiedzieć o co pytać. Ostatnio chciałam zorganizować spotkanie z Pilipiukiem na mojej uczelni, ale mi nie odpisał. Choć nie wiem czy to z jego niechęci, czy Fabryka nie dość dobrze pośredniczyła w wymianie informacji. Teraz na praktykach w bibliotece też mam plan zorganizowania spotkania z autorem książek dla dzieci.

    1. Zainspirowałaś mnie tym notowaniem interesujących rzeczy. Do tej pory nie robiłam notki na blogu po danym spotkaniu, ale może warto to zmienić? Muszę to sobie przemyśleć 🙂
      Też zdarzyło mi się kupić książkę specjalnie na spotkanie 🙂 Chociaż akurat chciałam przeczytać (i ciągle chcę) wszystkie książki napisane przez tą osobę, ale jeszcze żadnej nie miałam, więc nabyłam 🙂
      Ja się zastanawiam jak to jest z tym pytaniem autorów – czy pytać dopiero, jak się trafi właśnie spotkanie z kimś, kogo twórczość znam dobrze, czy pytać jeżeli mam pytanie nawet po przeczytaniu jednej książki.
      Fajnie, że masz zapał do organizowania spotkań autorskich 🙂

      PS. Co do spotkania z Pilipiukiem – wysłałam mail.

  5. Chodzę oczywiście na wybrane spotkania. Ostatnio wraz z żoną wybraliśmy sie na spotkanie z Szymonem Hołownią: silny charakter, wyraziste poglądy, asertywność, nie boi się wejść w spór z kimkolwiek, ma spójną wizję świata. Miałem wrażenie, że jego wizerunke medialny trochę mija się z tym, jaki Hołownia jest naprawdę. Ale to chyba naturalne. Warto było siedzieć w ścisku!

    1. Witam na moim blogu! 🙂
      Ja po tej nieudanej próbie wejścia na spotkanie z Szymonem Hołownią stwierdziłam, że następnym razem przyjadę godzinę wcześniej i zajmę sobie miejsce! Okazja powinna być prędzej czy póżniej, bo ponoć szykuje kolejne książki 🙂 Jestem bardzo ciekawa spotkania z tym autorem.

  6. Gdybyś mieszkała w Warszawie, to takie spotkania miałabyś prawie codziennie 🙂 i inne ciekawe także 🙂 Dlatego tu cały czas siedzę 🙂
    I zapraszam w odwiedziny 🙂

  7. Byłam na razie na dwóch i to dawno temu. Wspominam je bardzo dobrze, na jednym nawet zadałam pytanie, takie głupawe, ale młoda byłam 😉 Teraz natomiast mam jakiś odwrót, przeraża mnie wizja spotkania oko w oko. To znaczy, jeszcze z innymi ludźmi, to ok, mogę siedzieć i słuchać, ale np. na targach – na serio nie wiedziałabym co im powiedzieć oprócz zdawkowego – poproszę o autograf. Głupio by mi było. A np. ostatnio wymyśliłam kilka pytań do Dukaja, ale nie wiem czy bym się odważyła je zadać :]

  8. Po pierwsze, muszę się przyznać do ogromnego uśmiechu, który spowodowałaś, kiedy napisałaś mi, że również byłaś na tym spotkaniu. 🙂 Bardzo się ucieszyłam. A po drugie, to było moje pierwsze spotkanie z jakimkolwiek autorem i rozumiem o czym piszesz, apetyt rośnie w miarę jedzenia! 🙂

    Nie wiem czy widziałaś zapowiedź spotkania z Kretem, również w bibliotece, będzie opowiadał o podróży do Ziemi Świętej 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s