„Dziewiąty Legion” Rosemary Sutcliff


Wydawnictwo: Telbit, 2011

Oprawa: twarda

Ilość stron: 283

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

1 tom cyklu „Orzeł”

*****

Marek Flawiusz Akwila, młody oficer rzymski, przybywa do Brytanii, by objąć pierwszy raz dowództwo w granicznym forcie. Pragnął przybyć na wyspę również z innego powodu. Przed wielu laty jego ojciec był dowódcą sławnego dziewiątego legionu – „Hispany”. Pewnego dnia zostali oni wysłani w dzikie tereny Brytanii i… zniknęli. Cztery tysiące żołnierzy przepadło bez śladu. A wraz z nimi ich złoty orzeł – symbol legionu, honoru, zwycięstw. Marek chce – na ile się tylko da – poznać prawdę na temat tych wydarzeń.

Podczasu napadu na fort odnosi on wiele ran, które dyskwalifikują go z dalszej pracy w wojsku. Wyjeżdża do wuja, tam dochodzi powoli do pełni sił, ale jednocześnie nie może znaleźć sobie miejsca. Pewnego dnia – podczas walki gladiatorów – zauważa chłopaka, który walkę przegrywa, ale swoją postawą zwraca na siebie uwagę. Marek wykupuje niewolnika – Escę, czas powoduje, że są sobie coraz bliżsi, rodzi się przyjaźń. Młodzieńcom towarzyszy dodatkowo przyjaciółka Marka – Kottia oraz wilczek, który od dzieciństwa wychowywany był przez Marka i Escę.

Jednakże nagle pojawia się w życiu Marka szansa na podróż, która ma na celu zbadanie losów osławionego dziewiątego legionu oraz odzyskanie orła, który w rękach barbarzyńców może stanowić symbol podżegania do buntu, a jednocześnie jego odzyskanie przyczyni się do odzyskania honoru ojca Marka – dowócy tegoż legionu. Razem z Escą przemierzają dziką północ, przedstawiając się jako okulista i jego pomocnik. Co się stało z legionem? Przeżyli, czy zostali wybici w pień? Czy uda im się odnaleźć orła? Czy w ogóle powrócą żywi?

„Dziewiąty legion” to dobrze i wciągająco napisana książka dla młodzieży. Pełna jest przyjemnie stworzonych opisów, szczególnie Brytanii. Bohaterowie są dobrze skontruowani, chociaż na początku pomyślałam, że Marek, jak na osiemnastolatka zachowuje się bardzo dojrzale. A potem przypomniałam sobie, że to były przecież czasy rzymskie, gdzie kilkunastolatek to był dojrzały mężczyzna 😉 Według mnie jest to książka bardzo dobrze wyprofilowana dla swojej grupy docelowej – bohaterowie mają ciekawe przygody, ale jednocześnie przeżywają wiele momentów, które „inicjują” ich dojrzałość – pierwsza praca, pierwsza miłość, pierwsze zadania życiowe, pierwsze obowiązki. A do tego książka ta jest pełna przekazów dotyczących różnorakich uczuć i wartości – przyjaźni, honoru, odpowiedzialności, prawdy itp.

Podoba mi się fakt, że autorka pokazała, zarówno Rzymian, jak i lokalne plemiona brytyjskie w wyważony sposób. Nie mamy wizji filmów dotyczących tamtych czasów – lejącej się na prawo i lewo krwi, rzezi, seksu, tyraństwa. „Dziewiąty legion” to opis mieszania się kultur, formowania tożsamości, walki o niepodległość i wpływy. Oczywiście wszystko to ukazane jest na poziomie odpowiednim dla młodych czytelników.

Uważam, że „Dziewiąty legion” to dobra książka o przyjaźni, poświęceniu i honorze. Może być wartościową odskocznią od wampirów, magii, przemocy i łatwizny. Nie ma się zresztą czemu dziwić, ponieważ Rosemary Sutcliff pisała swoje książki już jakiś czas temu, a dopiero teraz pojawiają się one na polskim rynku. Duży plus dla wydawnictwa za bardzo ładną okładkę oraz przyjemną szatę graficzną.

