„Książę Mgły” Carlos Ruiz Zafon


Wydawnictwo: Muza, 2010

Oprawa: twarda

Ilość stron: 198

Moja ocena: 4/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Rok 1943. Nastoletni Max wraz ze swoją rodziną przeprowadza się do małego miasteczka, mniej zagrożonego wojną. Czy jednak jest to miasteczko tak sielskie i bezpieczne, jak sprawia wrażenie? Znaki od początku wskazują na to, że jednak nie – zegar dworcowy chodzi do tyłu, przybłąkuje się do nich dziwaczny kot, niedaleko domu znajduje się ogród pełen rzeźb, które na dodatek wydają się zmieniać pozycje. A to wszystko okraszone jest różnymi szeptami, przeczuciami, mgłą…

Max już pierwszego dnia poznaje Rolanda, przybranego wnuczka latarnika. Chłopcy błyskawicznie przypadają sobie do gustu, a kolejnego dnia dołącza do nich starsza siostra Maxa. Spędzają razem praktycznie całe dnie, nurkują, rozmawiają, poznają lokalne historie. Historie z których wyłania się powoli przerażający obraz Księcia Mgły, okrutnego i bezlitosnego, który potrafi spełniać marzenia, ale w zamian wymaga złożenia przez daną osobę obietnicy, która musi zostać dotrzymana. A są to obietnice straszliwe!

Młodsza siostra Maxa trafia do szpitala, po tajemniczym upadku ze schodów. Rodzice całe dnie i noce spędzają w szpitalu, a starsze rodzeństwo korzysta z wolności i próbuje rozwiązać tajemnicę Księcia Mgły. Pojawia się coraz więcej pytań – kim jest Roland? Kim jest latarnik? Jaki jest jego cel pobytu w tym miasteczku? Co grozi im wszystkim? Co się niedługo wydarzy i jak mogą zapobiec nieszczęściu? W ostatecznym starciu z siłami zła trójka ta walczy dzielnie, próbuje się wzajemnie wspierać i ocalić, czy jednak im się to uda?

„Książę mgły” to pierwsza ksiażka Zafona, którą miałam okazję przeczytać. Tak, tak, dobrze czytacie, pierwsza. I dlatego mogłam podejść do debiutu autora bez żadnych oczekiwań i wizji cudowności na mnie czekających. Czekała na mnie miła niespodzianka. Czuć, że jest to debiut i to kierowany do młodzieży. Jednak książka ta zagwarantowała mi miłą podróż aż 3 autobusami i wciągnęła tak, że nie odczułam trudów podróży 🙂 Bardzo podoba mi się wyobraźnia autora, nie mnie sądzić, czy wtórna i bazująca na dziełach innych, czy nie. Mnie się podobało 🙂 Do gustu przypadł mi także Max, bardzo fajny z niego młody człowiek, pozostała dwójka jest w porównaniu do niego o wiele mniej dopracowana.

Wydawnictwu należy sie plus za bardzo ładne wydanie – dobrana do treści  i solidna twarda okładka, fajny papier, przyjemna czcionka.

Polecam wszystkim, którzy lubią delikatny nastrój grozy, lekko magiczne opowieści, odwieczną walkę dobra ze złem. Książka interesująca szczególnie dla młodego czytelnika, ale według mnie nie tylko 🙂

Reklamy

8 thoughts on “„Książę Mgły” Carlos Ruiz Zafon

  1. Jeśli spodobał Ci się „Książę mgły” to z pewnością zakochasz się w „Cieniu wiatru” (koniecznie przeczytaj!), zresztą chyba wszystkie książki Zafona przypadną Ci do gustu :). „Książę mgły” jest moim (i nie tylko moim, z tego co widziałam na innych blogach) zdaniem najsłabszą powieścią tego autora. Najsłabszą nie znaczy, że złą, bo Zafon sam w sobie jest świetny :).

  2. Ja próbowałam przeczytać „Cień wiatru” i niestety poległam…
    Może zaczęłam znajomość z tym pisarzem od niewłaściwej książki:)

    1. Ta książka była – jak widać – na czwóreczkę. Głównie dzięki temu, ze była wciągająca i z fajną wyobraźnią 🙂 Ciekawa jestem „Cienia wiatru”, czeka już od dawna na półce, może wiosną w końcu dam radę przeczytać?

      Balianna – 🙂

      Anek7 – o proszę… Wiem, że większość ludzi bardzo lubi tę książkę, ale jak widać – nie wszyscy 🙂 Co zresztą jest całkowicie normalne, tak jest chyba w przypadku każdej książki 😀

  3. Wysoko to oceniłaś, ja niestety uważam, że niektóre wprawki powinny zostać w szufladach.
    Nie twierdzę, że tekst jest zły. On jest wg mnie niedopracowany. Na szczęście Zafona w ogóle lubię, więc dałam mu wielką sznasę na jeszcze. Podobno mają być dwa kolejne tomy tego cyklu. Ja chyba sobie daruję.

  4. Tej książki jeszcze nie czytałam, może za jakiś czas się zabiorę, więc co do treści wiele nie napiszę. Lecz przyznam Ci rację, że okładka jest pięknie wydana, pozostałe dwie też zapowiadają się z równie pięknymi okładkami 🙂

  5. Ja właśnie jestem w trakcie czytania i powiem tak – całe szczęście, że to takie krótkie ( w sensie objętościowym). Jakoś nie trafia do mnie zupełnie – może jestem już za stara na taki styl pisania ;P. Dodam , że uwielbiam takie mroczne, tajemnicze klimaty, ale tutaj po prostu brakuje rozwiniętej narracji, jak napisała Kalio – takie niedopracowanie. Ale to tylko moje odczucia po przeczytaniu połowy – może potem będzie lepiej 🙂

    1. Kalio – czwóreczka z umilenie podróży 🙂 I za to, że mnie jednak wciągnęło. Co do niedopracowania – faktycznie, ma trochę „kantów”. Jednak liczę, że dalsze części je wygładzą i pokażą, że autor się rozwinął w dobrym kierunku. Zobaczymy!

      Blackmilk – faktycznie, widziałam wersje oryginalne i są bardzo ciekawe. A wnioskując z tego, że ten tom został wydany z podobną okładką, to zapewne pozostałe dwa także 🙂

      Nemeni – hm… wiesz, chyba nie natchnę Cię otuchą, mam wrażenie, że obydwie połowy są podobne 😉 I mogę tylko odpowiedzieć to samo, co odpowiedziałam Kalio 🙂 Z dodatkiem tego, że ja generalnie takie książki dla młodzieży czytuję całkiem często i może dlatego jestem „łagodniejsza” w odczuciach?

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s