Podsumowanie miesiąca – styczeń 2011


Miała się dzisiaj pojawić recenzja książki Pana Pawła Pollaka – „Niepełni”. Miała, ale niestety grypa zawładnęła mymi siłami dzisiaj prawie całkowicie i nie dam rady stworzyć sensownej recenzji, a byłoby o tej książce szkoda pisać „po łebkach”. Mam nadzieje, że jutro już będzie lepiej i wena razem z kreatywnością powrócą do mnie 😉

Brak sił spowodował, że nabrałam ochoty na coś mało kretywnego i raczej „odtwórczego” – zrobienie podsumowania. Nigdy nie robiłam podsumowań miesięcznych i jeszcze nie do końca jestem przekonana, czy po tym pierwszym pojawią się kolejne. Zobaczymy, jak taka formuła przypadnie do gustu zarówni mnie, jak i Wam.

Styczeń był całkiem dobrym miesiącem pod względem lektur.  Przeczytałam 21 książek + zaczęłam trzy, ale nie dałam rady ich przeczytać. Poległam na próbach przeczytania książek:

„Cena wody w Finistère” (nudy, nudy i jeszcze raz nudy!),

„O aniołach” (książka raczej dla kogoś bardziej obeznanego z tematyką i/lub osoby wykazującej się głębszym zainteresowaniem filozofią, logiką oraz myśleniem abstrakcyjnym. Opis książki wprowadził mnie trochę w błąd i dlatego ją zamówiłam. Jednak dziękuję Wydawnictwu Universitas za przesłanie książki :)),

„Badania terenowe nad ukraińskim seksem” (chaos i sztuka nowoczesna, nie dla mnie).

Wszystkie przeczytane książki były w formie „tradycyjnej”, e-booków oraz audiobooków brak. W ubiegłym miesiącu przeczytałam:

– 13 książek recenzyjnych (+ 1 jedna niedoczytana),

– 3 książki w ramach akcji Kolejkowo (+ 1 z tych, których nie byłam w stanie przeczytać),

– 3 książki własne(!) (+ 1 z niedoczytanych),

– 2 książki z biblioteki.

13 książek z 21 już opisałam na blogu, co uważam za niezły wynik. W styczniu przeczytałam dwie do tej pory w Polsce wydane części cyklu „Szeptem” oraz tom drugi trylogii „Ognisty wiatr” (tom 3 Fabryka Słów jednak planuje wydać w marcu – hurra! :D). Tylko Becca Fitzpatrick była autorką, po którą sięgnęłam dwa razy, reszta autorów się nie powtarza.

Kupiłam tylko jedną książkę, a i na tą skusiłam się dlatego, że była za grosze w licytacji WOŚP. Nie dotarła do teraz do mych rąk, więc chyba ktoś albo zadecydował za mnie w kwestii jej posiadania, albo wysłano ją zwykłym listem i PP sobie przywłaszczyła kolejną z moich przesyłek :/ Na przeczytane 21 styczniowych książek nie wydałam ani jednego złotego! No, chyba, że doliczę po kilka złotych do książek „kolejkowych”, które po przeczytaniu muszę przesłać dalej. Ale to i tak wynik niezły 😉

Zdecydowanie za mało jest ciągle w moich statystykach książek własnych nierecenzyjnych i niestety nie znalazłam środka, który pozwoliłby mi to zmienić. To znaczy znalazłam – baaaardzo powoli przykręcam kurek „recenzyjny”. Innymi słowy robię się bardziej wybredna ;p Zmusza mnie do tego czysto praktyczny powód – nie mam miejsca na książki, a nie chcę ich składować w kartonach, na podłodze i na parapetach. Nie i tyle. Książki mają być w witrynach, na regałach i półkach, nigdzie indziej.

O porażkach miesiąca pisać nie będę, bo naprawdę złych książek nie czytałam, a o przerwanych już wspominałam. Odkrycie miesiąca? Książka „Ksiądz Rafał” – za przywrócenie wiary w ludzkość (tak nie mogłam się doczekać egzemplarza do recenzji, że aż pożyczyłam i przeczytałam! :D) oraz „Pompa nr 6 i inne opowiadania; Nakręcana dziewczyna” – za dołożenie cegiełki do nawrócenia mnie na czytanie SF ;p

Najlepsza książka? Nie zadecyduję przed zamknięciem ankiety, nie chcę wpływać na wyniki 😛 Rzuciłam jednak okiem na to, co mi Excel mówi, a mówi, że powinnam raczej nazwać styczeń miesiącem bardzo dobrym, bo średnia ocena przeczytanych w styczniu książek to 5,05 😀 W sumie przeczytałam 6892 strony, co średnio daje 328 stron na jedną książkę.

Przewidywania na luty są dużo skromniejsze – w końcu połowę lutego spędzę na prowadzeniu szkolenia, w trakcie którego będę miała tylko robotę i stres, zero czasu na czytanie 😦 Na razie jednak mogę ciągle trochę czytać, więc zaraz zaopatrzę się w chusteczki, herbatkę, książkę i uciekam na kanapę.