Polecam wszytkim zainteresowanym tematyką ekspansji Rzymu w Brytanii, osobom lubiącym lekkie (ale nie głupie!) powieści historyczne (chociaż tutaj nie ma zalewu faktów związanych z historią, jest to opowieść skupiona na losach Marka) oraz opowieści o wadze przyjaźni. Ja z chęcią siegnę po pozostałe dwa tomy, które zresztą już czekają na półce 🙂

Trylogia ta reklamowana jest za pomocą teo filmiku:

A na podstawie książki „Dziewiąty legion” został wyprodukowany film, który w stanach miał premierę w lutym tego roku. Po obejrzeniu zapowiedzi obawiam się, że treść filmu nie do końca pokrywa się z treścią książki. Ale myślę, że i tak kiedyś obejrzę 🙂

Reklamy

16 thoughts on “„Dziewiąty Legion” Rosemary Sutcliff

  1. Uwaga! Przeczytałam całość! Żeby nie było, więc mogę się mądrzyć, ale nie będę.
    Przede wszystkim oglądałam film pod tym tytułem – dość dobry, ale tam była przemoc, chociaż mieszanie się kultur też. No i kojarzy mi się, że gdzieś po drodze błysnęła mi postać króla Artura. w książce też przemknął? A może to odrębne twory?
    W każdym razie mam w planach ten cykl od dość dawna.

    1. 🙂
      Co do filmu i książki – nie, w „Dziewiątym legionie” Artur nie pojawił się chociażby na sekundę. Tutaj plemiona są ciągle odseparowane od siebie, każde żyje osobno. A co do przemocy – tutaj przemoc tak naprawdę pojawia się chyba tylko w trzech momentach – w dwóch walkach zbrojnych oraz na arenie gladiatorów. O ile o czymś nie zapomniałam. Ale nie ma takiego dzikiego zalewu krwi, jak to nam całkiem często fundują filmy i książki dotyczące tamtych czasów. Tak sobie myślę, że może są różne filmy o tym samym tytule? Albo Artur pojawi się w kolejnych częściach trylogii? Zobaczymy 🙂

      PS. Jak przeczytam całość, to może paczka do Ciebie polecieć 😉

      1. Czyli muszą być dwa różne twory pod tym samym tytułem. Tylko dlaczego mi się kojarzy ktoś od oczu? A może film został zrobiony jako luźna konfabulacja?
        No nieważne. Co do paczki to ekhm…

        1. Mogą być dwa twory, niezbyt chce mi się szukać wśród filmów. Może też być tak, że film trochę luźniej nawiązuje do książki. Ten, który wrzuciłam w notce, to jest nowość – 2011 rok.
          A co do paczki – ekhm… z chęcią czy ekhm… może lepiej nie? 😉 Nie martw się, to nie będzie szybko :p Raczej później, niż szybciej 😉

    1. Pablo – Telbit, Telbit 🙂 Wyślij uśmiech lub kup sobie przy jakiejś okazji 😀

      Radek – Podejrzewam, że Pablo miał raczej na myśli pokusy recenzenta, niż jakieś inne reakcje 😉

      Zacofany.w.lekturze – dzięki wielkie za link na to forum historyczne! Z ciekawością poczytałam sobie o dziejach tego legionu. A co do całego cyklu, to zostałam zaskoczona. Wygląda na to, że albo wydawnictwo wydało tomy 1, 2 i 4, albo wydało ten ostatni tom „omnibus”. Ciekawe, czy można liczyć na wydanie pozostałych tomów?

  2. Książka zdecydowanie dla mnie. Uwielbiam takie opowieści, więc książkę bez dwóch zdań wciągam na listę pozycji, które muszę zdobyć 🙂

  3. Od razu mnie się skojarzyło z Łysiakową „Ostatnią kohortą”, tematyka ta sama. Tyle że Łysiak przegadał książkę, a ten może i nie 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s