„Świadectwo Judasza” Rainer M. Schröder


Wydawnictwo: Telbit, 2010

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Ilość stron: 618

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

*****

Jako podlotek zaczytywałam się w powieściach o Panu Samochodiku i w książkach typu „W 80 dni dookoła świata”. A zamiłowanie do czytania powieści przygodowych zostało mi do dzisiaj, właściwie dziwne, że ostatnio rzadko je czytam. A już powieści przygodowej, która by mnie pochłonęła do reszty i nie dała się od niej oderwać nie czytałam już wieki. Jednak w końcu się taka trafiła!

Zamawiając „Świadectwo Judasza” miałam mieszane uczucia, obawiałam się kolejnego klona „brownowego”, ale całe szczęście zdecydowanie się myliłam! Bo jest to typowa powieść przygodowa i bliżej jej do historii o Indianie Jonesie czy Phileasie Foggu, niż tej o Robercie Langdonie.

Do posiadłości lorda Pembroke’a zaproszono cztery osoby, kobietę oraz trzech meżczyzn. Nie znają, lecz dzięki przebiegłym zagrywkom lorda ich losy się łączą – otrzymują misję odnalezienia Ewangelii Judasza! Ewangelia ta została przed laty odnaleziona przez brata lorda, który to jednak stracił rozum, ukrył tekst, a niedługo potem popełnił samobójstwo. Jednakże Mortimer Pembroke zostawił notatnik zapełniony chaotycznymi tekstami, cyframi, rysunkami. Tylko dzięki rozszyfrowaniu treści notatnika znaleźć będzie można ten unikatowy dokument.

Do tego właśnie celu zaangażowano czwórkę głównych bohaterów. Harriet – mistrzyni rzucania nożami, artystka cyrkowa, której przeszłość jest hm… niejasna. Alistar – ciągle wpadający w tarapaty hazardowiec, świetnie grający w karty. Horiato – posiadający wielki talent plastyczny, złodziej i włamywacz.  Byron – dżentelmen o ogromnej, wszechstronnej wiedzy, specjalista od szyfrów. Prawda, że ciekawa to gromadka? Bohaterowie są naprawdę barwni, pełni temperamentu, o zróżnicowanych charakterach, upodobaniach, a nawet używający zróżnicowanego języka, oddającego ich pochodzenie.

Na czwórkę bohaterów czeka wiele przygód, każdy dzień to właściwie praca nad kolejną z zagadek pozostawionych przez Mortimera. A miał on ogromną wyobraźnię. Zafundował naszym bohaterom przejażdżkę po Austrii, Rumunii, Turcji, Grecji, Egipcie… A podróże i odszyfrowanie wiadomości zostawionych przez Mortimera to tylko część „atrakcji” – czeka ich jeszcze masa innych, np. zamachy na ich życie, szpiedzy, ucieczka przed pewnym – lekko krwiożerczym – hrabią, włamania, zakon również poszukujący tego samego tekstu. A część z nich znajdzie nawet miłość! 😉

A to wszystko na dodatek dzieje się w 1899 roku! Dla mnie to dodatkowy smaczek, bo autor bardzo realistycznie odmalował dziewietnastowieczną Europę (i nie tylko) – zarówno miasta, jak i społeczeństwa. Te wszystkie szczególiki, które nam zafundował – opisy miejsc, budynków, środków komunikacji, a nade wszystko zachowań ludzkich – piękna sprawa! Bardzo ciekawa otoczka dla tego typu przygód.

Jest to literatura czysto rozrywkowa, ale jakże wciągająca! Zdecydowanie gwarantuje dobrą rozrywkę 🙂 Autor potrafi tworzyć bardzo plastycznych bohaterów, świetnie odtworzył świat z tamtych czasów, a na dodatek pięknie bawił się swoją koncepcją – przeplatał losy bohaterów z losami innych bohaterów literackich, wplatał postaci wzorowane na osobach rzeczywistych. Mamy na przykład van Helsinga, hrabiego Drakulę, Herkulesa Poirot, a także Basila Sahara (który wzorowany był na Basilu Zaharoffie). Autor tymi zabiegami puszcza do nas oczko, zachęca do skupiania się na tym, co dalej pojawi się w treści książki, czym jeszcze nas zaskoczy. A na dodatek Ewangelia Judasza to dokument, który faktycznie został odnaleziony (w 1978 roku), jednak w książce ma chyba większe znaczenie, niż miał w rzeczywistości.