PS. Tych, którzy jeszcze nie zagłosowali zapraszam do oddania głosu w ankiecie obok notki 🙂

Reklamy

18 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – styczeń 2011

  1. bardzo ładne statystyki 😉 daleko mi tam do Ciebie, ja ledwie dałam rade 8 przeczytać i do tego ze średnią stron na książkę 292… jesteś moim niedoścignionym wzorem! 😉

    zdrowia życzę!

    1. Dziewczyny (i wszyscy kolejni ewentualni komentatorzy): każdy czyta tyle, ile może i chce. Każdy ma swoje tempo czytania. Każdy ma inny styl życia i spędzania czasu wolnego. Nikt nie powinien miewać żadnych kompleksów „liczbowych” w odniesieniu do czytania.

      Tako rzekłam ja, Enga!

      PS. Ten miesiąc to efekt posiadania olbrzymich ilości czasu wolnego.

    1. Zacofany – ja Ci dam biurokratkę :p Raczej osoba powoli nabierająca umiłowania do analizy swojej sytuacji czytelniczej 😉

      Pablo – nooo, u Ciebie również to bardzo ładnie wygląda, czytałam przed momentem 😉

      1. Gdybyś chciała być absolutnie ścisła w obliczeniach, to przeliczałabyś te strony książkowe na strony znormalizowanego maszynopisu po 1800 znaków ze spacjami, potem mogłabyś sobie wyliczać, ile arkuszy wydawniczych dziennie czytasz. Uczyt (a może wyczyt) dzienny. Engoczytaniogodzina:D

        1. O matko sadzonko i ojcze nawozie! (powiedzonko podprowadzone Marcie Kisiel) To już byłby obłęd, a nie ścisłość 😉 Ja nie muszę sprawdzać tempa, w którym czytam, bo je znam. Wielkich różnic w nim nie ma, więc nie ma też co analizować pod tym względem 😉 Aczkolwiek całkiem mi się podoba engoczytaniogodzina 😉

  2. O, a pamiętam, że w Kolejkowie swego czasu ta Cena wody chodziła jak ciepłe bułki. No proszę, ja nawet nie pamiętam, czy to mam, ale raczej nie – jakoś mnie nigdy do niej nie ciągnęło.

    Ten ukraiński seks też wydał mi się mało pociągający.
    O aniołach nigdy nie słyszałam.

    Inne podsumowania raczej traktuję z przymrużeniem oka:) Tak jak mówisz- każdy czyta po swojemu i swoim tempem, dlatego wybacz, ale w sumie nie widzę sensu tego liczenia:)
    Ale czytam z uśmiechem.

  3. A i jeszcze mialam napisać, że ja i tak Cię podziwiam, że czytasz coś jeszcze oprócz recenzyjnych. Ja pierwszy raz od miesięcy wzięłam książkę z biblioteki – tego Moersa.

    1. Jak dla mnie to zarówno „Cena…”, jak i „Badania terenowe…” to przykład totalnej pomyłki z serii: opis swoje, książka swoje. Pamiętam, jak sama chciałam dawno temu kupić zaraz obydwie książki, bo mi się wydawały takie fajne. Dobrze, że poczekałam i miałam z Kolejkowa i z wymiany 😉

      Dokładnie, te podsumowania głównie mogą coś powiedzieć mnie. I też po części dlatego się zastanawiam nad robieniem ich co miesiąc. W ubiegłym roku miałam półroczne i roczne. Zobaczymy, jak będzie dalej. O tyle mi się podobają, że widzę ile czytam, co czytam, co mi się podobało, a co nie. Taka samorefleksja.

      A co do czytania innych książek niż recenzyjne – nooo, 8 na 21 to jest nieźle, ale docelowo chciałabym pół na pół, chociaż pewnie tak się ne da. Zobaczymy 😀

  4. No ok, do tych statystyk przekonuje nas co semestr pani dyrektor, ze właśnie taka autorefleksja, że mamy wyciągać wnioski na przyszłość itd. itp.
    Może dlatego mam statystykowstręt i chociaż tu, w tym jednym miejscu, czyli w miłym ciepłym światku blogowym chcę pozostawać li i jedynie dla przyjemności. Tak bez autorefleksji. Tym bardziej, że ostatnio się naautorefleksjowałam – podsumowanie semestru:)))

    1. Kalio – tiaaaa… gdybym miała tak, jak i Tyle takiej papierkowej i statystycznej roboty w pracy, to pewnie bym tutaj nawet o tym nie pomyślała. A, że od długiego czasu nie musiałam się takimi sprawami przejmować, to mi to nie przeszkadza 😀 A Ciebie rozumiem w zupełności 😀

      Dusia – a propos liczb: polecam mój pierwszy komentarz pod tą notką. Co do recenzji – cieszę się 😀 Jak będę się czuła ciut lepiej jutro, to pojawi się coś nowego.

  5. No, no, naprawdę imponująca ilość książek jak na jeden miesiąc ! 🙂
    Z ciekawości sobie policzyłam i wyszło mi, że czytasz średnio około 222 strony dziennie. Ty chyba stosujesz jakieś techniki szybkiego czytania, co? 😉

    1. Madit – nie, nigdy w życiu nie interesowałam się takimi technikami, kursami. Ilość wynika może z tego, że czytam od zawsze, zachłannie, a częściowo pewnie z tego, że styczeń miałam pełen wolnego czasu 😉

      Iza – no ja też nie wiem 😉 Nuuuudy i tyle ;p

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s