„Jillian Westfield wyszła za mąż” Allison Winn Scotch


Wydawnictwo: Otwarte, 2011

Oprawa: miękka

Ilość stron: 270

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Jillian Westfield to młoda kobieta, posiadająca uroczą córeczkę, kochającego, chociaż zawsze będącego w biegu męża oraz piękny dom na przedmieściach. Wzorowa pani domu, matka, żona. Wychuchany dom, zadbane ciało, rozwijające zajęcia dla siebie i córki. Jednocześnie Jillian ciągle wraca myślami do czasu poprzedniego związku, który rozpadł się gwałtownie zaraz na początku znajomości z jej aktualnym mężem. Ciągle wyobraża sobie jakie byłoby jej życie z Jacksonem? Co by się stało, gdyby nigdy nie poznała i nie poślubiła Henry’ego? Jak wyglądałaby jej praca w agencji reklamowej,  z której zrezygnowała, gdy była w ciąży? Jak? Gdyby? Co?  Pytania kłębią się w jej głowie, wpływają na jej coraz gorszy nastrój, coraz bardziej potęgują niezadowolenie z aktualnego życia.

Nagle Jillian dostaje szansę na sprawdzenie, co by było gdyby… Przenosi się do momentu sprzed siedmiu lat, do czasów, kiedy jej związek z Jacksonem był jeszcze ciągle szczęśliwy, a Henry’ego wcale nie znała. Dana jest jej szansa podjęcia nowych wyborów, wpłynięcia na przyszłość, różnorakich zmian. Jak sobie z nimi poradzi? Co będzie dla niej ważne? Jakie decyzje podejmie?

Angielski tytuł książki – „Time of My Life” – lepiej oddaje jej ideę. Czyż większość z nas nie patrzy sentymentalnie w przeszłość i wspomina te „najlepsze czasy”? Dlaczego tak uwielbiamy oglądanie się w przeszłość i gdybanie nad kolejami losu? Wiele osób wręcz jest tak skupionych na przeszłości, że nie zauważa i nie docenia teraźniejszości. A przecież teraźniejszość to przeszłość jutra… I ciągle mamy na nią wpływ, nie jest nam potrzebna wycieczka w przeszłość.

Autorka stworzyła opowieść wciągającą, zadajacą wiele pytań dotyczących życia. Podejrzewam, że dla wielu czytelniczek może to być książka ważna właśnie z tego powodu – całkiem sporo osób lubi przypominać sobie dzięki książkom różne prawdy dotyczące życia. Język jest dosyć potoczny, „życiowy”. Fabuła i bohaterowie są skonstuowani ciekawie, jednak były momenty, które niestety odrobinę mi dokuczyły. Momentami zawdzięczałam to głównej bohaterce, bo denerwowała mnie jej chaotyczność i hm… miejscami wręcz zadziwiająca w jej wieku niedojrzałość (chociaż tutaj można zadać sobie pytanie dlaczego akurat te momenty mnie denerwowały? ;p). A dwa lub trzy razy zezłościłam się na autorkę (bo to chyba nie jest sprawa tłumaczenia). Dlaczego? Na przykład w końcówce książki bohaterka spazmuje nago w ramionach męża, który za chwilę wychodzi, by wsiąść do samochodu, w którym czeka na niego przyjaciel. A co robi naga bohaterka? Stoi w oknie i macha mu na pożegnanie.  Aż cofnęłam się odrobinę w tekście i przeczytałam jeszcze raz, nie znalazłam nigdzie jednak słowa o zarzuceniu czegoś na siebie (no, chyba, że naprawdę byłam zbyt zmęczona i półślepa i coś przeoczyłam ;p). Ciekawe, czy tylko ja mam wrażenie, że chyba to jednak nie miało być do końca tak 😉

„Jillian Westfield wyszła za mąż” to dobre czytadło, które umili nam wieczór, zostawi w głowie trochę życiowych pytań. Polecam wszystkim, którzy potrzebują odrobiny rozrywki, zapomnienia, relaksu.

PS. Brawa dla okładki, bardzo sympatyczna wersja 🙂

Reklamy

10 thoughts on “„Jillian Westfield wyszła za mąż” Allison Winn Scotch

  1. No właśnie takie momenty, które mogą zdarzyć się każdemu pisarzowi – te błędy rzeczowe, takie potknięcia – powinny być wyłapywane przez redaktorów i korektorów. Czy nikt nie czyta książek z uwagą im należną?

    1. Czyta, czyta:P I słyszy, na przykład, że narusza integralność tekstu albo że taki był zamysł autorski:) Poza tym w tym przypadku, moim zdaniem, wszystko zależy od przyjętej definicji nagości. Kiedyś kobieta bez kapelusza czułaby się naga:P

      1. Kalio – a pewnie, mogą się zdarzać, przecież to normalne. Ale faktycznie – przynajmniej w teorii – powinny zostać wyłapane.

        Ale trafiają się też sytuacje, o których pisze Zwl – że autor protestuje przeciwko zmianom i tyle 😉 Z innej strony są też niestety mniej wnikliwi redaktorzy, wszyscy znamy takie przypadki chyba. Ciekawe, który opcja wchodzi w grę w tym przypadku 😉

        Zacofany – hm… biorąc pod uwagę to, że książka dzieje się o ile dobrze pamiętam w 2008 roku, to chyba nagość jest tutaj nagością dosyć dosłowną 😀

          1. Buhahahaha… A żebyś wiedział, że ja aż tak bardzo wnikliwym czytelnikiem nie jestem, wręcz czasami dziwię się tym, co inni zauważyli w tej samej książce, którą ja czytałam 😉 Ale czasami rzucają mi się różne takie kwiatki w oczy.

  2. Moim zdaniem ta książka to jakas wielka pomyłka… Jeśli chodzi o mnie, to czyta się ją bardzo „jakoś tak” dziwnie. Zawiera dużo chaosu i dziwnych epitetów. Poza tym ilość przekleństw i wyrazów podobnych jest- myślę- zbyt duża, zeby mogło się fajnie i spokojnie czytać owy bestseler. Nie omieszkam, ze występuję w niej również fajne momenty. Ale to tylko sporadyczność…

    Pozdrawiam.

    1. Dlaczego czyta się dziwnie? A „dziwne epitety” to na przykład co? Bo niezbyt zgaduję o co może chodzić.
      Ja już przy innej dyskusji zauważyłam, że przekleństwa aż tak mnie nie rażą (dopóki nie występują w jakiejś porażającej ilości), może dlatego, że generalnie jest ich dookoła nas tyle w życiu, że przywykłam? Chaos faktycznie i mnie lekko dawał popalić, ale w stopniu nie przeszkadzającym zbytnio w lekturze.
      No tak, ale każdy z nas inaczej interpretuje książki, odbieramy je przez własne „okulary” doświadczeń i kultury, więc nie ma się co dziwić 😀

      Również pozdrawiam!

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s