Rainer M. Schröder to autor bardzo znany w Niemczech i zadziwiająco mało znany w Polsce. „Świadectwo Judasza” spodobało mi się tak bardzo, że zdecydowanie ucieszyła mnie wiadomość, że Wydawnictwo Telbit planuje wydanie kolejnej książki tego autora – „Dni ciemności. Cieszę się, ponieważ „Świadectwo Judasza” zagwarantowało mi godziny świetnej rozrywki, nie mogłam sie od tej książki oderwać. Uważam, że czytanie od czasu do czasu takiej książki świetnie pozwala się zrelaksować, zapomnieć o otaczającej nas rzeczywistości, a na dodatek ta akurat książka może wnieść w życie czytelnika (szczególnie młodszego) wiele aspektów dodatkowych. Niesie na przykład jasne przekazy dotyczące przyjaźni, lojalności, odpowiedzialności, oferuje bardzo wiele informacji dotyczących szyfrowania tekstów, no i pokazuje jak pomysłowo można nawiązywać do różnorakich postaci literackich 🙂

W swojej kategorii – mocna piątka! Polecam wszystkim, którzy lubią główkować, rozwiązywać zagadki oraz mają odwagę dać się porwać akcji ksiązki 🙂

Reklamy

17 thoughts on “„Świadectwo Judasza” Rainer M. Schröder

  1. Od dawna poluję na tę książkę, zachęcają mnie pozytywne recenzje na jej temat. Muszę się chyba za jakiś czas wybrać do biblioteki i jej poszukać, bo chciałabym się osobiście przekonać, czy ta lektura rzeczywiście jest taka interesująca. 😉

    1. Kalio – to życzę powodzenia w łowach 😉

      Lenalee – faktycznie, pozytywnych recenzji jest sporo, właśnie sobie przejrzałam sieć i trochę podczytywałam 🙂 A czy i dla Ciebie będzie taka interesująca? Zobaczymy, to zależy od Twego gustu czytelniczego 🙂

      Viconia – wypożycz i daj znać, jak Ci się podobało 🙂

  2. miałam okazję ją czytać i w pełni zgadzam się z Twoją opinią. klimat jaki stworzył autor sprawia, że czujemy jakbyśmy niemal sami uczestniczy w tych przygodach.

    1. Anek7 – ha! Mam coraz częściej takie same wrażenie 😉

      Vampire – jeżeli kiedyś się zdecydujesz, to jest właśnie jedna z tych, które mogą godnie reprezentować ten gatunek 🙂

      Varia – Dokładnie tak 🙂 A od dzisiaj w księgarniach można znaleźć kolejną książkę tego autora!

  3. Brzmi bardzo dobrze:) Ja jednak jak Kalio twardy będę:) Wielkimi krokami zbliża się wiosna, więc będę musiał narzucać ograniczenia:) Szkoda, ale jak to mawia mój sąsiad: „twardym trzeba być i twardego mieć” jak coś to wygwiazdkuj:P

  4. To lektura dla mnie. Czytając recenzję już znalazłam się na drodze ich wędrówki. Zaciekawiłaś mnie maxymalnie. Czy to choć trochę podobne jest do Kodu Leonarda Da Vinci?

  5. Świetna recenzja. Widzę, że nie tylko mi się książka spodobała. Też ostrzę sobie ząbki na „Dni ciemności”, ale to dużo mniej obszerna od „Świadectwa…”, za to za tą samą cenę, więc na razie jakoś się powstrzymuję 🙂

    1. Pablo – Hm… a co w związku z wiosną? Że więcej pracy? Nic gwiazdkować nie będę, dopóki nie rzucasz mi tutaj jakimiś bardzo wulgarnymi tekstami 😉

      Zosia – hm… poszukiwanie ukrytego, odszyfrowywanie wskazówek. Poza tym niewiele – mniej zbrodni, zdecydowanie mniej okrucieństw, inne czasy.

      Fri2go – dzięki! 😀 Ja książkę przeczytałam już teraz właśnie dzięki Twojej rekomendacji! A „Dni ciemności” już sobie załatwiłam 😉

  6. Zachęciła mnie ta recenzja. Jak tylko dorwę gdzieś książkę na pewno nie przejdę obojętnie. Pozdrawiam 🙂

  7. Brzmi bardzo ciekawie i być może w przyszłości się na nią skusze. Zwłaszcza zachęca mnie ta wzmianka, że książka jest podobna do historii o Indim, którego wręcz uwielbiam 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s